Skrót wydarzeń ostatniego miesiąca

Dłu­uugo nie pisa­łam. Nawet nie sądzi­łam, że ostatni wpis jest sprzed mie­siąca. Zapu­ści­łam się.
W ogóle to dziś dotarło do mnie, że mój blog ist­nieje już dwa lata! Ale ten czas leci. Dwa lata już czy­ta­cie te moje wypo­cinki. Dzięki Wam za to serdeczne :)

czytaj więcej ...

Mikołaj I Groźny

I znowu wywa­liło mi posta pra­wie całego. I to przy zapi­sy­wa­niu. “Gupi” jakiś. No nic, napi­szę jesz­cze raz, a co mi tam. To może zacznę od tytułu… Dla­czego Groźny? Bo robi groźną minę. I pró­buje nas nią stra­szyć. Zresztą, nie tylko nas. Kto­kol­wiek do Micha podej­dzie zostaje na dzień dobry postra­szony. Gene­ral­nie widać, że Michu sobie jaja w ten sposób […]

czytaj więcej ...

O gryzieniu i wytykaniu palcem

Mamy z Michem mały kło­pot. Micho gry­zie. I to nie byle jak! Mariusz ma już strupa na brzu­chu, a ja znak na ramie­niu. Do tej pory zda­rzało się Misiowi pod­gry­zać tylko mnie. Tak od czasu do czasu, nawet chyba kie­dyś o tym pisa­łam. Bra­łam to za nie­umie­jętne buziaki, takie tam oka­zy­wa­nie miło­ści. No ale teraz to zaob­ser­wo­wać możemy gry­zie­nie z dwóch powodów.

czytaj więcej ...

O wszystkim czyli o niczym

Cóż, sty­czeń ma się ku koń­cowi. Czas ucieka, zima się zmyła (to zna­czy w chwili obec­nej ujaw­nia się ponow­nie w postaci pró­szą­cego śniegu za oknem), więc trzeba było wybrać się jej na prze­ciw. Dzięki uprzej­mo­ści Teściów mogli­śmy poje­chać sobie we dwójkę do Kar­pa­cza na week­end. Naresz­cie! :) Hotel udało się zamó­wić bez pro­blemu (choć oba­wia­łam się, że może być kło­pot tak na ostat­nią chwilę, bo prze­cież ferie są). Nawet mogę Wam poka­zać jaki.

czytaj więcej ...

Po Świętach już, na całe szczęście…

Dobrze, że już po Świę­tach, bo jesz­cze z dwa dni i byśmy pękli z prze­je­dze­nia. Stwier­dzi­li­śmy, że to pierw­szy i ostatni raz, kiedy w taki spo­sób spę­dzamy Boże Naro­dze­nie — czyli w domu przed tv z kopą żarcia. Za rok trzeba zare­zer­wo­wać jakiś hotel w górach i wyje­chać, przy­naj­mniej czło­wiek mniej się przeje, tro­chę pospa­ce­ruje i mniej namę­czy niż sto­jąc przy garach. A koszty wyjdą pew­nie takie same.

czytaj więcej ...

Szczawnica

W podróży poślub­nej ;) byli­śmy w Szczaw­nicy. Fajne wczasy mie­li­śmy. Pogoda się udała, miej­sce noc­le­gowe też wypas. Zasza­le­li­śmy i wyna­ję­li­śmy apar­ta­ment — dwa pokoje. I to był strzał w dzie­siątkę. Dzięki temu i my, i Misiek mogli­śmy się spo­koj­nie wyspać — każdy w swoim pokoju. Bo z Miś­kiem w jed­nym pokoju nie­stety nie dajemy rady.

czytaj więcej ...

Praskie przygody

No, to byli­śmy w Pra­dze :) Wyprawa była baaar­dzo cie­kawa i nie bra­ko­wało nam uroz­ma­iceń. Nie myśl­cie sobie, że było tylko zwie­dza­nie. Co to, to nie! Było na przy­kład szu­ka­nie samo­chodu, który znik­nął z miej­sca, na któ­rym stał.

czytaj więcej ...

Kudowa i Bolków

Ostat­nie dwa week­endy mie­li­śmy wyjaz­dowe. Tydzień temu byli­śmy w Kudo­wie. Upał był nie z tej ziemi, więc zaraz po lodach w mojej ulu­bio­nej Sissi, poszli­śmy na pod­bój parku zdro­jo­wego (w celu zna­le­zie­nia god­nego miej­sca do odpoczynku).

czytaj więcej ...

Wyjazdowo…

Poprzedni week­end spę­dzi­li­śmy, jak to się mówi, w sio­dle. Korzy­sta­jąc z wol­nej chaty Szcze­ci­nia­ków (któ­rzy aku­rat wyle­gi­wali się w Egip­cie), poje­cha­li­śmy sobie wła­śnie do Szcze­cina na 3 dni. Wycieczka zaczęła się od przygody.

czytaj więcej ...

Vojta, Nachod i inne nowości…

Od pra­wie dwóch tygo­dni reha­bi­li­tu­jemy Miśka. Oka­zało się bowiem, że dzie­cię nasze naj­mil­sze jest poważ­nie zagro­żone sko­liozą — ma kręcz szyi i poważną asy­me­trię ciała. Wyszło to pra­wie że przy­pad­kiem, gdy poszłam z Misiem na wizytę do leka­rza reha­bi­li­ta­cji w Pro­myku Słońca.

czytaj więcej ...

Lilypie Second Birthday tickers