Byliśmy dziś u lekarza. Z Pacholęciem wszystko w porządku, z moim zdrowiem również :) W związku z mdłościami dostałam kilka zaleceń, a jeśli idzie o wymioty (przepraszam co wrażliwszych) to na razie lekarz nie chce nic przepisywać, bo ma nadzieję, że niedługo wszystko się uspokoi. Na moje pytanie co mam robić, by jakoś zmniejszyć mdłości usłyszałam: „Nie być w ciąży”. ;) To chyba jednak wolę mieć trochę tych mdłości. :) Pan doktor zrobił nam dwa zdjęcia. Jedno całej długości malucha, a drugie jego serca. Bo Pacholęciu bije już serce! Widziałam je dziś na usg :) Zasuwa jak szalone :) W ogóle to dziecko nam rośnie jak na drożdżach. Ma już 24mm! A serce ma 9 mm. Śmialiśmy się dziś, że jak za miesiąc pójdziemy na usg to nam tak maluch urośnie, że go nie poznamy (jak na razie to mała kuleczka, więc z pewnością wdał się w tatę :) ) Zresztą, możecie obejrzeć wszyściutko na fotach, które Mariusz umieścił na stronce.

Po wizycie u lekarza poszliśmy do położnej, baaardzo sympatycznej i wesołej. Zważyła mnie, zmierzyła ciśnienie, pozwoliła utyć 1kg na 4 tygodnie i założyła kartę ciąży. I przy wyjściu nagderała żartobliwie na Mariusza, że ma następnym razem przyjść do niej ze mną, bo wiele traci siedząc na korytarzu. Bo przy kolejnej wizycie będzie można już posłuchać bicia serca maluszka :) Poza tym położna po obejrzeniu fotek dziecięcia stwierdziła, że nam młody byk na wiosnę rośnie :) Pewnie ma rację.
Wystarczy na dziś.

Oto wspomniana fota:

pacholę