Już prawie osiem tygodni…

Tak, już pra­wie osiem tygo­dni Misiek jest z nami. Stary byk z niego ;) A jaki duży! W ubie­głym tygo­dniu byli­śmy u leka­rza, bo trzeba było synka zaszcze­pić. Ważył wtedy 5780g. Kawał klocka. Poza tym na szczę­ście zdrów jak ryba. Szcze­pie­nie prze­szedł dobrze, jeśli cho­dzi o jakieś skutki uboczne.

czytaj więcej ...

Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy

Oczy­wi­ście ten tytuł to tro­chę ściema jest. Z WOŚP mie­li­śmy dziś tylko kon­takt przed skle­pem, jak wrzu­ca­li­śmy parę zło­tych do puszki. No i ser­duszko przy­kle­ili­śmy na wózku. A tak naprawdę, to chcia­łam Wam poka­zać, jaki Miko­łaj ma świetny kom­bi­ne­zon :) Dostał wczo­raj w paczce ze Szcze­cina. Teraz to już praw­dziwy miś pluszowy :)

czytaj więcej ...

Jęczydusza…

To o synku naszym, gdyby ktoś miał wąt­pli­wo­ści ;) Zapew­niam Was, że taki słodki i spokojny:

mikolaj

to on jest tylko na zdję­ciu ;) Zazwy­czaj jęczy­du­sza mu się włą­cza. Oczy­wi­ście w naj­mniej pożą­da­nych momen­tach — np. jak sia­dam do jedze­nia. Albo kładę się spać. Albo jak film zaczy­nam oglą­dać. O, nawet teraz, jak zaczy­nam pisać, to już jęczy :) Bo jeść chce. Musi­cie więc wyba­czyć, ale prio­ry­tety mam w tej chwili inne niż uzu­peł­nia­nie bloga… :) Nie­długo wracam!

czytaj więcej ...

Szwędactwo niedzielne

W nie­dzielę poszwę­da­li­śmy się troszkę po mie­ście. Nie za wiele, ale Misiek naro­bił sporo cie­ka­wych zdjęć. Wyszedł z tego taki lekki repor­taż, bo aku­rat w tych dniach we Wro­cła­wiu odby­wał się Mię­dzy­na­ro­dowy Festi­wal Sztuki Ulicz­nej Busker­Bus. Z tej oka­zji można było posłu­chać i pooglą­dać wielu bar­dziej i mniej cie­ka­wych grup lub soli­stów. Mariusz wszystko sta­ran­nie sta­rał się uwiecz­nić na kar­cie pamięci ;)

czytaj więcej ...

Ach, co to był za ślub…

No, tośmy się pobrali :) W USC impreza trwała dokład­nie 11 minut. Bez­na­miętne to i tre­ściwe. No i dobrze nawet, bo na prze­ży­cia
duchowe i wzru­sze­nia to się szy­ku­jemy raczej przy oka­zji ślubu kościel­nego :) Przy­sięga poszła nam ładnie, tylko z nakła­da­niem obrą­czek był mały kłopot.

czytaj więcej ...

Red Hot Chili Peppers

Przed­wczo­raj byli­śmy znów w Cho­rzo­wie. Na kon­cer­cie Red Hot Chili Pep­pers. Zaje­fajna sprawa :) Mimo że tech­nicz­nie gorzej niż Gene­sis. Ale muzyczka i kli­mat po pro­stu suuuuper! Troszkę się dener­wo­wa­łam, bo po wej­ściu na sta­dion oka­zało się, że jest o wiele wię­cej ludzi niż na Gene­sis i w związku z tym jest więk­szy ścisk na pły­cie, ale w rze­czy samej zaję­li­śmy miej­sce na tyłach, przy plat­for­mie nie­peł­no­spraw­nych, gdzie było cał­kiem spo­koj­nie i bezpiecznie :)

czytaj więcej ...

No dobra już, dobra…

No już piszę. Nie wiem, dla­czego wszy­scy tacy nie­cier­pliwi się zro­bili ;) Mariusz drę­czy, że mam nad­ro­bić zale­gło­ści, do tego Domi­nika, Ewka…Książki czy­tać, a nie jakieś literki na moni­to­rze! ;) Cho­ciaż jeśli cho­dzi o Mariu­sza, to ma rację, że mnie drę­czy, bo w blogu nie zamie­ści­łam jesz­cze pew­nej waż­nej infor­ma­cji, która nas doty­czy. Otóż w nie­dzielę, 13 maja, gdy wró­ci­łam do domu z zajęć, cze­kał na mnie pier­ścio­nek zarę­czy­nowy! Ba! I to nie byle jaki, bo (cytu­jąc Mariu­sza) ame­ry­kań­ski, z bry­lan­tem :) Oprócz pier­ścionka był też kwia­tek i cze­ko­ladki. No i…hehe…jeśli sądzi­cie, że z ust Mariu­sza padło to ważne pyta­nie (dla mało domyśl­nych — czy zostanę jego żonką) to oczy­wi­ście trwa­cie w błę­dzie! Bo Mariusz tak naprawdę tego dnia…przyjął moje oświad­czyny, hihihi ;) Śmieszne to, ale jakaś prawda w tym jest. Bo kie­dyś w maja­kach pół­noc­nych spy­ta­łam się Miśka, czy się ze mną ożeni. No i owego 13 maja usły­sza­łam odpowiedź :)

czytaj więcej ...

W Głuchowie byliśmy

Co prawda pra­wie tydzień temu, ale lepiej późno to opi­sać, niż wcale, prawda?
W sobotę poje­cha­li­śmy, zaopa­trzeni w prze­ró­żowe pre­zenty urodzinowo-imieninowe dla Antosi. Po dro­dze wstą­pi­li­śmy na myj­nie w Jasie­niu i spo­tka­li­śmy tam Bartka! (mojego szwa­gra — dla nie­wta­jem­ni­czo­nych). Jak już wypu­co­wali nasze autka dotar­li­śmy w końcu do Głu­chowa, aku­rat na pyszny obia­dek (brawo Miśka!). Odbyło się też wrę­cze­nie pre­zentu Tosi. Strasz­nie się wsty­dliwa zro­biła, a jaka duża! Uro­sła bar­dzo od ostat­niego spotkania.

czytaj więcej ...

Zmiana planów

Dzi­siaj naje­dli­śmy się strachu…Po połu­dniu roz­bo­lał mnie brzuch bar­dzo mocno. Wylą­do­wa­li­śmy u naszego leka­rza, tro­chę trzeba było pocze­kać, ale w końcu przy­jął nas bez umó­wio­nej wizyty. Obej­rzał, oba­dał i powie­dział, że nie wie od czego tak boli. Z Pacho­lę­ciem wszystko ok, bo zro­bił usg. Ma już 10 tygo­dni i mie­rzy 32mm. I w dodatku widać już maleńką główkę, tułów i maleń­kie rączki i nóżki. A żeby było cie­ka­wiej to na usg było cud­nie widać jak rusza wszyst­kimi swymi małymi koń­czy­nami. Śliczne to było.

czytaj więcej ...

Reaktywacja

Ale ze mnie anal­fa­beta wtórny się zro­bił ostat­nio. Ostatni wpis sprzed dwóch tygo­dni. A Mariusz maru­dzi i maru­dzi, żebym uzu­peł­niła. No to uzu­peł­niam :) Niech będzie :)

czytaj więcej ...

Lilypie Second Birthday tickers