Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy

Oczy­wi­ście ten tytuł to tro­chę ściema jest. Z WOŚP mie­li­śmy dziś tylko kon­takt przed skle­pem, jak wrzu­ca­li­śmy parę zło­tych do puszki. No i ser­duszko przy­kle­ili­śmy na wózku. A tak naprawdę, to chcia­łam Wam poka­zać, jaki Miko­łaj ma świetny kom­bi­ne­zon :) Dostał wczo­raj w paczce ze Szcze­cina. Teraz to już praw­dziwy miś pluszowy :)

czytaj więcej ...

Jęczydusza…

To o synku naszym, gdyby ktoś miał wąt­pli­wo­ści ;) Zapew­niam Was, że taki słodki i spokojny:

mikolaj

to on jest tylko na zdję­ciu ;) Zazwy­czaj jęczy­du­sza mu się włą­cza. Oczy­wi­ście w naj­mniej pożą­da­nych momen­tach — np. jak sia­dam do jedze­nia. Albo kładę się spać. Albo jak film zaczy­nam oglą­dać. O, nawet teraz, jak zaczy­nam pisać, to już jęczy :) Bo jeść chce. Musi­cie więc wyba­czyć, ale prio­ry­tety mam w tej chwili inne niż uzu­peł­nia­nie bloga… :) Nie­długo wracam!

czytaj więcej ...

Śpiąco…

Matko, ale dziś śpiący dzień… Masa­kra po pro­stu! Za oknem szaro, zimno… Bleee… Żeby tak cho­ciaż śnieg spadł, to by jakieś uroz­ma­ice­nie było…

czytaj więcej ...

Ach, co to był za ślub…

No, tośmy się pobrali :) W USC impreza trwała dokład­nie 11 minut. Bez­na­miętne to i tre­ściwe. No i dobrze nawet, bo na prze­ży­cia
duchowe i wzru­sze­nia to się szy­ku­jemy raczej przy oka­zji ślubu kościel­nego :) Przy­sięga poszła nam ładnie, tylko z nakła­da­niem obrą­czek był mały kłopot.

czytaj więcej ...

No dobra już, dobra…

No już piszę. Nie wiem, dla­czego wszy­scy tacy nie­cier­pliwi się zro­bili ;) Mariusz drę­czy, że mam nad­ro­bić zale­gło­ści, do tego Domi­nika, Ewka…Książki czy­tać, a nie jakieś literki na moni­to­rze! ;) Cho­ciaż jeśli cho­dzi o Mariu­sza, to ma rację, że mnie drę­czy, bo w blogu nie zamie­ści­łam jesz­cze pew­nej waż­nej infor­ma­cji, która nas doty­czy. Otóż w nie­dzielę, 13 maja, gdy wró­ci­łam do domu z zajęć, cze­kał na mnie pier­ścio­nek zarę­czy­nowy! Ba! I to nie byle jaki, bo (cytu­jąc Mariu­sza) ame­ry­kań­ski, z bry­lan­tem :) Oprócz pier­ścionka był też kwia­tek i cze­ko­ladki. No i…hehe…jeśli sądzi­cie, że z ust Mariu­sza padło to ważne pyta­nie (dla mało domyśl­nych — czy zostanę jego żonką) to oczy­wi­ście trwa­cie w błę­dzie! Bo Mariusz tak naprawdę tego dnia…przyjął moje oświad­czyny, hihihi ;) Śmieszne to, ale jakaś prawda w tym jest. Bo kie­dyś w maja­kach pół­noc­nych spy­ta­łam się Miśka, czy się ze mną ożeni. No i owego 13 maja usły­sza­łam odpowiedź :)

czytaj więcej ...

Reaktywacja

Ale ze mnie anal­fa­beta wtórny się zro­bił ostat­nio. Ostatni wpis sprzed dwóch tygo­dni. A Mariusz maru­dzi i maru­dzi, żebym uzu­peł­niła. No to uzu­peł­niam :) Niech będzie :)

czytaj więcej ...

Lilypie Second Birthday tickers