Wczoraj Michowi stuknęło oczko – 21 miesięcy. Za trzy miesiące drugie urodziny. Ale ten czas leci…

W poniedziałek byłam z Michem u endokrynologa – dr Barg w Onkomedzie. Pani doktor bardzo, bardzo sympatyczna i miła. Udało jej się odwieść Micha od rozpłakania się podczas badania – szacun :) Ogólnie dr Barg stwierdziła, że wyniki hormonalne są ok, ale w związku z opóźnieniem rozwoju włączyła Miśkowi 1/4 tabletki hormonów tarczycy na dzień – by trochę popchnąć jego rozwój. Mamy dawać mu tabsy przez 2 miesiące, potem kontrola.

Wczoraj opuściliśmy zajęcia logopedyczne, bośmy się zakatarzyli – Michu bardziej niż ja. Ale dziś poszliśmy do pani psycholog, bo już jest troszkę lepiej. Na szczęście obeszło się bez gorączki.

Misiek ostatnio rozwala wszystkich układaniem puzzli z alfabetem. Dostał w spadku po Tosi takie drewniane literki i bardzo mu się to spodobało. Zaskakuje najbardziej tym, że tak dobrze zapamiętuje miejsce ułożenia poszczególnych liter. Nie kojarzy jeszcze wszystkich, ale te, które częściej układa (takie ulubione) ma w małym palcu :) Zachęcam go też do innych układanek, ale na razie te są dla Miśka najciekawsze i chyba najprostsze do wkładania, bo wyraźne kształty mają. Te ze zwierzątkami, które mamy, są trudniejsze, bo kształt mają bardziej „rozmazany”. Spróbuję któregoś dnia nagrać filmik puzzlowy i wrzucić go na stronę, to sami zobaczycie :)
Zabawa układanką cieszy nas bardzo z dwóch powodów – po pierwsze Michu świetnie ćwiczy tu motorykę małą, a z tym ma spore problemy jeszcze; po drugie pokazuje nam, że potrafi się skupić na czymś naprawdę długo. Jak mu pierwszy raz pokazałam te puzzle, to siedzieliśmy nad nimi około 40 minut. Teraz czas się trochę skrócił (bo szybciej Misiek je układa), ale i tak zajmuje to około 20 minut. Mikołaj ćwiczy też dzięki temu cierpliwość i przyznać trzeba, że całkiem nieźle mu idzie.

Najbliższy weekend spędzamy w domu – nareszcie! Ostatnie dwa weekendy mieliśmy wyjazdowe i trochę czujemy się przemęczeni. Mieliśmy co prawda plan, by przejechać się któregoś dnia pospacerować po Ślęży, ale w związku z naszym przeziębieniem nie wiem, co z tego wyjdzie. Zamierzamy jednak wykorzystać weekend twórczo – chcemy pobawić się z Michem w pieczenie ciastek, by dalej przełamywać go do „brudzenia” rąk. Pomyśleliśmy z Mariuszem, że jeśli Mikołaj będzie uczestniczył od samego początku w przygotowaniu ciasta, i jeśli zobaczy, że my to ciasto ugniatamy rękami, to może się trochę przełamie i też spróbuje? Mamy foremki do ciasta, mamy wałek, więc powinien chociaż tym się zainteresować. No i kupiłam pisaki z lukrem do zdobienia ciastek. No, ale wszystko „wyjdzie w praniu”. Może się przypadkiem okazać, że Michu nawet nie będzie chciał wejść do kuchni. Nie do ogarnięcia jest taki prawie dwulatek.

W Dzieciowisku nowy wpis. Odnośnie karmienia piersią, zainspirowany dyskusją na forum edziecko. Jak ktoś dzieciaty i zainteresowany, to posta można przeczytać tutaj.

Tyle na dziś. Pozdrowienia i do miłego!

P.S. Oldze i Mateuszowi jeszcze raz gratulujemy i życzymy wszystkiego dobrego z okazji ślubu. :)
P.S.2 Na koniec jeszcze filmik z domowych harców Miśka :) Świeżynka z minionego poniedziałku: