Po dzisiejszej wizycie w Mediconcepcie postanowiliśmy spakować torby do szpitala. Generalnie wszystko jest ok, a w szczegółach… Cóż, rozwarcie na 1 centymetr. Na razie to nic poważnego, ale Mydłowski stwierdził, że maluszkowi się najwidoczniej śpieszy. Powiedział też, że nawet jeśli się wcześniej urodzi, to jest już tak duży, że spokojnie sobie da radę. Następną wizytę mam za dwa tygodnie – wtedy Mydłoś ma powypisywać wszystkie skierowania na ostatnie przedporodowe badania no i będziemy czekać… Coś czuję, że do terminu nie dotrwamy… Na szczęście mamy już całą wyprawkę. Do „torby mamy” do szpitala brakuje nam jeszcze klapków, stanika do karmienia i wkładek laktacyjnych, poza tym reszta skompletowana. Trzeba to tylko spakować, no i mieć w pogotowiu. Aczkolwiek mam nadzieję, że aż tak wcześnie się nie urodzi, mógłby trochę poczekać nasz Mikołajek z tym pchaniem się na świat :) Choć prawdą jest, że nie możemy się obydwoje doczekać. My, tzn Mariusz i ja, oczywiście, bo Mikołaj jak na razie nie potrafi wyrazić swego zdania.
Byłam też na ktg, wynik prawidłowy. Za tydzień mam się zgłosić znowu.

Cóż poza tym… Misiek jest chory, leży w łóżeczku od kilku dni i zdycha. No, w sumie to już nie zdycha, bo mu się trochę polepsza po antybiotykach. Nie zmienia to jednak faktu, że nudzi mu się strasznie. Wczoraj kupiłam mu puzzle. Zajął się nimi na dobre :) Przynajmniej nie spędza tyle czasu przy komputerze, co do tej pory.