Tak, tak, wstyd i hańba, że tyle czasu minęło od poprzedniego wpisu. Tłumaczyć się nie będę, posypię głowę popiołem i obiecam poprawę :)

Jak to zawsze bywa w takich sytuacjach, nie wiem, od czego zacząć. Nie będę zbytnio cofać się w czasie. Święta minęły nam bardzo dobrze w Przecławiu – zdjęcia są na stronie do obejrzenia, kto jeszcze nie widział. Potem była żałoba, ale o tym już pisałam. Dalej długi weekend. Tenże spędziliśmy w Kliczkowie (zdjęcia do obejrzenia w galerii), we Wrocławiu (w aquaparku i Renomie ;)) oraz w zamku w Mosznej (zdjęć jeszcze nie obrobiłam). Ubiegły natomiast tydzień Misiek i ja byliśmy „wyjechani” do Głuchowa, zostawiając jednocześnie małżonka, by mógł troszkę pouczyć się do egzaminu z Javy. Tyle z wieści „podróżnych”.
kulki

W sobotę byłam na szkoleniu fotograficznym zorganizowanym przez „Świat Obrazu” (www.swiatobrazu.pl). Bardzo sympatyczny kurs, prowadzący to kopalnia wiedzy, informacje podane w bardzo przystępny sposób, dobrze zrobiona prezentacja, wiedza zdobyta bardzo przydatna :) Tyle w skrócie. Być może uda mi się też dotrzeć na warsztaty praktyczne w czerwcu – właśnie w zamku w Mosznej – ale to się jeszcze zobaczy :)

Kupiliśmy nowy komputer. Mac Mini. Śliczny jest :) Do tego mały i cichy. Trochę trzeba się poprzestawiać na oprogramowanie nie-windowsowe, ale póki co daję radę. Mam tu wszystko, czego potrzebuję (jak na razie) i całą furę apple’owych gadżetów. Chyba stanę się fanem tej marki ;)

W sobotę i niedzielę mam egzaminy, więc uczyć się trzeba. Jeden z nich to totalna kolubryna, z lingwistyki. Mam nadzieję, że jakoś pójdzie.

Michu w ostatnim czasie znowu nam chorował – smarkato i kaszlato. Skończyło się antybiotykiem i skierowaniem do alergologa, bo pediatra podejrzewała alergię. Byłam z nim w poniedziałek u specjalisty, z wywiadu i badania nie wynika, żeby Michu był na coś uczulony, ale dla pewności lekarka zapisała go na testy na przyszły tydzień. O dziwo udało nam się dostać do alergologa na nfz i w dodatku tylko tydzień czekaliśmy na wizytę. Szoook!

Michu coraz więcej gada. Już w sumie pogubiłam się co do nowości w słownictwie, ale coś tam spróbuję napisać.
Doszło więc:
tapcia – babcia
toś – kosz na śmieci
diti – dzięki
tataj – tramwaj
tapcieś – basen
tody – lody
tia – kia
emo – MO (Milicja Obywatelska – Mariusz go nauczył, by tak mówił na fiata 125p z napisem „Milicja” – Michu ma takie autko)
teten – jeden
tuti/tuty – żółty
tutiti – Luiggi (autko z „Aut” Disneya)
sen sali – sen o Sally (gdy się Michowi śni Sally z „Aut”)
ciecie – jeszcze
siuś – już
dita – studzienka
otata – otwarta
siom – są
toji – tory (np. kolejowe)

Ponadto Michu od jakiegoś czasu składa wyrazy w proste zdania, w stylu: „mama, cie mniam-mniam” (czytaj: Mamo, chcę jeść) itp. Mamy progres.

Przed weekendem majowym Mikołaj był z kilkorgiem dzieci z Zaczarowanej Krainy na wycieczce u stomatologa (w dodatku u tego samego, do którego sama go wożę na kontrole). Najpierw była u nich w przedszkolu dentystka z programem profilaktycznym, a potem przedszkolaki jechały się przebadać. Ze zdjęć i opowieści opiekunek wynika, że wszystko poszło gładko, dzieciaki bez stresu i płaczu dały sobie w buzie zajrzeć. Dla Micha była frajda tym bardziej, że jechali komunikacją miejską. Wierzcie mi albo nie, ale dla dzieci wożonych ciągle samochodem przejażdżka tramwajem i autobusem to raj na ziemi. Zresztą, dzień wcześniej sama wybrałam się z Michem na taką wycieczkę – po raz pierwszy przejechał tramwajem cały Wrocław. Frajda nie z tej ziemi :)

A tu filmik z tramwajowej jazdy premierowej ;)

Dobra, tyle na dziś z racji nadrabiania zaległości. Będę się teraz pilnować, by nie robić takich przerw. Do przeczytania :)

P.S. A jednak jeszcze coś mi się przypomniało. Mikołaj dostał od dziadków z Gniezna rowerek biegowy – laufrad. Dokupiliśmy kask (Michu sobie wybrał) i teraz ćwiczymy odpychanie :) Idzie mu coraz lepiej, choć z pewnością do ideału jeszcze daleko. Ale wszystko przed nami :) Poniżej krótkie filmiki – pierwszy z Michowego debiutu rowerowego, a drugi z późniejszego spaceru:

Na koniec już zupełny świeżynka z dzisiaj – Michu maluje (się) farbkami: