Mikołaj I Groźny

I znowu wywa­liło mi posta pra­wie całego. I to przy zapi­sy­wa­niu. “Gupi” jakiś. No nic, napi­szę jesz­cze raz, a co mi tam.

To może zacznę od tytułu… Dla­czego Groźny? Bo robi groźną minę. I pró­buje nas nią stra­szyć. Zresztą, nie tylko nas. Kto­kol­wiek do Micha podej­dzie zostaje na dzień dobry postra­szony. Gene­ral­nie widać, że Michu sobie jaja w ten spo­sób z ludzi […]

czytaj więcej ...

O neurologach i psychologach będzie tu mowa…

Byli­śmy z Michem w środę u neu­ro­loga. Drugi raz w jego 14 mie­sięcz­nym życiu. Pierw­szy raz byli­śmy pra­wie rok temu, u dr Ujmy-Czapskiej. No i wtedy z tej wizyty wyni­kło tyle, że Michu był trzy o trzy mie­siące za późno reha­bi­li­to­wany, bo dr zlek­ce­wa­żyła jego asy­me­trię. Teraz dr Kwa­pisz pole­ciła nam skon­tak­to­wa­nie się z dr Dołyk.

czytaj więcej ...

O wszystkim czyli o niczym

Cóż, sty­czeń ma się ku koń­cowi. Czas ucieka, zima się zmyła (to zna­czy w chwili obec­nej ujaw­nia się ponow­nie w postaci pró­szą­cego śniegu za oknem), więc trzeba było wybrać się jej na prze­ciw. Dzięki uprzej­mo­ści Teściów mogli­śmy poje­chać sobie we dwójkę do Kar­pa­cza na week­end. Naresz­cie! :) Hotel udało się zamó­wić bez pro­blemu (choć oba­wia­łam się, że może być kło­pot tak na ostat­nią chwilę, bo prze­cież ferie są). Nawet mogę Wam poka­zać jaki.

czytaj więcej ...

Zębologia stosowana i sankowe podróże

Powiem Wam, że zamó­wione na alle­gro sanki dotarły… Ale nie do Wro­cła­wia. Z wła­snego roz­trze­pa­nia, przy zama­wia­niu, nie zwró­ci­łam uwagi, że nie zmie­ni­łam w moich danych adresu z głu­chow­skiego na wro­cław­ski, no i się mama wczo­raj w Głu­cho­wie zdzi­wiła, gdy jej kurier przy­niósł do domu wielką pakę z sanecz­kami :) Dobrze, że była w domu, bo nie wiem, gdzie by ją potem kurier zna­lazł. Albo gdzie byśmy póź­niej szu­kali paczki. No, ale dobrze, że doszła, tak czy siak. W sobotę odbie­rzemy :) Może jesz­cze coś zosta­nie ze śniegu, żeby je wypró­bo­wać w nie­dzielę, tudzież w przy­szłym tygodniu.

czytaj więcej ...

Skoki rozwojowe

Miko­łaj ostat­nio prze­cho­dzi samego sie­bie. Robi tak duże postępy, że aż strach pomy­śleć, co będzie dalej ;) Chyba naj­gor­sze mamy już za sobą. Do nowych umie­jęt­no­ści doszło jesz­cze samo­dzielne sia­da­nie z pozy­cji na boku. Co prawda jesz­cze musi poćwi­czyć, ale idzie mu coraz lepiej. Sam doszedł do tego, że potrafi siadać.

czytaj więcej ...

Kolejny miesiąc za nami…

Michu kilka dni temu skoń­czył jede­na­ście mie­sięcy. Jesz­cze mie­siąc i będziemy impre­zo­wać na roczku ;) Ten mie­siąc przy­niósł kilka zmian roz­wo­jo­wych. Pew­nie nie są jakieś spek­ta­ku­larne, ale są :) I to jest naj­waż­niej­sze! Cho­ciaż nie, w sumie jedna zmiana zwa­liła mnie z nóg.

czytaj więcej ...

10 miesięcy!

Miko­łaj kilka dni temu skoń­czył dzie­sięć mie­sięcy. Tra­dy­cyj­nie powiem: stary byk z niego ;) Czas leci jak sza­lony, Misiek się zmie­nia rów­nie szybko. Co potrafi? Sporo już. Mię­dzy innymi: peł­zać z pręd­ko­ścią świa­tła i cza­sem nawet ultra­dź­wię­kowo (można go przez to roz­dep­tać przy­pad­kiem, bo nie sły­chać, jak się zbliża), powta­rzać “ma-ma”, “ta-ta”, “ba-ba”, “da-da”. Rozu­mie co zna­czy słowo “daj” poparte gestem.

czytaj więcej ...

Kudowa i Bolków

Ostat­nie dwa week­endy mie­li­śmy wyjaz­dowe. Tydzień temu byli­śmy w Kudo­wie. Upał był nie z tej ziemi, więc zaraz po lodach w mojej ulu­bio­nej Sissi, poszli­śmy na pod­bój parku zdro­jo­wego (w celu zna­le­zie­nia god­nego miej­sca do odpoczynku).

czytaj więcej ...

Lilypie Second Birthday tickers