Idzie luty, podkuj buty…

Przy­szedł luty, za oknem zaspy i lodowisko, w dodatku straszą w telewizorze, że w nocy ma znów sypać, a jutro to w ogóle apokalipsa… Czas prze­prowadzić się w okolice rów­nika… Ale tam z kolei robac­two… Ech, nie wiadomo, co gor­sze. Chyba jed­nak wolę śnieg.

czytaj więcej ...

Plucie

Na sam początek fil­mik. Mikołaj, praw­dopodob­nie zaob­ser­wowaw­szy w przed­szkolu oraz u własnej matki myjącej nie­kiedy zęby, nauczył się wypluwać. Niby nic takiego, a jed­nak wielka rzecz.

czytaj więcej ...

Przedświątecznie

Ostat­nie dwa tygo­dnie jakoś szybko zleciały. Nie­stety — ani tutaj, ani w dzieciowisku nie udało mi się nic skrob­nąć. Misiek wyrzucił sobie połu­dniową drzemkę, w związku z czym odpadł mi błogi czas trzech godzin spo­koju w ciągu dnia, które można było prze­znaczyć na pisanie choćby. Do tego w nie­dzielę miałam egzamin, co też znacz­nie ograniczyło i tak już ograniczony czas. No, […]

czytaj więcej ...

Mokry grudzień

No kto to widział, żeby w grud­niu padał deszcz?! Żeby chociaż śnieg… Ale nie, deszcz. W połu­dnie dzisiaj było już tak ciemno, że trzeba było lampy pozapalać. Jak bar­dzo śnie­żna zima nie byłaby ładna, to taki mokry jej przed­smak mnie po prostu dobija.

czytaj więcej ...

Szpital na peryferiach

Mamy w domu mały szpital. W ubiegłym tygo­dniu znowu roz­łożył się Michu — tym razem ostry nie­żyt gór­nych dróg oddechowych. Następ­nie mnie szlag jakiś trafił, bo prze­stałam mówić.

czytaj więcej ...

Usamodzielnianie

Tydzień nie pisałam, a tu tyle się działo, że nie wiem od czego zacząć ;)

czytaj więcej ...

Mamy wynik rezonansu :)

We wtorek moja siostra ode­brała wynik rezonansu głowy Micha. Poza stanem zapal­nym zatok szczękowych (Michu był wtedy świeżo po infek­cji, jak widać jesz­cze nie zaleczonej) reszta głowy jest ok!!!!!! Kamień z serca, choć ja i tak nie dopusz­czałam jakich­kol­wiek złych myśli.

czytaj więcej ...

Lilypie Second Birthday tickers