Wczoraj odwiedziliśmy lekarza w Mediconcepcie. Nawet sprawnie poszło, nie było dużego spóźnienia, jak to czasem bywało. Po badaniu doktorek powiedział, że wszystko ok, ale jeszcze zrobi badanie na przezierność karku (o ile nie pokręciłam nazwy, bo pierwszy raz się z takim czymś spotkałam. Na biomedycznych podstawach rozwoju i wychowania z prof.Cieślikiem nie było o tym mowy, hihihi ;) ) W każdym razie badanie to wykonywane jest przy pomocy usg i ma wykluczyć zespół Downa. No i się zaczęło…Co się ten biedny Mydłowski namęczył…Bo problem polegał na tym, że do tego badania Maleństwo musi być ułożone bokiem. A nijak nie chciało mu sie tak obrócić! Cały czas pokazywał nam swój okazały przodek i nie szło przemówić mu do rozsądku! Obejrzeliśmy wszystko dokładnie – że ma duże ręce (Mydłoś stwierdził, że jak łopaty ;) ), że widać ładnie oczodoły, że macha rączkami, nawet salutuje ;) ale bokiem się nie chciał ustawić piernik mały. Próbowaliśmy go trochę zmotywować poruszając brzuchem, zmieniałam ułożenie z pleców na boki i nic! Mydłowski stwierdził, że Mały uparty jest strasznie, no ale co zrobić, najwyżej trzeba będzie przyjść za kilka dni i spróbować jeszcze raz. I wtedy nasze Maleństwo zmieniło zdanie i łaskawie pokazało swój profil. Lekarz szybko zmierzył to, co miał zmierzyć w karku i mogliśmy odetchnąć :) Przezierność wynosi u Maleństwa 0,12cm, co, jak powiedział Mydłoś, wyklucza Downa. No i bardzo dobrze :) Przy okazji tego usg posłuchałam też serduszka naszego szkraba – stuka szybko jak karabin maszynowy :) Lekarz stwierdził, że dziecko zdrowe, ale pewnie wredne będzie (myślę, że tę wredotę to ode mnie w genach dostało). Trzeba będzie wychowawczo zadziałać…Chociaż nie wiem, czy to coś da. W moim przypadku nie dało ;)
Mariusz obiecał wczoraj, że dziś wieczorkiem zeskanuje kolejną fotę Maleństwa. Bo to już wielki byk jest – ma 6,6 cm. Przez dwa tygodnie, od poprzedniej wizyty urósł ponad 3 cm! Następne badania mamy za miesiąc, 11 czerwca, być może już będzie można określić płeć, ale to jeszcze niepewne. Mariusz już każdego dnia wieczorem godzinę krzyżem leży na podłodze żeby to był chłopiec a nie „różowa bestia”. Ale ja myślę, że byłoby super kupować śliczne sukienusie i spineczki :) Co prawda chłopca też można ubierać w sukienki, ale przyznacie jednak, że głupio to wygląda ;)