Tak ostatnio doszliśmy z Mariuszem do wniosku, że wakacje to dobry czas, żeby Miśka oduczyć zasypiania przy cycku, a co za tym idzie – nauczyć go zasypiać samodzielnie. Przyznam, że trochę mieliśmy obawy, czy Miś nie za mały i jak się w ogóle za to zabrać. No ale powiem Wam, że się udało. Pierwszego wieczora było ciężko. Półtoragodzinny płacz (hehe, płacz to delikatne określenie), a co za tym idzie, nasza frustracja i jeszcze większe obawy, czy dobrze robimy. No ale trzeba być konsekwentnym w wychowaniu. Podobno… Dlatego też drugiego dnia konsekwentnie trochę odpuściliśmy, hehehe. Nie zostawialiśmy Miśka samego w pokoju, tylko leżałam z nim tak długo na łóżku, dopóki nie zasnął (ale cycek był schowany). Niewiele to wniosło do mojego życia, bo i tak musiałam przy nim siedzieć, a generalnie chodziło nam o to, by mieć trochę więcej czasu wieczorem. Trzeciego dnia natomiast poszłam na rehabilitację z Miśkiem i pogadałam z naszą terapeutką. Ona stwierdziła, że Miś jest już na tyle duży, by zasypiać samodzielnie, a że płacze – cóż, trenuje „postawę roszczeniową” ;) Popłacze kilka wieczorów i się przyzwyczai. Jedyne, co jeszcze nam doradziła, to to, żebyśmy – gdy wchodzimy do pokoju, by Misia uspokoić – nie brali go na ręce. No i powiem Wam, że poskutkowało! Tego trzeciego wieczoru Miś jęczał 40 minut, w piątek 20, w sobotę około 10, a w niedzielę zasnął bez jęczenia w południe i wieczorem. Wczoraj i dziś trochę pojęczał, ale tak dla zasady raczej. Jestem z niego bardzo dumna. I w dodatku przez te kilka dni nauczył się tak, że jak sobie popłakuje, to nie po to, żeby przyjść i dać mu cycka, ale wystarcza mu, jak się podejdzie i pogłaszcze – wtedy Misio przewraca się na lewy boczek i zasypia :) Cudne dziecię po prostu!

W weekend mieliśmy odwiedziny Szczeciniaków. Pochodziliśmy troszkę po mieście, dowody macie tu i tu. Byliśmy też (Mariusz i ja) z Tosią w kinie na WALL-E. Śliczna baja. Polecam. Nawet Mariusz w swoim blogu słów kilka o niej skrobnął. Przy okazji Monika przywiozła zdjęcia z wakacji w Egipcie. Umieściliśmy kilka w naszej galerii. Szczególnie zachęcam do obejrzenia zdjęć z rafy koralowej, autorstwa mojego szwagra. Śliczne są.

Wracając do Miśka – wyszedł mu wczoraj kolejny ząb. Szósty już. Dwójka. I to w dodatku nie ta, której się spodziewaliśmy, tylko na dole. Niezła jazda.

Na koniec jeszcze gratulacje – dla nowych, szczęśliwych Mam – Marysi i Agaty. I tyle na dziś.