No i mały Misiek jest już z nami. Ale wszystko po kolei…
Na porodówkę poszłam około 9 rano. Standardowo podłączyli mi ktg i po krótkim czasie dostałam kroplówkę. Opiekowała się mną tego dnia pani Mariola — położna, znajoma pani Joli. Pani Jola prosiła ją, by się mną zajęła i by mi pomogła urodzić naturalnie. Kroplówka leciała o wiele szybciej niż w środę — ciekawe, jakim problemem było podkręcić ją już wtedy…
czytaj więcej ...
Dziś na obchodzie lekarka prowadząca stwierdziła, że się o mnie martwi, bo jej zdaniem za mało za nią chodzę, żeby się czegoś dowiedzieć. Suuuper. To znaczy, że niby co — mam okupować wejście do gabinetu, mimo że to i tak nic nie da? Jaki jest sens łażenia za tą kobietą, jeśli co chwilę jakiś inny lekarz czy położna cały czas mówią, że wszystko jest w porządku i że na pewno termin skopany. W każdym razie pani doktor powiedziała, że to usg wczorajsze nie jest tak do końca miarodajne. Dlaczego?
czytaj więcej ...
Minął jeden dzień z kroplówką, minął drugi po kroplówce i nic… Wczoraj mnie około 11 podłączyli, ale po przebadaniu (jeszcze przed kroplówką) lekarz stwierdził, że raczej nic z tego dzisiaj nie będzie, bo nie ma żadnego rozwarcia. Czyli kiepsko. Bardzo to przeżyłam, szczerze mówiąc. Chciało mi się płakać.
czytaj więcej ...
Ta noc jest koszmarna. Druga nieprzespana. Chociaż w sumie na trzy godziny udało mi się zasnąć, więc i tak jest lepiej niż poprzedniej. W radiu leci Dżem i “Wehikuł czasu”. Hmmm… ja to bym nie chciała cofać czasu. Raczej wolałabym go trochę pchnąć do przodu — np. do poniedziałku, wtorku. A najlepiej to o tydzień — bo mam nadzieję, że za tydzień będę już w domu.
czytaj więcej ...