Ale ze mnie analfabeta wtórny się zrobił ostatnio. Ostatni wpis sprzed dwóch tygodni. A Mariusz marudzi i marudzi, żebym uzupełniła. No to uzupełniam :) Niech będzie :)

No to chyba po kolei, co? Święta…było i minęło ;) W Wielką Sobotę pojechaliśmy do Gniezna a w niedzielę wieczorkiem dotarliśmy do Głuchowa. Trochę pojeździliśmy przez te 3 dni. Z Tatą Mariusza byliśmy w Wielkanoc na spacerku w Lednogórze, pod Rybą o.Góry. Dużo rzeczy tam się teraz buduje. Wiele się pozmieniało od czasu kiedy byłam tam po raz ostatni, czyli jakieś 7 lat temu. Szkoda tylko, że wiało okropnie, bo pewnie dłużej byśmy pospacerowali. A w poniedziałek byliśmy z Gołębiami i Agą w stadninie koni
w Jaszkowie, co wiązało się z ogromnym poświęceniem ze strony mojego Miśka, któremu każdy koń śmierdzi, a mimo to wszedł z
nami do każdej stajni :) Brawo, Kochanie! :)

W ogóle to przejedliśmy się smakołykami okropnie. W Gnieźnie stały dwa torty wielkości koła samochodowego, nie wiem, kto je potem zjadł do końca :)

No tak, w Święta się przejadaliśmy, a w czwartek po Świętach Mariusz się przepił ;) No bo na browarka poszedł z chłopakami. I dziś rano spadło na niego oświecenie, że już wie, dlaczego go ostatnio tylna część łepetyny bolała przez trzy dni. Nie nie, Kochani, kac to by było zbyt banalne! Kac był, owszem, ale tylko w piątek. A głowa bolała, bo się chłopiec w łóżku nie zmieścił, jak wrócił w nocy i przygrzmocił w ramę :) No ale przynajmniej rama cała, bo szkoda by było, żeby się zepsuła ;)

A tak w ogóle to muszę się Wam, Kochani, pochwalić, że jakimś (nie wiem jakim) cudem zaliczyłam tę statystykę nieszczęsną. To chyba jakiś prezent od Zajączka :)

No a teraz to już czekamy na Szczawnicę. Za półtora tygodnia jedziemy przecież :) Mam nadzieję, że z samopoczuciem już będzie ok. Teraz już i tak jest znacznie lepiej niż jakieś 2 tygodnie temu, ale mdli nadal. I pewnie mdlić będzie, co się oszukiwać. Taki urok tego uroczego stanu :)

W ogóle to dziś znalazłam stronkę z prześlicznymi mebelkami dla dzieci. Cuda po prostu. Szkoda tylko, że takie drogie :(

Dobra, koniec tego dobrego, koniec na dziś. I obiecuję, że następnym razem napiszę szybciej niż za dwa tygodnie.