<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Blog Zosi</title>
	<atom:link href="http://zosia.zamolski.com/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://zosia.zamolski.com</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Sun, 21 Feb 2010 21:33:20 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.9.1</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>Szpital na peryferiach — część kolejna…</title>
		<link>http://zosia.zamolski.com/2010/02/21/szpital-na-peryferiach-czesc-kolejna/</link>
		<comments>http://zosia.zamolski.com/2010/02/21/szpital-na-peryferiach-czesc-kolejna/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 21 Feb 2010 21:33:20 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Rozmaitości]]></category>
		<category><![CDATA[Auta Disney]]></category>
		<category><![CDATA[facebook]]></category>
		<category><![CDATA[szpital na peryferiach]]></category>
		<category><![CDATA[słownik Miśka]]></category>
		<category><![CDATA[Zygzak McQuinn]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://zosia.zamolski.com/?p=430</guid>
		<description><![CDATA[Tak, znowu jesteśmy chorzy... Zaczęło się od Miśka, przeszło na Mariusza, a skończyło na mnie. To znaczy taka była kolejność startu, bo ogólnie to Mariusz w tej chwili ma się najlepiej, mnie ciągle boli gardło i kawałek ucha, a Michu, jedyny leczony przez lekarza, ma obecnie taki kaszel, że budzi nas nim w nocy. Co dziwne, sam Misiek kaszleniem swoim się nie budzi. Nie wiem skąd nam się owo cudo chorobotwórcze przywlokło, ale mogłoby już sobie pójść. ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Tak, znowu jesteśmy chorzy… Zaczęło się od Miśka, przeszło na Mariusza, a skończyło na mnie. To znaczy taka była kolejność startu, bo ogólnie to Mariusz w tej chwili ma się najlepiej, mnie ciągle boli gardło i kawałek ucha, a Michu, jedyny leczony przez lekarza, ma obecnie taki kaszel, że budzi nas nim w nocy. Co dziwne, sam Misiek kaszleniem swoim się nie budzi. Nie wiem skąd nam się owo cudo chorobotwórcze przywlokło, ale mogłoby już sobie pójść. </p>
<p>Z powodów wyżej wymienionych, jak i z dodatkowego — zachorowania Mariusza taty — musieliśmy przełożyć wyjazd na nasz romantyczny (he he he) weekend do Karpacza na przyszły tydzień. Na szczęście udało się dogadać i nie straciliśmy zaliczki. Mam nadzieję, że do piątku wydobrzejemy wszyscy, bo szkoda byłoby znowu odwoływać. </p>
<p>Michu jutro zostaje w domu, bo nie miałabym sumienia posłać go do przedszkola. A rano muszę zadzwonić do przychodni i zapisać go do pediatry, bo po tych lekach, które dostał w piątek, nie polepszyło się wcale, a wręcz kaszle jeszcze gorzej. Może coś innego poradzą. O ile uda się na jutro zarejestrować.</p>
<p>W czwartek zrobiłam porządne porządki na balkonie. Już mi wstyd było patrzeć przez okno. Na szczęście poprawiła się piękna pogoda — w czwartek wyszło słoneczko — więc ruszyłam do boju. Udało mi się usunąć cały lód z posadzki, uporządkować różne rupiecie, no i przede wszystkim rozebrać choinkę (w końcu już Wielki Post), pociąć ją na drobne i wynieść na śmietnik. Co prawda trzon choinki wraz z doniczką zdobią jeszcze balkon (za ciężkie dla mnie, by wynieść), ale i tak już nieźle. Na koniec umyłam posadzkę i okna, i teraz jest wręcz bajecznie :) Swoją drogą, pogoda od kilku ostatnich dni nas rozpieszcza. Marzę, by się już taka (i lepsza) utrzymała do następnej zimy. A myśląc krótkoterminowo — przynajmniej do naszego wyjazdu do Karpacza.</p>
<p>Z nowych rzeczy, to Michu zaczął mówić o sobie “ja”. Tylko momentami wątpi, jak dochodzi do wymiany zdań w stylu: “Kto zjadł wszystkie ciastka?” M: “Ja!” “Ty?” M:“Ta, ty” (i pokazuje na siebie). No, ale powoli, mam nadzieję, uda mu się wytłumaczyć, że gdy on mówi “ja”, a ja mówię do niego “ty”, to ciągle mówimy o nim ;)</p>
<p>Dzięki bytności w przedszkolu (no wiem, że to nie przedszkole, a klub malucha, ale tak mi wygodniej pisać) Michu ma obecnie fazę na dzieci. Uwidacznia się to nawet w słownictwie wyrazem “dzici” (coś pomiędzy “dzicy” a “dzieci”, co w mojej opinii powinno znaczyć to samo ;)). “Dzici” są zauważane wszędzie: w Teletubisiach, Waybaloo,  na ulicy, na obrazku, w gazecie… gdzie się da. “Dzici” też Misiek słucha na płycie “Arki Noego”. Chociaż od kilku dni coś innego zajmuje 1 miejsce w rankingu ulubionych płyt Micha. Mamy bowiem na cd całą kolekcję bajek Disneya do słuchania. Od kilku miesięcy puszczaliśmy przed spaniem kolejne części (w sumie chyba 25). Aż nasze dziecko odkryło “Auta”. Uwierzcie, że dziś już prawie wymiotowałam tą bajką — słuchał jej Miś caaały dzień, a każda próba zmiany płyty kończyła się wrzaskiem. Co gorsza, nie udało mi się jeszcze obejrzeć pełnej wersji na dvd (a wydaje się być bardzo ładna), a tu już mam jej dość. Niestety ta wersja na cd jest okrojona do jakichś 20 minut i to tak momentami beznadziejnie, że szkoda gadać. A rozpoczynający opowieść tekst “Zygzak McQuinn był szybki…”  śni mi się po nocach.</p>
<p>Wciągnęliśmy się z Mariuszem w grę w kulki na iPhone’a. Co prawda gierkę mamy już dawno, ale jakiś tydzień temu podłączyliśmy ją pod facebooka. Zmieniły się trochę zasady — teraz jedna runda trwa minutkę i szybciej zdobywa się punkty, ale tak strasznie nas zaczęła wciągać, że prawie każdą wolną chwilę przez to marnujemy. Ale cóż zrobić — gierka rewelacyjnie odmóżdża, do tego sama w sobie trwa krótko. Nic, tylko grać.</p>
<p>Tyle na dziś. Zdrowia nam życzcie i trzymajcie kciuki, by najbliższy weekendowy wyjazd w końcu wypalił. Pozdrowienia!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://zosia.zamolski.com/2010/02/21/szpital-na-peryferiach-czesc-kolejna/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Na szybko</title>
		<link>http://zosia.zamolski.com/2010/02/17/na-szybko/</link>
		<comments>http://zosia.zamolski.com/2010/02/17/na-szybko/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 17 Feb 2010 10:51:06 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Pacholę]]></category>
		<category><![CDATA[Rozmaitości]]></category>
		<category><![CDATA[mowa bierna]]></category>
		<category><![CDATA[psycholog]]></category>
		<category><![CDATA[wykop.p]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://zosia.zamolski.com/?p=428</guid>
		<description><![CDATA[Dzisiaj byłam z Michem u pani psycholog. Robiła mu badanie. Co prawda opinia będzie do odebrania za tydzień, ale już dziś mogła powiedzieć, że Mikołaj wspaniale nadrobił straty]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Dzisiaj byłam z Michem u pani psycholog. Robiła mu badanie. Co prawda opinia będzie do odebrania za tydzień, ale już dziś mogła powiedzieć, że Mikołaj wspaniale nadrobił straty, dorównał do poziomu, a w motoryce małej przeskoczył nawet dwulatki. Jedyne co, to z mową ma tyły, ale niewielkie — rozumienie (czyli mowa bierna) jest adekwatne do wieku, poza tym pojawiają się nowe słowa, więc nie ma powodu do zmartwień. Super! :)</p>
<p>Z innej beczki — Mariusz znalazł to ostatnio na wykopie. Musicie to obejrzeć, jeśli jeszcze nie widzieliście. Brak słów :) Nazywa się <a href="http://www.wykop.pl/ramka/288573/poranna-pielegnacja-prawdziwego-faceta">Poranna pielęgnacja prawdziwego faceta</a>. Czy jest to prawdziwy facet, czy początkujący gej w to nie wnikam :)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://zosia.zamolski.com/2010/02/17/na-szybko/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Śpiąco…</title>
		<link>http://zosia.zamolski.com/2010/02/13/spiaco-2/</link>
		<comments>http://zosia.zamolski.com/2010/02/13/spiaco-2/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 13 Feb 2010 19:43:37 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Kino "Mikołajek"]]></category>
		<category><![CDATA[Pacholę]]></category>
		<category><![CDATA[bal karnawałowy]]></category>
		<category><![CDATA[lody Grycan]]></category>
		<category><![CDATA[strój pirata]]></category>
		<category><![CDATA[słownik Miśka]]></category>
		<category><![CDATA[słowotwórstwo]]></category>
		<category><![CDATA[trening czystości]]></category>
		<category><![CDATA[walentynki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://zosia.zamolski.com/?p=406</guid>
		<description><![CDATA[Cały dzień jakiś taki śpiący. Dość mam już zimy. Zimo, precz!

Co do Miśkowych ekscesów z nocnikiem i siusiuaniem, to na razie bez większych efektów. Siadać siada, wołać woła (po fakcie), ale póki co to mało skutecznie. Nawet przed kąpaniem, jak puszczam wodę do wanny. Ale się nie poddajemy. Koniec końców kiedyś zaskoczyć musi. W razie czego mamy już 22 pary majtek :)]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Cały dzień jakiś taki śpiący. Dość mam już zimy. Zimo, precz!</p>
<p>Co do Miśkowych ekscesów z nocnikiem i siusiuaniem, to na razie bez większych efektów. Siadać siada, wołać woła (po fakcie), ale póki co to mało skutecznie. Nawet przed kąpaniem, jak puszczam wodę do wanny. Ale się nie poddajemy. Koniec końców kiedyś zaskoczyć musi. W razie czego mamy już 22 pary majtek :)</p>
<p>Misiek się rozgaduje. Coraz więcej stara się po nas powtarzać, czasem nawet dość podobne do naszych słowa mu wychodzą. Z nowości to na przykład słowo “ciuci”, które oznacza “ciuchcia”. Czasem wychodzi też Michowi “ciacio”, co z kolei znaczy “ciastko”. Poza tym od kilku dni Michu notorycznie mówi “no” na widok znaku drogowego informującego o przejściu dla pieszych. Nie jestem w stanie zgadnąć, dlaczego to ma być “no”. Myślę, że z tą tajemnicą Michu pójdzie do grobu, bo przypuszczam, że jak już będzie na tyle duży, żeby umieć nam wytłumaczyć owo enigmatyczne “no”, zapomni co to znaczyło… Jedyne, jakieś nikłe skojarzenie, to takie, że ten znak jest niebieski z czarnym ludzikiem i być może kojarzy się Michowi z “NooNoo” — tym niebieskim odkurzaczem z Teletubisiów. Ale głowy za to nie dam. Zresztą, wtedy to raczej Michu mówiłby zwyczajnie “Noonoo”, bo jak widzi ten odkurzacz, to tak właśnie woła.<br />
No i jeszcze doszło słowo “jajo”, z radością używane na widok jajka z niespodzianką. </p>
<p>W przedszkolu coraz lepiej. W tym tygodniu obyło się w ogóle bez płaczu. Do tego Michu zjadł wszystkie trzy obiadki (w tym pierogi ruskie!!!! — pierwszy raz w życiu), w dodatku włącznie z zupą. Pięknie też zaczyna integrować się z grupą. W środę to nawet usiadł razem z dziećmi na poduszkach podczas czytania książeczki. To w ogóle sukces, bo Mikołaj z reguły był na “nie”, jeśli chodzi o czytanie i oglądanie książek.</p>
<p>No i poza tym Mikołaj rozwija się plastycznie. We wtorek malował znowu paluszkami na zajęciach logopedycznych — bez oporów. Poza tym widać po jego rysunkach przedszkolnych, jak się rozkręca — coraz więcej zamalowuje, kreski są coraz mocniejsze. W tym tygodniu dostaliśmy od Misia piękne walentynkowe serduszko, które dumnie zawisło u niego w pokoju pod zegarem. Mikołaj jest bardzo dumny ze swoich prac. I widać, jak bardzo cieszy się, że nam się podobają. Kochany Miś :)</p>
<p>Mikołaj rozróżnia litery: A, M, V, O oraz cyfry: 0, 2, 3. Z jedynką jest jeszcze kłopot. Trójka też czasem mu się pomyli, ale stosunkowo rzadko. Natomiast dwójkę rozpoznaje wszędzie. Poza tym nauczył się w końcu pokazywać dwa na palcach (co wałkuję od drugich urodzin). Oto dowód:</p>
<p><object width="425" height="344"><param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/PnM_g-BbDBw&#038;hl=pl_PL&#038;fs=1&#038;"></param><param name="allowFullScreen" value="true"></param><param name="allowscriptaccess" value="always"></param><embed src="http://www.youtube.com/v/PnM_g-BbDBw&#038;hl=pl_PL&#038;fs=1&#038;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"></embed></object></p>
<p>Cóż, jedni pokazują “pięć piw”, a Michu “dwa faworki” ;)</p>
<p>Mikołaj ostatnio przeżywa fascynację wszelkimi miksturami kosmetycznymi, do jakich tylko uda mu się dotrzeć. Z półek w łazience musiały więc poznikać co droższe kremy, perfumy czy pasta do zębów, bo nie można było być pewnym ich spokojnej przyszłości. Któregoś dnia dałam Michowi jego krem bambino i oto, co z tego wyszło:</p>
<p><object width="425" height="344"><param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/peoY5d1z0Xk&#038;hl=pl_PL&#038;fs=1&#038;"></param><param name="allowFullScreen" value="true"></param><param name="allowscriptaccess" value="always"></param><embed src="http://www.youtube.com/v/peoY5d1z0Xk&#038;hl=pl_PL&#038;fs=1&#038;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"></embed></object></p>
<p>Przyznać trzeba, że to też kolejny powód do radości. Przypominam sobie bowiem, gdy rok temu zaczęliśmy chodzić na zajęcia logopedyczne i któregoś razu p.Asia dała dzieciakom różne pachnące kremy, by sobie ręce nimi trochę pobrudziły. I pamiętam ryk Miśka, który za Chiny nie chciał zanurzyć choćby paluszka. A teraz… Teraz to Ameryka! :)</p>
<p>W ubiegłą niedzielę udało nam się dotrzeć do aquaparku. Misiek się nabiegał, w związku z czym, jak potem podjechaliśmy jeszcze do małpiego gaju w Arkadach, prawie nie miał siły się tam bawić. Ale w domu jakimś cudem wielkim się zregenerował i nie chciał spać w południe. W sumie, to nie pamiętam już chyba, kiedy Misiek ostatnio zasnął w ciągu dnia. Dzięki temu wieczorem jest gotów do spania po 19.00, co daje nam godzinę więcej czasu :)</p>
<p>Dzisiaj, z okazji jutrzejszych walentynek, małżonek zaprosił nas rodzinnie na lody do Grycana. Michu, który ostatnimi czasy bardzo polubił lodziarnię, wybrał sobie deser pt. Motylek. Za każdym razem wybiera inny i, o dziwo, zjada prawie wszystko. Żarłok się z niego zrobił :)</p>
<p>Mamy zdjęcia z <a href="http://www.fotki.zamolski.com/v/mikolaj/2010-01-20/2010-02-13/">pierwszego balu Miśka</a>. Dziś p.Agata z Zaczarowanej Krainy przysłała je mailem. Widać, że Miś bardzo dobrze się bawił :)</p>
<p><img src="http://www.fotki.zamolski.com/d/4514-1/2.jpg" alt="pirat"height="335"width="500"/></p>
<p>To chyba na tyle. Nie wiem, czy wspomniałam o wszystkim, o czym chciałam. Najwyżej dopiszę, jeśli mi się coś przypomni. Miłej niedzieli Wam życzę!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://zosia.zamolski.com/2010/02/13/spiaco-2/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Siusiu…</title>
		<link>http://zosia.zamolski.com/2010/02/06/siusiu/</link>
		<comments>http://zosia.zamolski.com/2010/02/06/siusiu/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 06 Feb 2010 22:16:52 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Pacholę]]></category>
		<category><![CDATA[Rozmaitości]]></category>
		<category><![CDATA[nauka siadania na nocnik]]></category>
		<category><![CDATA[nocnikowanie]]></category>
		<category><![CDATA[nowe słowa]]></category>
		<category><![CDATA[odpieluchowywanie]]></category>
		<category><![CDATA[siusianie]]></category>
		<category><![CDATA[słownik Miśka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://zosia.zamolski.com/?p=404</guid>
		<description><![CDATA[Wreszcie z ust naszego dziecka padły te tytułowe słowa! Pierwszym świadkiem byłam ja (bo małżonek pojechał na Bielany), ale koniec końców Mariusz może potwierdzić, bo również słyszał. Kilka dni temu Mikołaj zaczął wołać "Blee" po tym, jak narobił w pieluchę. Ale tylko przy "grubszych" sprawach. Sikanie jakoś nie bardzo docierało.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Wreszcie z ust naszego dziecka padły te tytułowe słowa! Pierwszym świadkiem byłam ja (bo małżonek pojechał na Bielany), ale koniec końców Mariusz może potwierdzić, bo również słyszał. Kilka dni temu Mikołaj zaczął wołać “Blee” po tym, jak narobił w pieluchę. Ale tylko przy “grubszych” sprawach. Sikanie jakoś nie bardzo docierało. Hmm… To znaczy wiedział, co to znaczy sikać, ale ani razu nie zdarzyło mu się zawołać na czas albo chociaż po czasie. Aż tu dzisiaj wieczorem, puszczam wodę do wanny, Michu w gotowości stoi przy wannie i czeka, aż go rozbiorę do kąpania. I nagle słyszę: “siusiu”. Ja oczy w słup i pytam: “Mikołaj, chcesz siusiu?” “Siusiu” — słyszę… I Michu pokazuje mi na pieluchę. Co prawda okazało się, że to “siusiu” wybrzmiało po wysikaniu się w pieluchę, ale uważam to za ogromny sukces dnia dzisiejszego. Michu dojrzał do odpieluchowania, więc czas zacząć na dobre. W poniedziałek muszę pogadać z paniami z przedszkola, żeby też na Micha zwróciły uwagę. Zresztą, one już chyba tę uwagę zwróciły, bo nikt nam nie wmówi, że słowo “siusiu” Michu zna od nas… My mówimy “siku”, więc jeśli Michu miałby załapać od nas, gadałby właśnie tak. Widać, że panie w przedszkolu nie próżnują :)</p>
<p>Dzisiaj kupiliśmy Michowi nakładkę na sedes, nocnik mamy od dawna. Trzeba jeszcze trochę gatek kupić i do roboty. </p>
<p>Przed chwilą mnie olśniło z tym sikaniem. Trzeba jutro spróbować z wysadzeniem Micha na siku przed puszczeniem wody do wanny. Niech usiądzie na klopie, a następnie puszczę wodę. Wiem, że większości z Was pewnie nie wyda się to odkrywcze, ale cóż… Dla mnie to jest nowy ląd ;) Jak zrobi siku (przepraszam: “siusiu”) do nocnika albo klopa, to zaczai raz dwa, mam nadzieję.</p>
<p>Poza tym, Mikołaj nagrodzony sowicie brawami i uściskami przeze mnie i Mariusza za “siusiu”, tak się zachwycił nowym słowem, że do pójścia spać ciągle demonstrował, jak on to ładnie mówi. Ech, ten Michu.</p>
<p>Dzisiaj stwierdziliśmy ponadto, że stworzyliśmy potwora :) Generalnie Michu, gdy odpowiadał twierdząco używał słowa “tak” — oczywiste, prawda? Zarówno Mariusz jak i ja w takich sytuacjach mówimy — jak się to zaraz okaże najwyraźniej zbyt często — “no”. Nie brzmi to może najlepiej, ale cóż powiedzieć — takie fakty… No i od czasu do czasu, gdy mówiliśmy “no”, to Michu po nas sobie powtarzał to “no”. Ogólnie zabawnie to wychodziło. Aż tu dzisiaj Michu na każde zadane pytanie, na które chciał odpowiedzieć twierdząco, zaczął mówić “nooo”. Oczywiście skumaliśmy zaraz w czym rzecz, więc zaczęliśmy dziecię poprawiać: “tak”. W związku z tym, dzisiaj cały dzień Mikołaj mówił coś w stylu: “nooo… tak… mhm…”. Każdą twierdzącą odpowiedź tak rozwijał. Najśmieszniejsze jest to “mhm” na końcu, które też, jak widać, musiał od nas podłapać. Brzmi to świetnie i śmiesznie. Jak mi się uda, to spróbuję nagrać :)</p>
<p>Byliśmy dziś w Renomie. Michu godzinę szalał w Kinderplanecie, potem wszamał cały deser lodowy “Pajacyk” u Grycana, pożarł Happy Meal (tak, zdrowo się dziś odżywiał ;)) i wrócił do domu pełen energii… Mimo że obudził się o szóstej rano… :/</p>
<p>Jutro próbujemy od rana uderzyć do aquaparku, bo dawno nie byliśmy. A na obiad spróbujemy zrobić po raz pierwszy pizzę. Mam nadzieję, że wyjdzie :) Michu będzie przeszczęśliwy.</p>
<p>Mariusz dziś wieczorem skończył sklejać swój pierwszy model helikoptera (jakiś dzień premier chyba mamy). Teraz moja kolej — będę go malować. Małżonek mój także, celem odreagowywania różnych stresów oraz odmóżdżania się po pracy zakupił 6 zestawów elektronicznej “oślej łączki”. Wygląda to ciekawie, zapowiada się jeszcze lepiej :)</p>
<p>Skończyłam czytać nowego Dana Browna — “Zaginiony symbol”. Wciągało, jak wszystkie książki tego autora, chociaż trochę już mógłby zmienić tematykę. Trzecia książka o historycznych, tajnych stowarzyszeniach już tak nie wzrusza. Poza tym nie była aż tak zaskakująca jak “Kod Leonarda da Vinci” czy “Anioły i demony”. Można znaleźć pewien schemat z “Kodu” powielony w “Symbolu”. Trochę się rozczarowałam, choć i tak muszę przyznać, że mi się podobało. Relaksująca książka na maksa. Choć nie ekscytuje tak, jak poprzednie. Ale nie można mieć wszystkiego.</p>
<p>Dobranoc.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://zosia.zamolski.com/2010/02/06/siusiu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Turnau-owo</title>
		<link>http://zosia.zamolski.com/2010/02/04/turnau-owo/</link>
		<comments>http://zosia.zamolski.com/2010/02/04/turnau-owo/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 04 Feb 2010 21:33:46 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Rozmaitości]]></category>
		<category><![CDATA[balik karnawałowy]]></category>
		<category><![CDATA[biopsja piersi]]></category>
		<category><![CDATA[Grzegorz Turnau]]></category>
		<category><![CDATA[honorowy dawca krwi]]></category>
		<category><![CDATA[Jacek Królik]]></category>
		<category><![CDATA[Karpacz]]></category>
		<category><![CDATA[M.Ostrowski]]></category>
		<category><![CDATA[muzyczny.pl]]></category>
		<category><![CDATA[pierwszy bal]]></category>
		<category><![CDATA[pirat Rabarbar]]></category>
		<category><![CDATA[punkt krwiodawstwa]]></category>
		<category><![CDATA[recital]]></category>
		<category><![CDATA[recital Grzegorza Turnaua]]></category>
		<category><![CDATA[sklep muzyczny]]></category>
		<category><![CDATA[Tarasy Wang]]></category>
		<category><![CDATA[weekend we dwoje]]></category>
		<category><![CDATA[Wrocław]]></category>
		<category><![CDATA[yamaha]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://zosia.zamolski.com/?p=396</guid>
		<description><![CDATA[Wiem, wiem, pisałam dwa dni temu, ale cóż. Blogowanie ma swój urok (a i pewne obowiązki kładzie na barkach), znów parę nowości, to i opisać trzeba.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Wiem, wiem, pisałam dwa dni temu, ale cóż. Blogowanie ma swój urok (a i pewne obowiązki kładzie na barkach), znów parę nowości, to i opisać trzeba.</p>
<p>Przede wszystkim Grzegorz Turnau… Tydzień temu mniej-więcej znalazłam <a href="http://turnau.pl/">na stronie mojego ulubionego  Pana Grzesia</a> notkę, iż 3 lutego w <a href="http://muzyczny.pl/">sklepie muzycznym M.Ostrowski</a> odbędzie się recital Grzegorza Turnaua, związany z prezentacją pianin i fortepianów cyfrowych Yamaha. Sklep znajduje się 10 minut od naszego domku, więc nie można było nie skorzystać. Ekscytacja pełna przed recitalem, a w trakcie… istna ekstaza! :)</p>
<p>Turnau jak zwykle czarujący, przezabawny i… słów mi brakuje, by wygłosić kolejne zachwyty. Tylko serce się na samą myśl rozgrzewa :) Słuchanie muzyki prezentowanej przez tego artystę jest zawsze dobrym pomysłem, natomiast słuchanie go na żywo dostarcza takich przeżyć, że trudno opisać je w kilku słowach. Wczorajszy recital był o tyle dla mnie “klimatyczny” i niezapomniany, że odbywał się w naprawdę kameralnym gronie, a Turnau był na wyciągnięcie ręki — dosłownie! </p>
<p><a href="http://jacekkrolik.com/">Jacek Królik</a> po raz kolejny dowiódł, że potrafi na gitarze wyczarować dźwięk niemal każdego instrumentu, doskonale akompaniując Grzegorzowi T. Swoistego uroku całemu wydarzeniu dodawały komentarze Turnaua oraz mini-dialogi z Królikiem. Momentami czułam się jak w kabarecie — w jak najbardziej pozytywnym tego słowa znaczeniu.</p>
<p>Recital trwał około półtorej godziny. Nie muszę pisać, że czas ten minął bardzo szybko. Po koncercie doczekałyśmy się (bo byłam na owym recitalu z <a href="http://makijazodkuchni.pl/">Romą</a>) “autografowania”, czego też dowód przedstawiam poniżej: </p>
<p><img src="http://www.fotki.zamolski.com/d/4498-1/autograf.jpg" alt="autograf"height="500"width="500"/></p>
<p>Oczywiście nie mogło być aż tak pięknie… Rzeczą, której nie mogę sobie darować, jest to, że nie zabrałam ze sobą aparatu fotograficznego! Na samą myśl o tym z żalu (i wściekłości) na usta cisną mi się same przekleństwa… Jak można było być takim imbecylem i zapomnieć tak ważnej rzeczy? I to na recital, na którym nie roiło się od ochrony, a Turnau był tak blisko, że spokojnie obiektyw 50-tka dałby radę… Ech…<br />
Jedyne zdjęcia jakie posiadam z wczorajszego wieczoru to liche foty z ajfona… Pewnie wstyd pokazać, no ale co tam. Co mam, to dam… A dla poprawy estetyki mogę Wam przypomnieć, że w galerii są zdjęcia mojego autorstwa z <a href="http://www.fotki.zamolski.com/v/2008-11-23/2008-11-23/">Turnauowego koncertu w Hali Stulecia w listopadzie 2008 roku</a>…</p>
<p><img src="http://www.fotki.zamolski.com/d/4508-1/scena_m.jpg" alt="scena"height="375"width="500"/></p>
<p>Autografowanie:<br />
<img src="http://www.fotki.zamolski.com/d/4502-1/gij_m.jpg" alt="autografowanie"height="375"width="500"/></p>
<p>Sam Grzegorz T.:<br />
<img src="http://www.fotki.zamolski.com/d/4504-1/grzes_m.jpg" alt="turnau"height="500"width="375"/></p>
<p>I Jacek Królik:<br />
<img src="http://www.fotki.zamolski.com/d/4506-1/kr__lik_m.jpg" alt="krolik"height="375"width="500"/></p>
<p>Tyle by było z westchnień.</p>
<p>Wczoraj Mikołaj przeżył swój pierwszy bal… Wrócił trzeźwy ;) Poza tym objadł się jak bąk, aż mi było wstyd, bo pierwszą rzeczą, jaką zrobił po wejściu do przedszkola było wołanie: “Mniam, mniam!” Wyglądało, jakbyśmy mu w domu jeść nie dawali… ;)<br />
Sam balik podobno udał się wyśmienicie, czekamy na zdjęcia. Mikołaj w czapce pirata (której na początku wcale nie chciał ubrać) biegał do samego końca — gdy przyszłam po niego o trzeciej, to ciągle ją nosił na głowie :) A o tym, że wczorajszy bal był czasem bardzo intensywnym świadczyć może to, że Mikołaj zjadł trzy dokładki obiadku (racuchy!).</p>
<p>Dziś natomiast obiadek był zjedzony w całości, bo łyknięta została nawet zupa (ku zdziwieniu mojemu jak i opiekunek). Do tego Mikołaj robił dziś grzechotkę w przedszkolu, którą potem pięknie sam pomalował farbkami i brokatem. Grzechotka wędruje oczywiście do naszego pudła z pamiątkami. A jaki Miś był dumny prezentując najpierw mnie, a potem Mariuszowi swoje dzieło! </p>
<p>Dziś muszę też pochwalić się moim małżonkiem :) Po raz pierwszy oddał honorowo krew (dla mojego wuja). Mieliśmy oddać razem, ale okazało się, że w związku z biopsją piersi, którą miałam 4 miesiące temu, mogę być dawcą dopiero po 9 kwietnia (czyli po pół roku od biopsji). Szczerze mówiąc zupełnie wyleciała mi z głowy ta biopsja, myślałam, że nie będzie przeciwwskazań, tym bardziej, że wiem, jak wygląda oddawanie krwi, bo w czasie studiów już oddawałam honorowo (ale długie zdanie mi wyszło). Mam nawet legitymację. No ale cóż zrobić. Poczekam do kwietnia i wtedy oddam, bo jakby na to nie spojrzeć dobra to sprawa.</p>
<p>Za dwa tygodnie, dzięki uprzejmości teściów, którzy zajmą się Michem, jedziemy z Mariuszem na dwie noce do Karpacza do <a href="http://www.tarasywang.pl/">Tarasów Wang</a> (byliśmy tam rok temu). Zarezerwowaliśmy sobie pakiet <a href="http://www.tarasywang.pl/weekend-dla-dwojga.html">“Weekend dla dwojga”</a> :) Już nie mogę się doczekać.</p>
<p>Dziś byłam u lekarza w związku z moimi ostatnimi problemami z nogami. Od miesiąca bolą mnie wszystkie stawy, do tego nad stopą pojawił się bolący guzek. Dostałam skierowanie na badania krwi i na rtg stawów biodrowych. Pójdę w poniedziałek, zobaczymy co wyjdzie.</p>
<p>Tyle na dziś. Dobrej nocki!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://zosia.zamolski.com/2010/02/04/turnau-owo/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Idzie luty, podkuj buty…</title>
		<link>http://zosia.zamolski.com/2010/02/02/idzie-luty-podkuj-buty/</link>
		<comments>http://zosia.zamolski.com/2010/02/02/idzie-luty-podkuj-buty/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 02 Feb 2010 22:19:34 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Kino "Mikołajek"]]></category>
		<category><![CDATA[Pacholę]]></category>
		<category><![CDATA[Rozmaitości]]></category>
		<category><![CDATA[ambulans lego duplo]]></category>
		<category><![CDATA[balik karnawałowy]]></category>
		<category><![CDATA[dziecko]]></category>
		<category><![CDATA[iPhone]]></category>
		<category><![CDATA[klocki Lego]]></category>
		<category><![CDATA[klub malucha]]></category>
		<category><![CDATA[lego duplo]]></category>
		<category><![CDATA[mały lekarz]]></category>
		<category><![CDATA[pirat Rabarbar]]></category>
		<category><![CDATA[przedszkole]]></category>
		<category><![CDATA[rysunki Miśka]]></category>
		<category><![CDATA[strój pirata]]></category>
		<category><![CDATA[Wrocław]]></category>
		<category><![CDATA[Zabawy fundamentalne]]></category>
		<category><![CDATA[Zaczarowana Kraina]]></category>
		<category><![CDATA[zestaw lekarski dla dzieci]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://zosia.zamolski.com/?p=392</guid>
		<description><![CDATA[Przyszedł luty, za oknem zaspy i lodowisko, w dodatku straszą w telewizorze, że w nocy ma znów sypać, a jutro to w ogóle apokalipsa... Czas przeprowadzić się w okolice równika... Ale tam z kolei robactwo... Ech, nie wiadomo, co gorsze. Chyba jednak wolę śnieg.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Przyszedł luty, za oknem zaspy i lodowisko, w dodatku straszą w telewizorze, że w nocy ma znów sypać, a jutro to w ogóle apokalipsa… Czas przeprowadzić się w okolice równika… Ale tam z kolei robactwo… Ech, nie wiadomo, co gorsze. Chyba jednak wolę śnieg.</p>
<p><img src="http://www.fotki.zamolski.com/d/4486-1/obrazek_m.jpg" alt="cos"width="292"height="500"/></p>
<p>Przez tydzień trochę się “nadziało”. Mikołaj zakończył adaptację w Zaczarowanej Krainie i od tego tygodnia jest już na pół etatu: w poniedziałki, środy i piątki po 6h. Opiekunki orzekły, że się Misiek szybko przyzwyczaił do nich, do dzieci i do miejsca. To zresztą widać, bo gdy przychodzę, by zabrać Miśka do domu, to młody nie chce wyjść. I nie ma oporów w przytulaniu się do opiekunek :) W ogóle to się taki przytulny zrobił, że aż miło :)<br />
Poza tym coraz częściej bierze udział we wspólnych zorganizowanych zajęciach. W piątek były warsztaty teatralne i dał się przekonać, by usiąść razem z wszystkimi dziećmi, a wczoraj na rytmice to podobno w ogóle było super, bo brał całkiem czynny udział w zajęciach. Zuch chłopak. Co prawda jeszcze ciężko przychodzi mu rozstawanie się ze mną rano, ale wiem, że bardzo szybko się uspokaja. Zresztą, jakby na to nie patrzeć, sama pamiętam jak długo ja wyłam, gdy mnie mama odprowadzała do przedszkola (jeśli zapadło mi to w pamięć, to musiało trwać bardzo długo), a ostatecznie przecież przedszkole lubiłam. Liczę więc, że Misiek przywyknie. </p>
<p>Do naszej kolekcji prac plastycznych Micha przybyło kilka egzemplarzy przyniesionych z przedszkola. Najciekawsze jest coś, co zatytułowano “Karnawał” (bo akurat o karnawale była mowa w przedszkolu):</p>
<p><img src="http://www.fotki.zamolski.com/d/4484-1/karnawal_m.jpg" alt="karnawal"width="351"height="500"/></p>
<p>Dzisiaj byłam z Miśkiem w Promyku na zajęciach grupowych u logopedy i muszę pochwalić moje dziecię w tym miejscu — Mikołaj po raz pierwszy dał się namówić na “babranie się” w kisielu! Do tej pory wszystkie moje próby zachęcenia go do tej rozwojowej zabawy kończyły się fiaskiem. Michu ryczał zazwyczaj albo wołał: “bleee” i nawet nie chciał dotknąć. Nareszcie coś zaskoczyło! Dowód rzeczowy tutaj:</p>
<p><img src="http://www.fotki.zamolski.com/d/4490-1/zdj__cie.jpg" alt="kisiel"height="375"width="500"/></p>
<p>Mikołaj ma jutro swój pierwszy bal w przedszkolu. Ja oczywiście jestem podekscytowana najbardziej ;) Strój pirata (pirata Rabarbara, rzecz jasna!) przygotowaliśmy wcześniej, a próba generalna została przeprowadzona dziś wieczorem. O dziwo, nasze dziecię zaskoczyło dziś po raz kolejny, gdyż dało namalować sobie na buzi lekkie wąsy i brodę! Szoook! Mam nadzieję, że jutro rano też pozwoli się pomalować. Co do samego stroju, to jest to kompletny samodział. Czapka piracka kupiona w Urwisie, pas piracki z lumpeksu, spodnie i szelki (z trupimi czachami) z H&amp;M, skarpetki stare, ale z piratem na rysunku, body stare, za to pasiaste i morskie. Na zdjęciu zrobionym szybko ajfonem możecie obejrzeć fragment dzieła. Jakość nie powala, próbowaliśmy zrobić zdjęcie lustrzanką, ale Michu nie dał się złapać. Będą balikowe foty z przedszkola, więc wtedy (mam nadzieję) obejrzycie dokładniej. Dodam tylko, że wieczorem domalowałam pisakami na przodzie i tyle bodziaka wielkie trupie czachy. Łaaa!…</p>
<p><img src="http://www.fotki.zamolski.com/d/4488-1/pirat.jpg" alt="pirat"height="500"width="375"/></p>
<p>Za punkty smart na shellu zamówiliśmy Miśkowi zestaw lekarski. Taka całkiem przyjemna walizeczka z różnymi akcesoriami medycznymi. Michu zachwycony. Bada wszystkich, którzy zbadać się dają. Do obejrzenia filmik z jednego z wielu przeprowadzonych dziś badań. Śmieszny ten nasz Misiek w tym wszystkim. Podoba mi się szczególnie, jak mierzy temperaturę w uchu i potem udaje, że sprawdza pomiar i mówi, co przeczytał :) Nauczył się też robić profesjonalnie zastrzyki — znaczy się z pomazaniem wacikiem ręki, ukłuciem i znowu pomazaniem wacikiem :) A najbardziej rozbraja mnie, jak przykleja po badaniu misiom naklejki, jako że były “dzielnymi pacjentami”. Ot, piękna zabawa :)</p>
<p><object width="425" height="344"><param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/t556lhi8Ci8&#038;hl=pl_PL&#038;fs=1&#038;"></param><param name="allowFullScreen" value="true"></param><param name="allowscriptaccess" value="always"></param><embed src="http://www.youtube.com/v/t556lhi8Ci8&#038;hl=pl_PL&#038;fs=1&#038;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"></embed></object></p>
<p>Żeby było mało, Mikołaj dostał od nas w weekend ambulans z Lego Duplo. Pojazd nie byle jaki, bo robi najprawdziwsze “ijo-ijo” i świeci (przypuszczam, że ten właśnie świecąco-grający klocek ustalił 3/4 ceny tego auta…), więc teraz Michu jeździ karetką z przyczepką dołączoną z tyłu. Na owej przyczepce na noszach leży dziewczynka (ludzik z Duplo), a obok niej stoi lekarz (kierowca karetki z zestawu). I tak sobie jeżdżą, a broń Boże niech któreś spadnie, to lament jest na całego :)</p>
<p>W Micha pokoju znowu trochę zmian. Co prawda tym razem nic nie poprzestawiałam, ale przybyło kilka rzeczy. Po pierwsze, jakieś 2 tygodnie temu kupiliśmy wiszący zegar z Autami i kalendarz z Krecikiem. Obydwa w celach informacyjno (dla mnie i Mariusza) — dydaktycznych (dla właściciela pokoju). W kalendarzu ma Michu pozaznaczane dni, w które chodzi do przedszkola. Ponadto zrealizowałam w końcu zamiar dekoracyjny, z którym nosiłam się od dawien dawna — kupiliśmy w Leroy Merlin 3 ramki formatu a3 i oprawiłam w nie trzy malunki Miśka, takie kolorowe maziaje na czarnym papierze. Wyglądają czadowo :) A Mikołaj strasznie jest dumny z tego, że jego obrazki wiszą na ścianie.<br />
I jeszcze jedną nowością są trzy żywe kwiatki w pokoju Miśka: żonkil, krokus i orchidea. Codziennie Mikołaj sam je podlewa i wącha :) Bardzo podoba mu się, że tak szybko widać efekt — zakwitły kilka dni po zakupie.</p>
<p>Przybyło nowe słowo: “sio”. Jest wypowiadane zazwyczaj po tym, gdy Mikołaj skończy pić. Nie wiemy jeszcze tak do końca co oznacza: dziękuję, już, skończyłem, wypiłem, wszystko…? Obserwacje będą kontynuowane, może do jakichś sensowniejszych wniosków dojdziemy.<br />
Mikołaj zaczął też odmieniać słowa “mama” i “tata”. Mówi, że coś jest “mami/y” albo “tati/y” w sensie: krem, okulary, buty itd.…</p>
<p>Z innej beczki, tydzień temu byłam u ginekologa. Dowiedziałam się, że guzek, który wyczuwam pod blizną po cesarce i który boli to tzw. endometrioza i trzeba to wyciąć. Niestety jest to na tyle poważny zabieg, że trzeba go zrobić pod narkozą. Jak nie urok, to sraczka, jednym słowem. Zawsze coś. Kiedy to zrobię, to jeszcze nie wiem. Jak się dowiem, to Wam powiem.</p>
<p>Dobra, tyle na dziś, bo spać pora. Do następnego :)</p>
<p>P.S. Na koniec jeszcze dwa filmy. Pierwszy to Misiek podczas jednego z ulubionych zajęć — przesypywanie kaszki manny i kamyczków. Drugi to nowy pomysł na jedzenie jogurtu…</p>
<p><object width="425" height="344"><param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/8z7ZIKp65AI&#038;hl=pl_PL&#038;fs=1&#038;"></param><param name="allowFullScreen" value="true"></param><param name="allowscriptaccess" value="always"></param><embed src="http://www.youtube.com/v/8z7ZIKp65AI&#038;hl=pl_PL&#038;fs=1&#038;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"></embed></object></p>
<p><object width="425" height="344"><param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/kqn9n7sbYJk&#038;hl=pl_PL&#038;fs=1&#038;"></param><param name="allowFullScreen" value="true"></param><param name="allowscriptaccess" value="always"></param><embed src="http://www.youtube.com/v/kqn9n7sbYJk&#038;hl=pl_PL&#038;fs=1&#038;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"></embed></object></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://zosia.zamolski.com/2010/02/02/idzie-luty-podkuj-buty/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Plucie</title>
		<link>http://zosia.zamolski.com/2010/01/22/plucie/</link>
		<comments>http://zosia.zamolski.com/2010/01/22/plucie/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 22 Jan 2010 22:02:22 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Kino "Mikołajek"]]></category>
		<category><![CDATA[Rozmaitości]]></category>
		<category><![CDATA[dzień babci]]></category>
		<category><![CDATA[iPhone]]></category>
		<category><![CDATA[laurka dla babci]]></category>
		<category><![CDATA[naszemaluchy]]></category>
		<category><![CDATA[plucie]]></category>
		<category><![CDATA[przedszkole]]></category>
		<category><![CDATA[voice band]]></category>
		<category><![CDATA[voice band na iphone]]></category>
		<category><![CDATA[żłobko-przedszkole]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://zosia.zamolski.com/?p=387</guid>
		<description><![CDATA[Na sam początek filmik. Mikołaj, prawdopodobnie zaobserwowawszy w przedszkolu oraz u własnej matki myjącej niekiedy zęby, nauczył się wypluwać. Niby nic takiego, a jednak wielka rzecz.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Na sam początek filmik. Mikołaj, prawdopodobnie zaobserwowawszy w przedszkolu oraz u własnej matki myjącej niekiedy zęby, nauczył się wypluwać. Niby nic takiego, a jednak wielka rzecz. Do tej pory pasta do zębów była połykana, a od wczoraj ląduje w umywalce lub wannie. Do tego Michu nauczył się płukać zęby po myciu. Toż to szok :) Rośnie nam dziecię, nie wiedzieć nawet kiedy :)</p>
<p>Tak więc oglądajcie, moi mili, to plucie pierwsze, dla niektórych z pewnością niesmaczne, a dla nas, rodziców, najpiękniejsze na świecie ;)</p>
<p><object width="425" height="344"><param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/3SBEjhXu7KE&#038;hl=pl_PL&#038;fs=1&#038;"></param><param name="allowFullScreen" value="true"></param><param name="allowscriptaccess" value="always"></param><embed src="http://www.youtube.com/v/3SBEjhXu7KE&#038;hl=pl_PL&#038;fs=1&#038;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"></embed></object></p>
<p>Cóż prócz opluwania i wypluwania? Michu dziś nie rozpłakał się podczas mojego wychodzenia z przedszkola. Trochę przy wejściu pomarudził, ale szybko doszedł do siebie i nawet drzwi za mną zamknął, i pomachał ręką na pożegnanie przez okno. Coraz lepiej idzie mu przyzwyczajanie się do nowej sytuacji. Zuch :)</p>
<p>Mikołaj wczoraj i przedwczoraj zrobił dla babć z okazji ich święta laurki oraz pomalował farbkami dwa kubki. Cuda nad cudami, rzecz jasna :) Zdjęcie kubków umieszczę przy okazji i jeśli nie zapomnę, a laurki mogę opisać: zielona kartka, a na niej czerwony odcisk Mikołajowej rączki. Babcie z pewnością się ucieszą :)</p>
<p>Wczoraj byłam też porozmawiać z logopedą przedszkolną. Pani będzie brała Micha raz w tygodniu na zajęcia indywidualne, by trochę postymulować rozwój mowy. Git.</p>
<p>Jutro i w niedzielę idę na warsztaty z diagnozy i terapii dysleksji. Mam nadzieję, że będzie ciekawie. </p>
<p>Muszę się Wam na koniec pochwalić, że mój pierwszy artykuł dla portalu naszemaluchy.pl został opublikowany. Cała jestem dumna i blada ;)</p>
<p>Dobranoc!</p>
<p>P.S. A jednak jeszcze jeden filmik na koniec: <a href="http://www.playr.pl/2010/01/voice-band-na-iphone-po-co-ci-zespol-nagraj-kawalek-sam/">Voice band na iPhone</a>. Super :) Bardzo mi się podoba. Oczywiście aplikację już dziś pobraliśmy z Mariuszem i będziemy się bawić. Ciekawe, czy cokolwiek nam wyjdzie ;)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://zosia.zamolski.com/2010/01/22/plucie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Przedszkolak</title>
		<link>http://zosia.zamolski.com/2010/01/18/przedszkolak/</link>
		<comments>http://zosia.zamolski.com/2010/01/18/przedszkolak/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 18 Jan 2010 21:21:11 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Pacholę]]></category>
		<category><![CDATA[Rozmaitości]]></category>
		<category><![CDATA[adaptacja do przedszkola]]></category>
		<category><![CDATA[klub malucha]]></category>
		<category><![CDATA[lego duplo]]></category>
		<category><![CDATA[Lidl]]></category>
		<category><![CDATA[okres adaptacyjny w przedszkolu]]></category>
		<category><![CDATA[Wrocław]]></category>
		<category><![CDATA[Zaczarowana Kraina]]></category>
		<category><![CDATA[żłobek]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://zosia.zamolski.com/?p=384</guid>
		<description><![CDATA[Szybki wpis, bo już późno i spać trzeba ;)

Po pierwsze zaczynamy drugi tydzień adaptacji w przedszkolu, a raczej w klubie malucha.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Szybki wpis, bo już późno i spać trzeba ;)</p>
<p>Po pierwsze zaczynamy drugi tydzień adaptacji w przedszkolu, a raczej w klubie malucha. Pierwszy tydzień minął w miarę spokojnie — pierwsze dwa dni zupełnie bez płaczu, Michu był tak zaaferowany nowym miejscem i nowymi zabawkami, że w ogóle nie zwracał na mnie uwagi. Od środy było już trochę gorzej przy pożegnaniach, dziś (po weekendowej przerwie) była ogólna rozpacz, ale od opiekunek wiem, że Miś uspokajał się szybko (czyli ten płacz to tradycyjna próba wymuszenia, by mama została) i potem bawił się ładnie sam lub z innymi dziećmi. Z jedzeniem na razie jest różnie. Codziennie zamawiamy Michowi obiadek, do tego ma w czesnym wliczone śniadanko i owoce. Owoce je zazwyczaj, ostatnio zjadł na śniadanie chleb z masłem i jogurt, ale z obiadami to zależy od dnia i od tego, co jest. Liczę, że jak się dziecię napatrzy, że inne dzieci jedzą, to w końcu też przestanie wybrzydzać i zje wszystko. </p>
<p>Jak przychodzę po Miśka do przedszkola, to zawsze mnie rozczula swoim widokiem. Taki poważny przedszkolak z niego. Dzisiaj jak przyszłam, to akurat jadł jogurt. Zobaczył mnie, zawołał: “ooo, mama” po czym spokojnie wrócił do konsumpcji — tak elegancko, z innymi dziećmi przy stoliczku, w białym śliniaku ;)</p>
<p>Jedynie w niektórych zajęciach grupowych Mikołaj nie chce brać udziału — zwłaszcza, gdy przychodzi je prowadzić ktoś z zewnątrz. Ale liczę, że się przyzwyczai. A jak się nie przyzwyczai, to cóż. Zmuszać nie ma sensu, bo to nie o to chodzi. Za to zupełnie zaskoczył mnie w piątek — panie wyjęły chustę animacyjną; Mikołaj do tej pory bardzo się chusty bał, a tym czasem pierwszy pobiegł, chwycił, a potem wszedł pod chustę z innymi dzieciakami i dobrze się bawił. Zuch chłopak :)</p>
<p>Być może od środy Mikołaj będzie zostawał na drzemkę. Na razie jest w przedszkolu od 9 do 12. Docelowo ma być do 15. Jak nie będzie chciał spać, to nie jest to na szczęście problem — jest kilkoro dzieci, które nie śpią i wtedy bawią się z opiekunkami albo wykonują jakieś prace plastyczne. Zobaczymy, jak będzie. </p>
<p>3 lutego w przedszkolu jest balik. Trzeba jakiś strój wykombinować… A w przyszły poniedziałek przyjedzie specjalistyczny ambulans i na koszt przedszkola będą sprawdzali poziom uwapnienia kości dzieciaków. Miło.</p>
<p>W weekend byliśmy w Gnieźnie. Mikołaj tym razem obył się bez łóżeczka turystycznego i jak na dużego chłopa przystało spał na materacu. Miał zrobione legowisko niedaleko naszego łóżka i całkiem ładnie się wyspał :) Poza tym dostał od dziadków trzy kartony Lego Duplo, więc teraz w wolnych chwilach cały czas wszyscy coś budujemy :)</p>
<p>Wracając do ubiegłego tygodnia… Laryngolog stwierdził, że Micha zatoki, nos, gardło i migdałki są ok. Moje artykulatory i reszta też, więc mogę być logopedą :)</p>
<p>Dr Kwapisz natomiast tradycyjnie dopatrzyła się u Miśka kilku krzywizn, ale ogólnie stwierdziła, że rehabilitacja nie jest już tak konieczna. Wypisała nam jednakże skierowanie, byśmy mogli dalej chodzić na zajęcia grupowe do logopedy. Ale mamy dogadać się z p.Kasią, czy chcemy chodzić na rehabilitację co tydzień, czy może pokazywać się raz w miesiącu, by nam jakieś ćwiczenia do robienia w domu pokazywała. Myślę jednak, że skoro mamy to skierowanie i wolny czas w piątki, to będziemy dalej chodzić. Szkoda zmarnować okazję, mimo wszystko. Ale generalnie dr Kwapisz z Micha zadowolona.</p>
<p>Mikołaj rozwija swoje talenty konstruktorskie. Ostatnio zbudował garaż dla swojego mini coopera za pomocą ciastoliny i kilku stempelków. Sami obejrzyjcie:</p>
<p><img src="http://www.fotki.zamolski.com/d/4420-1/IMG_6588.jpg" alt=""height="500"width="333"/></p>
<p>Niby nic takiego, a jednak jedna z pierwszych takich konstrukcji Miśkowych nie-z-klocków :)</p>
<p>Dziś zrobiliśmy w Lidlu spore zakupy. Rzucili towar “gimnastyczny”, w związku z czym nabyłam trzy pary spodni dresowych, jedną koszulkę, cztery pary skarpetek, zestaw hantelków oraz dużą piłkę gimnastyczną (taka, jak do pilatesa). Piłka szczególnie przypadła do gustu Michowi, który kazał się na niej bujać cały wieczór :)</p>
<p>Tyle na dziś. Idę oglądać politykierów u Lisa. </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://zosia.zamolski.com/2010/01/18/przedszkolak/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Bilans dwulatka</title>
		<link>http://zosia.zamolski.com/2010/01/13/bilans-dwulatka/</link>
		<comments>http://zosia.zamolski.com/2010/01/13/bilans-dwulatka/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 13 Jan 2010 21:13:55 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Pacholę]]></category>
		<category><![CDATA[bilans dwulatka]]></category>
		<category><![CDATA[co lubi dwulatek]]></category>
		<category><![CDATA[co umie dwulatek]]></category>
		<category><![CDATA[dziecko]]></category>
		<category><![CDATA[rozwój dziecka]]></category>
		<category><![CDATA[siatka centylowa]]></category>
		<category><![CDATA[Wrocław]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://zosia.zamolski.com/?p=369</guid>
		<description><![CDATA[Wpis o Mikołaju i efektach jego dwuletniego życia :)]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Słowo się rzekło… i tak dalej :) Michu skończył ponad miesiąc temu dwa lata, chciałam zrobić mały własny bilansik — oto i on.</p>
<p><strong>Wzrost:</strong> 94 cm (90 centyl)<br />
<strong>Waga:</strong> 14,8 kg (90 centyl)</p>
<p>Jak wygląda — każdy widzi ;)</p>
<p><img src="http://www.fotki.zamolski.com/d/4400-1/IMG_6505.jpg" alt=""height="500"width="333"/></p>
<p>Poza tym parę indywidualnych preferencji:</p>
<p><strong>Jedzenie</strong></p>
<ul>
<li><strong>lubi:</strong> <em>mięso</em> (zwłaszcza w postaci kotletów bądź pierś kurczaka w kawałkach, czasem nawet mięso mielone),<em> ryby</em> (bardzo), <em>frytki, pizzę, ketchup</em> (z ketchupem praktycznie zje wszystko…), <em>tosty</em> (z żółtym serem, wędliną i ketchupem), <em>wszelkie owoce, kiełki fasoli mung, czerwoną paprykę, oliwki, jogurty, zupy</em> (będę tu nieskromna — przede wszystkim mojej roboty, na inne zapatruje się podejrzliwie), <em>soki, wodę mineralną, mleko i kakao, płatki kukurydziane i inne typu nesquik, racuchy, gofry, wszelakie słodycze</em> (nikt nie wie jak to wytłumaczyć, ale Michu, nawet jeśli jakiegoś łakocia widzi po raz pierwszy w życiu, do tego łakoć ów może być zapakowany szczelnie, to Michu i tak wie, że to coś dobrego i się tego domaga. Z żadnym innym jedzeniem tak się nie dzieje…)</li>
<li><strong>nie lubi:</strong> tak naprawdę, to w każdej chwili każdego dnia każdy pokarm (oprócz słodyczy, pizzy i frytek) może spotkać się z potraktowaniem go jako “bleee”. Nie ma reguły. Wystarczy: ogólnie tzw. kiepski dzień, niewyspanie, dużo wrażeń, nieodpowiedni kolor jedzenia, nagłe odkrycie, że w jogurcie coś pływa (w sensie owoce, które pływają w nim zawsze, ale do tej chwili nie zauważane) itd. Z jedzeniem Mikołaja jest jak z loterią: albo się trafi, albo nie. Ale jak się trafi, to Michu szama cały dzień tak, że aż mu się uszy trzęsą.</li>
</ul>
<p><strong>Samodzielność:</strong></p>
<ul>
<li><strong>je samodzielnie:</strong><em> łyżką</em> zupę, jogurty i wszelkie pokarmy na łyżkę się nabierające. Posługiwanie się <em>widelcem</em> zostało opanowane o wiele wcześniej niż łyżka, jakieś 7 miesięcy temu. Trzeba tylko pokroić jedzenie (typu mięso) na mniejsze kawałki, to Mikołaj sobie pięknie radzi. Pije z <em>kubka zwykłego</em>, potrafi trzymać go tylko jedną ręką. W większości nie rozlewa. Lub pić przez słomkę.</li>
<li>pomaga przy <strong>ubieraniu i rozbieraniu</strong>, niektóre części garderoby potrafi zdjąć sam <em>(czapka, niektóre luźniejsze bluzy, niektóre buty, skarpetki, niektóre spodnie</em>)</li>
<li>sam myje <strong>ręce, buzię, zęby</strong> (choć jeszcze niedokładnie)</li>
<li><strong>zasypia samodzielnie w swoim łóżku</strong> i swoim pokoju</li>
</ul>
<p><strong>Zainteresowania:</strong></p>
<ul>
<li>rzec by można: <strong>elektroniczne</strong> ;) Generalnie wszystko, co jest jakimkolwiek sprzętem podpinanym do prądu lub na baterie i nie wygląda jak zabawka jest atrakcyjne. A jak do tego świeci albo gra, albo ma choć jeden przycisk, to jest to dla Micha wstęp do ekstazy ;)</li>
<li><strong>ulubione zabawki</strong>: <em>teletubiś Laalaa i pluszak MakaPaka, samochodziki, telefony komórkowe, puzzle drewniane</em> (przede wszystkim: alfabet, cyfry, pojazdy) i<em> piankowe</em> (alfabet i cyfry),<em> klocki, wszelkiego rodzaju sortery kształtów, aparat fotograficzny</em> (taki zabawkowy), <em>budzik</em> (też taka zabawka), wszystko, co jest lub może być <em>garażem dla samochodzików</em></li>
<li><strong>ulubione zabawy</strong>:<em> wjeżdżanie samochodami do garażu lub na zjeżdżalnię zrobioną z przewijaka, zabawa w “uciekanie przed mamą lub tatą”, zabawa w chowanego</em> (Michu zawsze chowa się za drzwiami z szybą), <em>układanie wieży lub garażu z klocków, malowanie farbkami, przelewanie wody</em> (podczas kąpieli) <em>z różnych butelek, kubeczków itp., wycinanie kształtów foremkami z ciastoliny, zabawa w biuro</em> (tak to nazywam — Michu siedzi przy swoim biureczku, gada przez jedną z licznych starych komórek, w drugiej ręce trzyma długopis i pisze coś w moim starym kalendarzu),<em> zabawy w przesypywanie</em> (mąka, kaszka manna albo inny sypki produkt imitujący piasek — ważna różnorodność ;), do tego różne łyżki, łyżeczki, słoiki, pojemniczki — zabawa na całego), <em>wrzucanie szklanych kamyków do różnych pojemników, zwłaszcza do butelek, pisanie</em> (długopisami, kredkami, pisakami, kredą po tablicy), <em>przyczepianie literek do tablicy, oglądanie literek, liczenie, zabawy na placu zabaw</em> (szczególnie zjeżdżalnię) oraz ogólnie spacery</li>
<li><strong>ulubione książki:</strong> jak na razie jedna -<strong> o zgubionym kocyku Igipigla z Dobranocnego Ogrodu</strong>. Czasem obejrzy też kawałek książki o Teletubisiach, ale bez większych szaleństw</li>
<li><strong>ulubione bajki:</strong> rzec by można, że wszystkie z CBeebies, ale byłaby to nieprawda. Mikołaj <em>nie lubi Fimbusiów</em> :) A tak serio to te preferencje mu się zmieniają. Ciągle lubi <strong>Niedźwiedzia w dużym niebieskim domu, <a href="http://www.dzieciowisko.pl/2009/08/mamo-wlacz-mi-bajke/">Dobranocny Ogród i Teletubisie</a></strong>. Do tego ostatnio doszły: <strong>Finley — wóz strażacki, Kieszonkowy dziadek, Supercyfry, Smyki</strong>, czasem <strong>Bracia Koala</strong> (jak trafią na lepszy dzień) oraz <strong>Waybaloo</strong> (całkiem ciekawa… bajka). No i wszystkie<strong> reklamy</strong> (ze szczególnym uwzględnieniem reklam jogurtów, samochodów oraz reklamy Aviva, która zawiera szereg atrakcyjnych elementów: na początku jest chomik, następnie bańki mydlane, a na końcu Pan Pikuś. Pełnia szczęścia.) Uwielbia też oglądać w komputerze lub telefonie filmiki ze sobą w roli głównej</li>
<li>ponadto Mikołaj<strong> interesuje się:</strong> <em>wszelkimi bramami garażowymi</em> (i zawsze trzeba mu potwierdzić, że jest otwarta lub zamknięta), <em>sygnalizacją świetlną, szlabanami, torami kolejowymi, pociągami, tramwajami, autobusami komunikacji miejskiej, klamkami, dziurkami od klucza, kluczami, pstryczkami od lampy oraz przedmiotami, które świecą</em></li>
<li>Mikołaj lubi<strong> muzykę</strong> — słucha <strong>Arki Noego, klasyki, Eski Rock</strong> (poza Porannym WFem ;)) oraz wszystkiego, czego słuchamy my (choć niektórzy wykonawcy nie wzbudzają entuzjazmu). Ostatnio spodobała się Mikołajowi puszczana często w Esce Rock nowa piosenka Strachów na lachy “Żyję w kraju”. Lubi też, gdy Mariusz albo ja brzdąkamy na gitarze</li>
<li>jest jeszcze jedna miłość Mikołaja… a w sumie dwie… <strong>tvn24 i tvn cnbc biznes</strong>. Lubi paski informacji, bezbłędnie rozpoznaje logo, a w cnbc uwielbia patrzeć na zegar. Nie pytajcie… </li>
</ul>
<p><strong>Mowa</strong> (co prawda było o tym ostatnio, ale jak bilans, to bilans):</p>
<ul>
<li><strong>mama</strong> — mama</li>
<li><strong>tata</strong> — tata</li>
<li><strong>koko</strong> — kura</li>
<li><strong>łałałał</strong> — hau hau (w sensie, że pies, albo, że szczeka)</li>
<li><strong>miau</strong> — miau, kot (jw)</li>
<li><strong>mmm</strong> — muuu, krowa (jw)</li>
<li><strong>a co to/co to</strong> — tłumaczyć nie trzeba</li>
<li><strong>mniam</strong> — jedzenie/picie</li>
<li><strong>ci</strong> — cyfra trzy lub liczenie</li>
<li><strong>śeś</strong> — cyfra sześć</li>
<li><strong>O, A, Fłał</strong> — literki O, A, V</li>
<li><strong>ne na</strong> — nie ma lub że coś jest zamknięte bądź zgaszono światło</li>
<li><strong>sici/sieci</strong> — podwójne znaczenie: 1.świeci światło, 2.nazywanie koloru — jak na razie wszystkie kolory to “sici”, ale oszukać się Miśka nie da — nakrzyczy na Was, jak mu na czerwony samochód powiecie, że jest zielony</li>
<li><strong>tak, nie</strong> — sens znany</li>
<li><strong>baba</strong> — znaczy, że coś boli</li>
<li>zawołania i wtrącenia: <strong>ojej, o-o, oj</strong></li>
<li><strong>blee</strong> — jak coś nie smakuje</li>
<li><strong>bam</strong> — jak coś się przewróci</li>
<li><strong>buuum</strong> — samochód</li>
<li><strong>jojojojo</strong> — karetka pogotowia, straż pożarna, policja — wszystko, co ma koguta na dachu i wyje</li>
<li><strong>tatatatatata</strong>… — cała reszta. Z tatatatatata… układane są całe ciągi zdań, którymi Misiu nas zalewa, ale nic z tego nie idzie zrozumieć zazwyczaj :)</li>
</ul>
<p>Chyba na tyle z bilansu. Chciałam wrzucić tu jeszcze kilka ogólników, ale stwierdziłam, że można je wyczytać z innych, bieżących wpisów. To, jaki Mikołaj jest, jaki ma charakter czy też jego zaczątki, widać tam doskonale. </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://zosia.zamolski.com/2010/01/13/bilans-dwulatka/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Śnieżna codzienność Wrocławianina</title>
		<link>http://zosia.zamolski.com/2010/01/10/sniezna-codziennosc-wroclawianina/</link>
		<comments>http://zosia.zamolski.com/2010/01/10/sniezna-codziennosc-wroclawianina/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 10 Jan 2010 21:21:22 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Pacholę]]></category>
		<category><![CDATA[Rozmaitości]]></category>
		<category><![CDATA[farbki]]></category>
		<category><![CDATA[fartuszek]]></category>
		<category><![CDATA[Fontis]]></category>
		<category><![CDATA[klub malucha]]></category>
		<category><![CDATA[lodowisko na ulicach miasta]]></category>
		<category><![CDATA[malowanie farbami]]></category>
		<category><![CDATA[nieodśnieżony wrocław]]></category>
		<category><![CDATA[nieprzejezdne ulice]]></category>
		<category><![CDATA[Oracle]]></category>
		<category><![CDATA[słownik Miśka]]></category>
		<category><![CDATA[słowotwórstwo]]></category>
		<category><![CDATA[wyprawka do przedszkola]]></category>
		<category><![CDATA[Zaczarowana Kraina]]></category>
		<category><![CDATA[zaspy na ulicach wrocławia]]></category>
		<category><![CDATA[zasypany Wrocław]]></category>
		<category><![CDATA[zima zaskoczyła drogowców]]></category>
		<category><![CDATA[śnieg]]></category>
		<category><![CDATA[śnieg we Wrocławiu]]></category>
		<category><![CDATA[śnieżyca]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://zosia.zamolski.com/?p=363</guid>
		<description><![CDATA[Jak każdy spoglądający za okno mieszkaniec Polski wie - zasypało nas totalnie. Nie wiem dokładnie, jak rzecz się ma w innych regionach, szczerze mówiąc moje wiadomości na temat pogody utknęły kilka dni temu na całkowicie zaśnieżonej mapce. Przypuszczam więc, że śnieg pojawił się też i gdzie indziej. Powiem Wam szczerze, że (będę niemiła ;)) mało mnie to interesuje, bo jak na razie to my sami nie możemy poradzić sobie z nadmiarem śniegu u nas.
]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Jak każdy spoglądający za okno mieszkaniec Polski wie — zasypało nas totalnie. Nie wiem dokładnie, jak rzecz się ma w innych regionach, szczerze mówiąc moje wiadomości na temat pogody utknęły kilka dni temu na całkowicie zaśnieżonej mapce. Przypuszczam więc, że śnieg pojawił się też i gdzie indziej. Powiem Wam szczerze, że (będę niemiła ;)) mało mnie to interesuje, bo jak na razie to my sami nie możemy poradzić sobie z nadmiarem śniegu we Wrocławiu.</p>
<p>Wrocław jest totalnie zasypany. To moja czwarta zima tutaj i do tej pory nie widziałam jeszcze czegoś podobnego. Nie wspominając o tym, że do tej pory nigdy nie było mi dane prowadzić samochodu w takich zaspach. Totalna masakra, apokalipsa, armagedon i nie wiem co jeszcze. Od piątkowego południa sypie z małymi przerwami cały czas. Tego dnia po południu półtorej godziny zajęła nam droga z Mariusza firmy do domu — zwykle przejeżdżamy ją w 15–20 minut. </p>
<p>Główne drogi były odśnieżane dopiero w sobotę rano. Drogi osiedlowe zostały, rzecz jasna, olane totalnie, w związku z czym pod pokrywą śniegu utworzyła się szklana warstwa lodu. Lód ten sprawia, że my sami dziś trzykrotnie potrzebowaliśmy cudzej pomocy, by się ruszyć z miejsca, nie wspominając o przynajmniej kilkunastu samochodach, które w ten sam sposób ratowały się przed kompletnym utknięciem. Jedyną słuszną w tych warunkach zasadą wydaje się być: jechać i broń Boże się nie zatrzymać. Zatrzymanie się na którejkolwiek z naszych osiedlowych dróg grozi utknięciem na lodzie. Tym samym od razu tworzy się korek. Jakąś godzinę temu pod naszym blokiem utknęło kilka samochodów jednocześnie, w związku z czym zablokowane zostały okoliczne uliczki. No, ale przecież nie ma co liczyć na zarządcę, tudzież na niewiadomokogo, kto by mógł być odpowiedzialny za odśnieżanie i posypywanie tych małych osiedlowych dróżek, którymi nieustannie jeżdżą samochody. Zresztą, nasz zarządca (Fontis, jakby kto pytał) nie jest w stanie zadbać nawet o to, by w niedzielę odśnieżyć podjazd do garażu i chodniki, mimo że S.M. Osada już od rana jeździ odśnieżarką po swoim terenie. Ech, to sobie ponarzekałam.</p>
<p>Powiem Wam tylko, że cudem jakimś zarówno dziś jak i wczoraj dojechałam, i wróciłam z Uniwersytetu bez żadnego śnieżnego utknięcia.</p>
<p>Jutro debiut Micha w “Zaczarowanej Krainie”. Bo na ten klub malucha się zdecydowaliśmy ostatecznie. Do końca stycznia będziemy na okresie adaptacyjnym, a od lutego normalny karnet wykupujemy. Trzy dni w tygodniu — poniedziałki, środy i czwartki, po 6 godzin, od 9 do 15. W tym tygodniu będziemy chodzić codziennie, stopniowo wydłużając czas pobytu Micha i skracając mój. Jestem tym wszystkim bardzo podekscytowana i pełna pozytywnych myśli. Miejsce nam się podoba, “ciocie” też, mam nadzieję, że Misiu szybko się zaadaptuje. Spakowałam mu już dziś jego “przedszkolny” worek (“Mam fartuszek z muchomorkiem, do przedszkola chodzę z workiem…” ;)): pieluchy na zapas, ubranie na zmianę, kapcie i szczoteczkę do zębów. Resztę zapewnia Kraina, włącznie z wszelkimi pomocami plastycznymi i innymi niezbędnikami przedszkolnymi. Wspomnieć warto tu jeszcze o owym worku, który Mikołaj dostał od Mariusza :) Żaden tam ze Spidermanem czy innym Batmanem — z najprawdziwszym logo Oracle, jak na dziecko programisty przystało, hahahaha ;) Cóż, jeśli Michu będzie miał dyskomfort z powodu braku odpowiednich do wieku malunków na worku, to sama mu je zrobię ;)<br />
W każdym razie trzymajcie za nas jutro kciuki :) Bo to wielki dzień dla Miśka i dla nas.</p>
<p>W czwartek przysłali nam z mojebambino.pl 6 litrów farbek dla Mikołaja: niebieska, czerwona, zielona, żółta, biała i brązowa. Michu ma frajdę niesamowitą, codziennie chce malować. Do tego kupiłam mu niedawno w Ikei fartuszek do malowania, więc w ogóle jest cały dumny, że ma taki sprzęt. Przed malowaniem każe się w niego ubierać, ogląda w lustrze obrazek z pędzelkami, który widnieje na brzuszku fartucha, po czym zasiada grzecznie na rozłożonej na podłodze folii malarskiej i czeka cierpliwie, aż ponalewam mu farbek. Niektóre dzieła zachowuję na pamiątkę :) Taki mały malarz z niego. Poniżej wrzucam zdjęcie. Jakość nie powala, bo zrobione telefonem, ale zawsze:</p>
<p><img src="http://www.fotki.zamolski.com/d/4418-1/farbki.jpg" alt=""height="500"width="375"/></p>
<p>Mikołaj, od kiedy jest zupełnie zdrowy (czytaj: nie kapie mu z nosa, nie kaszle i nie ma biegunki) jest “do rany przyłóż”. Taki się zrobił wesoły, pogodny i śmieszny, że aż słów brakuje. Widać też, że okołoświąteczny urlop Mariusza przyniósł owoce — Michu stęskniony za dłuższym przebywaniem z tatą, teraz nie daje Mariuszowi spokoju, ciągle chce się z nim bawić (biedny Mariusz, momentami ;)) i w ogóle nie ma już histerii podczas mojego wychodzenia. Zarówno wczoraj, jak i dzisiaj rano, gdy wychodziłam na zajęcia, Michu ze spokojem pomachał mi ręką i zamknął za mną drzwi. Szoook! Ale bardzo pozytywny :)</p>
<p>Tyle na dziś. Dobrej nocki. Mam nadzieję, że jutro zdarzy się cud i drogi staną się suche i przejezdne. Buhahahaha!</p>
<p>P.S.1: Mamy przez okno niezłe widowisko — kiedykolwiek się przez nie nie wyjrzy przynajmniej jeden samochód usiłuje ruszyć z miejsca pokrytego lodem — generalnie, nasza ulica jest nieustannie zablokowana.</p>
<p>P.S.2: Pora wrzucić trochę nowego słownictwa Miśkowego. Obecnie wygląda to tak:<br />
<strong>jaja</strong> — LaaLaa (teletubiś, ten żółty)<br />
<strong>tu</strong> — Po (teletubiś, ten czerwony)<br />
<strong>fłał/łał</strong> — literka “v“<br />
<strong>aaa</strong> — literka “a“<br />
<strong>ci</strong> — zarówno cyfra “trzy”, jak i samo liczenie (jak Michu mówi “ci”, “ci”, “ci” to znaczy, że trzeba mu policzyć coś na głos. Najczęściej jeszcze do tego pokazuje po kolei palcem, co mamy liczyć)<br />
<strong>śeś</strong> — cyfra “sześć”. Nie odróżnia jej od pozostałych, ale gdy ją słyszy, to powtarza<br />
<strong>ta</strong> — zarówno oznacza zgodę oraz jest używane w sytuacjach, gdy Mikołaj czegoś chce. Czasem zaczyna wołać “ta, ta, ta!” po czym ciągnie gdzieś mnie lub Mariusza, by pokazać, że np. chce jakąś wysoko schowaną zabawkę.<br />
<strong>mamo</strong> — używane zamiennie z mama<br />
<strong>mniam</strong> — używane generalnie na wszelkie smaczne wg Miśka pokarmy i napoje, ze szczególnym uwzględnieniem ketchupu<br />
<strong>buuummm</strong> — samochód</p>
<p>Więcej nie kojarzę. To jest słownictwo z ostatnich kilku tygodni, wcześniej opanowanego nie powtarzam.</p>
<p>P.S.3: Oto widok z naszego balkonu na naszą uliczkę: <a href="http://blip.pl/s/32924155">blip Mariusza</a> Uroczo!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://zosia.zamolski.com/2010/01/10/sniezna-codziennosc-wroclawianina/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
