<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Blog Zosi &#187; Wyjazdy</title>
	<atom:link href="http://zosia.zamolski.com/category/wyjazdy/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://zosia.zamolski.com</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Wed, 10 Aug 2011 11:57:40 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.1</generator>
		<item>
		<title>I po feriach…</title>
		<link>http://zosia.zamolski.com/2011/03/25/i-po-feriach/</link>
		<comments>http://zosia.zamolski.com/2011/03/25/i-po-feriach/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 25 Mar 2011 13:24:14 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Rozmaitości]]></category>
		<category><![CDATA[Wyjazdy]]></category>
		<category><![CDATA[ferie nad morzem]]></category>
		<category><![CDATA[gdzie nad morze z dzieckiem]]></category>
		<category><![CDATA[ośrodek uniwersytecki pobierowo]]></category>
		<category><![CDATA[Pobierowo]]></category>
		<category><![CDATA[ruiny kościółka w Trzęsaczu]]></category>
		<category><![CDATA[Shakira]]></category>
		<category><![CDATA[Trzęsacz]]></category>
		<category><![CDATA[waka waka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://zosia.zamolski.com/?p=553</guid>
		<description><![CDATA[Dzisiejszy wpis składa się z dwóch części - pierwsza sprzed prawie miesiąca. Oczywiście zapisałam ją w szkicach, by potem dokończyć, no a potem zapomniałam. Część druga - bieżąca. Do czytania, gotowi, start!]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Dzisiejszy wpis składa się z dwóch części — pierwsza sprzed prawie miesiąca. Oczywiście zapisałam ją w szkicach, by potem dokończyć, no a potem zapomniałam. Część druga — bieżąca. Do czytania, gotowi, start!</p>
<p><img src="http://www.fotki.zamolski.com/d/5337-1/IMG_2512.jpg" alt="morze"height="267"width="420"/></p>
<p><strong>Część pierwsza</strong></p>
<p>Jak w tytule. Ferie minęły jak z bicza strzelił. Szkoda, bo były baaardzo przyjemne. Zwłaszcza ich część druga. Ale po kolei.</p>
<p>Pierwszy tydzień to praktyki w PORT na Kozanowskiej. Momentami przynudnawo, ale większość ok. Bardzo owocne były zwłaszcza dni, kiedy była tam p.Ela. Przy okazji zaliczyłam już na konto egzaminu z dyslalii bajkę koartykulacyjną oraz masaż zewnętrzny twarzy.</p>
<p>W sobotę, 19 lutego, ruszyłam z Michem w stronę Szczecina. Tym razem jechałam przez Polskę, bo odbierałam z Żar Tosię i Danusię. I tu miłe zaskoczenie — do Żar z Wrocka dwie godziny, z Żar do Przecławia 3h 15 minut. Czyli bardzo porównywalnie z tym, co przejeżdżałam przez Niemcy. Zresztą drogę powrotną miałam jeszcze krótszą, bo już nie przez Żary, ale po bożemu przez Zieloną, Polkowice, Środę Śląską. I tu miłe zaskoczenie — wyjechałam ze Szczecina o 9.40, we Wrocławiu byłam o 14.30, w tym 40 minut spędziłam z Michem w Polkowicach w McDonaldzie. Bardzo mi się to podoba. Jednak jakoś spokojniej się czuję ze świadomością, że gdy mnie zatrzyma policja, to zrozumiem, co do mnie mówią ;) W każdym bądź razie rzeczywiście, od kiedy oddali do użytkowania fragmenty s3 Szczecin z Wrocławiem jakby się zbliżyły do siebie. Oczywiście, są wąskie gardła typu trasa Gorzów-Skwierzyna (masakra!), ale warto wierzyć, że i to kiedyś zamieni się w ekspresówkę. </p>
<p>Jadąc tą trasą przejeżdżałam przez Świebodzin, centralnie za plecami kolosalnego Chrystusa, zwanego przez szwagra Aragornem :) Powiem Wam, że o zmroku można się wystraszyć ;) Wygląda to okropnie, na moje oko strasznie niewymiarowa postać. No ale jak ktoś ma kompleks, to nic na to nie poradzimy.</p>
<p><img src="http://www.fotki.zamolski.com/d/5321-1/IMG_2642.jpg" alt="Miki i Tosia"height="333"width="500"/></p>
<p>Teraz będzie o Pobierowie. W sumie byliśmy tam od niedzieli do soboty — tydzień. Mikołaj, Tosia, Monika i ja. Mieliśmy dla siebie taki segment — dwa pokoje, łazienka, kuchnia — w ośrodku Uniwersytetu Szczecińskiego. Miejsce super, w dodatku w samym centrum, zaraz obok zejścia na plażę. W sezonie podobno jest tam tłum i hałas, ale teraz było po prostu bosko.<br />
Mikołaj trochę doszedł do siebie po tygodniowym wdychaniu jodu. Choć początek miał ciężki — zaraz drugiego dnia tak się rozkaszlał, że wylądowałam z nim u miejscowego lekarza. Zapisał bactrim i dziecko doszło do siebie. Lekarz zalecił spacery po plaży, co też czyniliśmy.<br />
Michowi bardzo się nasz wyjazd podobał. Lubił wychodzić na spacery, zwłaszcza upodobał sobie Trzęsacz (jeździliśmy tam na obiady do restauracji przy ruinach), w którym przy kościółku na skarpie rośnie ogromne drzewo z wielką dziuplą. Wchodził tam z Tosią i mieli świetną zabawę razem :)<br />
W Pobierowie wprowadziliśmy nową tradycję — wieczornych spacerków przed snem. Od tej pory Michu domaga się ich także w domu (o ile ma jeszcze siły).<br />
Przywieźliśmy znad morza mnóstwo zdjęć, które obejrzeć można w naszej galerii.<br />
Muszę przyznać, że wspaniale trafiliśmy z pogodą. Temperatura była zazwyczaj w okolicach 0 w ciągu dnia, w nocy spadała, ale przez to, że było bardzo słonecznie i bezwietrznie odczuwalna była o wiele wyższa.<br />
Mieliśmy piękne zachody słońca, woda przybierała wówczas błękitny odcień. Bajka, po prostu. Aż żal było wyjeżdżać. </p>
<p><img src="http://www.fotki.zamolski.com/d/5341-1/IMG_2687.jpg" alt="klif"height="333"width="500"/></p>
<p>W Pobierowie wkręciłam się z nordic walking.<br />
Monika mnie przeszkoliła i użyczała swojego sprzętu, który wykorzystywałam niecnie w okolicach owych pięknych zachodów. Postanowiłam zaopatrzyć się w sprzęt do walkingu i śmigać po parku w te dni, kiedy mam mniej lekcji. </p>
<p>Muszę przyznać, że bardzo wypoczęłam w czasie tego wyjazdu. Mikołaj miał świetne towarzystwo w osobie Tosi, która zajmowała się nim niczym rasowa opiekunka :) Bywały, co prawda, momenty, kiedy marzyłam już o tym, by poszedł na powrót do przedszkola (bo buzia mu się nie zamykała i non stop coś gadał), ale przeżyłyśmy :) Mariusz stwierdził, że przywiozłam mu znad morza innego Micha — wrócił rozgadany i sypie takimi tekstami, że są chwile, kiedy zrywamy boki ze śmiechu. Muszę mu założyć jakiś zeszyt na “złote myśli”, tudzież zrobić oddzielną kategorię wpisów na te jego “mądrości”. Małe przykłady:</p>
<p><em>Monika prosi Tosię, by założyła aparat na zęby. Po jakimś czasie mówię do Micha: “Czy Tosia założyła aparat?”. Na to Michu: “Tak, założyła. (i po chwili namysłu) Aparat w buzi to dobra rzecz!”</em></p>
<p><em>Mariusz: Michu, sprzątaj zabawki.<br />
Mikołaj: Już się robi.<br />
Mariusz: No jakoś nie widać, żeby się robiło, bo zamiast sprzątać siedzisz na fotelu.<br />
Mikołaj: No to zaraz się będzie robiło!</em></p>
<p>I sami powiedzcie, jak tu się nie śmiać, gdy trzylatek sadzi tekstami jak dorosły? </p>
<p>Michu zaczął też używać zwrotów, które czasem zaskakują. Np.:“muszę się zastanowić”, “pomyślę o tym”, “zastanawiam się dlaczego…” Myśliciel… :)</p>
<p>Chcemy wybrać się z Michem do Wrocławskiego Teatru Lalek na spektakl — albo na “Calineczkę”, albo na “Co w trawie piszczy”. Z naciskiem na to pierwsze. W poniedziałek był w przedszkolu teatrzyk i Mikołajowi bardzo się spodobało. Zresztą o wcześniejszym też bardzo pozytywnie się wypowiadał, pomyśleliśmy więc, że warto podchwycić ten zapał. W bibliotece niedaleko Mariusza pracy dwa razy w miesiącu też wystawiane są przedstawienia dla dzieci, w związku z czym też chcemy się w którąś sobotę wybrać.</p>
<p>W ten weekend uderzymy chyba w końcu na basen. Ostatni raz byłam z Michem w aquaparku w czerwcu. Wstyd, że tak dawno. Ale z drugiej strony nie było kiedy, bo od końca sierpnia Michu non stop chorował, albo dochodził do siebie po chorobie. </p>
<p>Mikołaj ostatnio zaczął interesować się zwierzątkami. To nowość po jego wcześniejszej awersji do zwierząt. W Pobierowie szalał za kotami, które mieszkały przy ośrodku; w Szczecinie zachwycił się chomikiem oraz zacałowywał psa. Całkiem miła odmiana :)</p>
<p>Dobra, tyle na dziś, bo już mnie ręce od klepania bolą. Do następnego!</p>
<p><img src="http://www.fotki.zamolski.com/d/5345-1/IMG_2716.jpg" alt="zachod"height="333"width="500"/></p>
<p><strong>Część druga</strong></p>
<p>Prawie miesiąc minął od części pierwszej, ale przynajmniej przez ten czas udało mi się wrzucić zdjęcia na stronę. Można je obejrzeć w naszej galerii: <a href="http://www.fotki.zamolski.com/v/Spacerki/2011-02-28/">Ferie w Pobierowie</a>. Wreszcie też reaktywowałam dzieciowisko — a przynajmniej się staram :) Nowy wpis na temat logopedów jest tutaj: <a href="http://www.dzieciowisko.pl/2011/03/po-co-komu-logopeda/">Po co komu logopeda?</a></p>
<p>Właśnie “robi mi się” zupa pomidorowa na obiad dzisiejszy. Dzięki temu, że byłam rano na konkursie germanistycznym z uczniami z mojej klasy, upiekł mi się długi dzień w pracy (powinnam być do 15.00). Nie jest to dla mnie bez różnicy w tym tygodniu, bo jutro akurat też idziemy do szkoły. Mimo soboty. Bo 12 listopada odrabiamy… Ech… A w niedzielę mam zajęcia z dyslalii, więc też marne szanse na wyspanie się. Za to przyszły weekend zapowiada się ciekawie. Nie pamiętam, czy pisałam o tym wcześniej, Mariusz kupił w grudniu kupon na groupon.pl — na dwa noclegi w czterogwiazdkowym hotelu w zamku. Do tego mamy do dyspozycji jaccuzi, saunę, basen oraz dwa zabiegi w spa. Co prawda chcieliśmy jechać sami, ale tak się porobiło, że w najbliższym czasie nikomu nie pasuje, by zabrać do siebie Micha, toteż postanowiliśmy domówić dostawkę i wybrać się rodzinnie. A gdzie jedziemy? A tutaj — <a href="http://www.zameknaskale.com.pl/">zameknaskale.com.pl</a>. Mam nadzieję, że pogoda dopisze. Relacja z wypadu — po powrocie :)</p>
<p>Cóż poza tym… Od powrotu znad morza Michu jakoś się trzyma (choć dzisiaj rano narzekał na jakieś gile w nosie), za to mnie rozłożyło w ubiegłym tygodniu. Teraz przeziębienie męczy Mariusza — i tak kółko pewnie się zamknie. Ale pogoda daje nadzieję, że wkrótce nasze przeziębienia się skończą.</p>
<p>Na za trzy tygodnie umówiłam Micha do alergologa. Niech go ponownie ktoś przebada pod kątem alergii i tych jego ciągnących się katarów i kaszlu. </p>
<p>Nadchodzące trzy miesiące zapowiadają się intensywnie pod kątem logopedii. Zabieram się za pisanie pracy dyplomowej, bo, jak się uda, chcę się bronić w czerwcu. Tylko z literaturą ciężko. Temat mam przyjemny, ale książek dostać nie sposób — ot, polska myśl naukowa; ogólnie to pozycje z opóźnionego rozwoju mowy są, a jakże, ale nie wznawiane. Więc tylko okładki w sieci można pooglądać. No nic, jakoś trzeba będzie sobie poradzić. Poza pracą dyplomową czeka mnie jeszcze sporo zaliczania — jedna karta (kilkanaście umiejętności) z dyslalii i jedna z dyzartrii (ale to akurat na zajęciach się uda zaliczyć). Trochę przez to będzie jeżdżenia, bo zaliczamy albo na pl.Macieja, albo na Kozanowie. Ale na szczęście pozapisywałam się już na laborki, więc przy okazji przygotuję się też z wymaganych umiejętności.</p>
<p>Michu ostatnio usłyszał w przedszkolu (gdy świętowali czyjeś urodziny) piosenkę “Waka waka” Shakiry i teraz non stop każe ją sobie włączać. Tańczy do tego i śpiewa “akałaka-e-e” i ma niesamowitą frajdę. Cóż, nie zawsze gusta naszych dzieci podążają za naszymi… ;) A oto i sama winowajczyni:</p>
<p><iframe title="YouTube video player" width="640" height="390" src="http://www.youtube.com/embed/pRpeEdMmmQ0" frameborder="0" allowfullscreen></iframe></p>
<p>Żeby chociaż Michu widział wcześniej teledysk z kręcącą tyłkiem Shakirą, to może bym zrozumiała tę nagłą miłość… Ech… ;)</p>
<p>Misiu załapał w końcu o co chodzi z rowerkiem biegowym. Armstrongiem to on nie zostanie, ale technikę już skumał. Tylko z prędkością jakoś mu na opak — bardziej sobie spaceruje niż śmiga, ale może to tylko mi się wydaje, bo ja to podobno niezdiagnozowane adhd jestem, jak próbuje wmówić mi małżonek. Aczkolwiek siostra moja rodzona niedawno rozwiała moje lęki związane z tym, że Michu w zeszłym roku tylko prowadzał rowerek zamiast na nim jeździć. Podobno ja, w wieku lat 5 lub 6, mimo posiadania wymarzonego pojazdu, totalnie nie umiałam sobie z nim poradzić i jako jedyna z grupki rówieśników biegałam za nimi (pomykającymi aż miło)… prowadząc rowerek :) Widać, niektóre rzeczy się dziedziczy ;) A że koniec końców na rowerze jeździć umiem, jest więc szansa dla naszego dziecięcia :)</p>
<p>Mikołajowi się śni. Śni mu się wiele różnych rzeczy, najczęściej dzieci z przedszkola oraz panie. Czasem niezłe jazdy są w nocy, gdy Michu krzyczy przez sen: “Gdzie jest moja tojepka?” (torebka — przyp.tłum.) I, mimo że to brzmi jak Tinky-Winky, to nic na to nie poradzę :)</p>
<p>Dobra, kończę, bo przesadzać nie można :) </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://zosia.zamolski.com/2011/03/25/i-po-feriach/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Heloł!</title>
		<link>http://zosia.zamolski.com/2010/12/13/helol/</link>
		<comments>http://zosia.zamolski.com/2010/12/13/helol/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 13 Dec 2010 22:37:20 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Pacholę]]></category>
		<category><![CDATA[Rozmaitości]]></category>
		<category><![CDATA[Wyjazdy]]></category>
		<category><![CDATA[Boże Narodzenie]]></category>
		<category><![CDATA[co kupić trzylatkowi?]]></category>
		<category><![CDATA[Gniezno]]></category>
		<category><![CDATA[Gwiazdor]]></category>
		<category><![CDATA[Głuchowo]]></category>
		<category><![CDATA[jaki prezent dla dziecka]]></category>
		<category><![CDATA[prezenty]]></category>
		<category><![CDATA[rozwój mowy dziecka]]></category>
		<category><![CDATA[urodziny]]></category>
		<category><![CDATA[zabawki dla chłopców]]></category>
		<category><![CDATA[Święta]]></category>
		<category><![CDATA[św.Mikołaj]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://zosia.zamolski.com/?p=531</guid>
		<description><![CDATA[To znowu ja! W końcu :) Tłumaczyć się nie będę, bo szkoda miejsca. Od razu przejdę do konkretów.

Misiek nam się postarzał. Trzy lata jak z bicza strzelił. Jak ten czas szybko leci... Niedawno przeglądałam zdjęcia z poprzedniego roku, to różnica w wyglądzie Micha jest ogromna. Teraz się wydaje taki poważny, duży, taki przedszkolakowaty. A jeszcze pół roku temu to taki dzidziuś był ;) ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>To znowu ja! W końcu :) Tłumaczyć się nie będę, bo szkoda miejsca. Od razu przejdę do konkretów.</p>
<p>Misiek nam się postarzał. Trzy lata jak z bicza strzelił. Jak ten czas szybko leci… Niedawno przeglądałam zdjęcia z poprzedniego roku, to różnica w wyglądzie Micha jest ogromna. Teraz się wydaje taki poważny, duży, taki przedszkolakowaty. A jeszcze pół roku temu to taki dzidziuś był ;) </p>
<p>Urodziny i imieniny Mikołaja obchodziliśmy hucznie, jak co roku. Objazdowo. Był tort w Głuchowie, był tort w Gnieźnie, był tort w przedszkolu i był tort w domu. I cała góra prezentów. Najpierw św.Mikołaj przyszedł i przyniósł wymarzoną Upsy-Daisy (przytulanka), parasol z Zygzakiem McQuinnem, tablicę świetlną i quiz edukacyjny. Potem z okazji urodzin Michu dostał kolejną stertę — pizzę drewnianą do krojenia, dvd z “Dobranocnym Ogrodem”, karty do rysowania (takie edukacyjne, ze ściereczką, coby potem te rysunki zmazać i wykorzystać ową kartę raz jeszcze) i torbę z różnymi plastikowymi produktami spożywczymi do zabawy — jakieś 130-parę części. Wczoraj ponadto dostał Miś pralkę do zabawy. Na szafie oraz w szatni w pracy Mariusza czeka kolejnych kilka prezentów, które Gwiazdor przyniesie (dla odróżnienia od św.Mikołaja, który niby wygląda tak samo, ale, wiadomo, wielkopolskich korzeni wyzbyć się nie da, więc Gwiazdor przyjść musi ;)).</p>
<p>Sam Mikołaj po raz pierwszy w życiu przeżył świadomie swoje urodziny. Z chęcią dmuchał wszystkie świeczki na tortach, miał wielką radochę, gdy mu śpiewano “Sto lat” i od tego czasu codziennie pyta się nas czy ma dziś urodziny. I gdy słyszy, że nie, zaraz pociesza się, że gdy tata będzie miał niedługo urodziny (za tydzień znaczy się), to on też będzie miał. Generalnie wkręcił się na maksa :) </p>
<p>Przy okazji wyjazdu urodzinowego do Głuchowa i Gniezna doszło do wymiany prezentów świątecznych. Mikołaj już od września przygotowywał swoje podarunki, babcie wydawały się zachwycone własnoręcznie przez Micha wyklejonymi kalendarzami (zakupionymi wcześniej w surowej wersji w Lidlu) oraz wymalowanymi i wyklejonymi bombkami choinkowymi. Dumny był Miś bardzo ze swoich prac, my również, bo chętnie brał się do zdobienia, zarówno kalendarzy, jak i bombek. W ogóle Michu bardzo lubi wszelkiego rodzaju wyklejanie różnymi brokatami, naklejkami i innymi ozdobnikami. Myślę, że po Nowym Roku zabierzemy się za robienie prezentów wielkanocnych ;)</p>
<p>Mikołaj się rozgadał. Maksymalnie. Buduje już tak piękne zdania, że nie możemy wyjść z podziwu. Codziennie czymś nas zaskakuje nowym. Zmiana logopedy również przyniosła oczekiwany efekt. Mikołaj uwielbia panią Małgosię, ćwiczenie z nią nie jest problemem, jak to bywało wcześniej z dwoma poprzednimi logopedami. No i przede wszystkim coraz lepiej można go zrozumieć. Pięknie wymawia już “k” i “g”. Nie we wszystkich słowach, rzecz jasna, ale bardzo często. Czasem nawet sam się poprawia :) My nie ciśniemy go jakoś szczególnie, staramy się mówić wyraźnie i poprawnie, czasem podpowiemy, ale nie natrętnie. I udaje się. Idzie mu naprawdę dobrze. Już nie woła “Tupę i situ!” ;) No i nie ma już na imię “Nitołaj”, ale “Mikołaj”. Brzmi to naprawdę dumnie :) Któregoś dnia (mam nadzieję, że w święta mi się uda) powrzucam jakieś aktualne filmiki, to sami usłyszycie, jaki nastąpił progres :)</p>
<p>Z okazji, że czeka mnie wkrótce rejestrowanie zajęć logopedycznych do pracy dyplomowej oraz z myślą o przyszłej pracy logopedycznej, małżonek wybrał mi dyktafon — Olympus. Sprzęt daje radę (w końcu wiadomo, że małżonek byle czego nie wybierze), nagrywa rewelacyjnie, ma mnóstwo opcji, ustawienia czułości mikrofonu i inne pierdoły. Przy tej okazji nagrywać zaczęłam też Miśka. Rozmowy z nim czasem powalają :) Myślę, że takie dialogi będą dla niego miłą pamiątką za kilkanaście lat. A jeśli nie dla niego, to dla nas na pewno :)</p>
<p>Święta spędzamy tradycyjnie we Wrocławiu, w swoim trzyosobowym gronie. Rodziny obydwie odwiedziliśmy już, więc nie ma napinki, by w święta jeszcze gdzieś jeździć. Chyba, że nam strzeli coś do głowy i podjedziemy do Głuchowa lub Gniezna na kawę.</p>
<p>Sylwestra też spędzamy w domu. Tylko zimne ognie trzeba kupić :)</p>
<p>Mam trochę nowych zdjęć. Nie za dużo, bo fotografowanie też ostatnio zaniedbałam, ale coś tam, mam nadzieję, w święta wrzucę i wtedy dam znać. Dziś nie wklejam nic, bo już późno, a zdaję sobie sprawę, że jeśli nie wrzucę dzisiaj tego wpisu, to znowu mi przynajmniej kilka dni minie, nim do tego wrócę. Wybaczcie więc brak grafiki jakiejkolwiek. Wkrótce nadrobię i te zaległości.</p>
<p>Na dziś koniec. Choć trochę uzupełniłam braki. Do następnego :)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://zosia.zamolski.com/2010/12/13/helol/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>O Kołobrzegu</title>
		<link>http://zosia.zamolski.com/2010/08/04/o-kolobrzegu/</link>
		<comments>http://zosia.zamolski.com/2010/08/04/o-kolobrzegu/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 04 Aug 2010 16:25:31 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Kino "Mikołajek"]]></category>
		<category><![CDATA[Wyjazdy]]></category>
		<category><![CDATA[Agatowe Lato]]></category>
		<category><![CDATA[Gryficka Kolej Wąskotorowa]]></category>
		<category><![CDATA[kawiarnia "Widokówka"]]></category>
		<category><![CDATA[Kołobrzeg]]></category>
		<category><![CDATA[Lwówek Śląski]]></category>
		<category><![CDATA[Pogorzelica]]></category>
		<category><![CDATA[rejs "Piratem" po morzu]]></category>
		<category><![CDATA[statek "Pirat"]]></category>
		<category><![CDATA[Trzęsacz]]></category>
		<category><![CDATA[wakacje w Kołobrzegu]]></category>
		<category><![CDATA[zabawy w piasku]]></category>
		<category><![CDATA[zachód słońca nad morzem]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://zosia.zamolski.com/?p=494</guid>
		<description><![CDATA[Jak już część z Was wie - tegoroczny urlop Mariusza spędziliśmy w Kołobrzegu. Ci, co korzystają z facebooka mogli już nawet foty z naszych wakacji obejrzeć, a tych, którzy z owego ustrojstwa nie korzystają odsyłam <a href="http://www.fotki.zamolski.com/v/Spacerki/2010-08-04/">tutaj</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://www.fotki.zamolski.com/d/5024-1/IMG_1409.jpg" alt=""height="500"width="500"/></p>
<p>Jak już część z Was wie — tegoroczny urlop Mariusza spędziliśmy w Kołobrzegu. Ci, co korzystają z facebooka mogli już nawet foty z naszych wakacji obejrzeć, a tych, którzy z owego ustrojstwa nie korzystają odsyłam <a href="http://www.fotki.zamolski.com/v/Spacerki/2010-08-04/">tutaj</a>.</p>
<p>Ogólnie rzecz biorąc było fajnie. Pogoda zepsuła nam się w sumie tylko na dwa dni, więc i tak nieźle. Mieszkanie umiejscowione było stosunkowo blisko morza, więc nie trzeba było jakoś szczególnie się nachodzić. </p>
<p>Mikołajowi też chyba się podobało. Mógłby całymi dniami siedzieć na plaży i bawić się piachem i wodą. Nie mogłam wyjść z podziwu, ile do zrobienia miał tam ciągle — a to jakieś dziury kopał, a to babki robił, a to piórko znalazł, a to wodę nosił… Ciągle coś :) Robił też niezłe odległości, jeśli chodzi o spacerowanie — i to na własnych nogach! Wózek użyty był w sumie dwa razy — raz, gdy szliśmy na molo i raz, gdy padało i szliśmy na obiad. Nieźle się Michu wytrenował ;)</p>
<p>Wyjazd spędziliśmy częściowo na leniuchowaniu na plaży i częściowo na innych “atrakcjach”. W środę (byliśmy tam od pn do nd) sprawiliśmy niezłą frajdę Michowi, bo zabraliśmy go na przejażdżkę zabytkową kolejką na trasie Pogorzelica-Trzęsacz-Pogorzelica. Przy okazji spotkaliśmy się też z Moniką, Bartkiem i Tosią. Oni z kolei odwiedzili nas w piątek, ale pogoda była kiepska, więc poza pójściem na obiad i kawę nic więcej nie “zaliczyliśmy”. W czwartek wybraliśmy się na rejs “Piratem”. Muszę przyznać, że pływanie statkiem po morzu nie należy do moich ulubionych rozrywek. Okazało się, że mam chorobę morską. Co prawda nie wyrzygałam się za burtę, ale jeszcze dobrą godzinę po zejściu na ląd czułam się jak nawalona. Masakra.</p>
<p><img src="http://www.fotki.zamolski.com/d/5020-1/IMG_1376.jpg" alt=""height="333"width="500"/></p>
<p>Ulubionym miejscem w Kołobrzegu okazała się kawiarnia “Widokówka” — umiejscowiona na 12(najwyższym) piętrze sanatorium “Kombatant”. Jest bardzo ładnie zaprojektowana — środkowa część to zwykła  kawiarnia, natomiast naokoło niej zrobiony jest taras widokowy ze stoliczkami, krzesłami, grillem a nawet mini-placem zabaw dla dzieci. Udało nam się tam nawet załapać na jeden zachód słońca. Gdyby nie to, że obsługa w dni większego ruchu słabo sobie radzi, to w ogóle można by z tego miejsca nie wychodzić ;) Ale jakby na to nie spojrzeć — byliśmy tam w sumie codziennie :)</p>
<p>Przy okazji niepogody Mikołaj nadrobił częściowe straty w oglądaniu światowych animacji ;) Do tej pory wszelkie próby puszczenia Michowi bajek dłuższych niż półgodzinne i bez logo CBeebies kończyły się fiaskiem, a tu nagle taka zmiana — obejrzeliśmy więc w sumie “Shreka”, “Film o pszczołach”, “Kung-Fu Pandę” i “Na fali” :) Co prawda część z tych bajek służyła Michowi jako usypiacz do popołudniowej drzemki, za to ja obejrzałam z chęcią wszystkie :)</p>
<p><img src="http://www.fotki.zamolski.com/d/5044-2/IMG_1612.jpg" alt=""height="333"width="500"/></p>
<p>Z “nadmorskich pamiątek” to Michu przywiózł sobie cały koszyk muszli przeróżnych, ja pięknego anioła z “Galerii Pod Aniołem” (pod Aniołami?), Mariusz rękodzielniczy kubek, a z rzeczy wspólnych udało nam się kupić bardzo przyjemną pościel na naszą dużą kołdrę i poduszki. W sumie to wszyscy zadowoleni :)</p>
<p>Przy okazji muszelek, to mi się przypomniało, że w sobotę 17 lipca, przed wyjazdem do Kołobrzegu, udało nam się jeszcze odwiedzić Lwówek Śląski, gdzie odbywało się akurat “Agatowe Lato”. To impreza totalnie dla mnie — kilkadziesiąt stoisk z biżuterią, kamieniami i rękodziełem. Michu (który ma ciągle jakąś fazę na zbieranie kamyczków wszelakich) kupiliśmy pół kilko oszlifowanych agatów. Trzyma je teraz w szkatułce i służą mu jako pieniądze w zabawie w sklep :)</p>
<p>To by było na tyle o naszych wakacyjnych wojażach. Być może uda nam się jeszcze gdzieś wybrać na weekend w sierpniu, ale to się dopiero okaże :)</p>
<p><img src="http://www.fotki.zamolski.com/d/5034-1/IMG_1485.jpg" alt=""height="333"width="500"/></p>
<p>I na koniec kołobrzeskie kino plażowe z Michem w roli głównej:</p>
<p>Podmyty Misiek:<br />
<object width="480" height="385"><param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/FQMtr1BwLgU&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1"></param><param name="allowFullScreen" value="true"></param><param name="allowscriptaccess" value="always"></param><embed src="http://www.youtube.com/v/FQMtr1BwLgU&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="480" height="385"></embed></object></p>
<p>Rozmowy plażowe na tematy ogólne:<br />
<object width="480" height="385"><param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/LCwk5dQwT3o&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1"></param><param name="allowFullScreen" value="true"></param><param name="allowscriptaccess" value="always"></param><embed src="http://www.youtube.com/v/LCwk5dQwT3o&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="480" height="385"></embed></object></p>
<p>Plaży ciąg dalszy:<br />
<object width="480" height="385"><param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/5DDrhnnP7Jk&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1"></param><param name="allowFullScreen" value="true"></param><param name="allowscriptaccess" value="always"></param><embed src="http://www.youtube.com/v/5DDrhnnP7Jk&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="480" height="385"></embed></object></p>
<p>Michu śpiewa, tańczy, kopie i sprzedaje ;)<br />
<object width="480" height="385"><param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/dXpt5KLQdUI&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1"></param><param name="allowFullScreen" value="true"></param><param name="allowscriptaccess" value="always"></param><embed src="http://www.youtube.com/v/dXpt5KLQdUI&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="480" height="385"></embed></object></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://zosia.zamolski.com/2010/08/04/o-kolobrzegu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>O Openerze…</title>
		<link>http://zosia.zamolski.com/2010/07/30/o-openerze/</link>
		<comments>http://zosia.zamolski.com/2010/07/30/o-openerze/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 30 Jul 2010 13:47:42 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Wyjazdy]]></category>
		<category><![CDATA[Open'er Festival]]></category>
		<category><![CDATA[Opener 2010]]></category>
		<category><![CDATA[Skunk Anansie]]></category>
		<category><![CDATA[Skunk Anansie w Polsce]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://zosia.zamolski.com/?p=486</guid>
		<description><![CDATA[Było po prostu bosko! Za rok jedziemy koniecznie na całe cztery dni. Tylko nocleg trzeba znaleźć poza obozowiskiem Openera, bo te tojtoje mnie odstraszają. Raz ewentualnie da się przeżyć, ale perspektywa korzystania z nich cztery dni mnie odstrasza. No, ale nie o kiblach miał to być wpis :)]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Było po prostu bosko! Za rok jedziemy koniecznie na całe cztery dni. Tylko nocleg trzeba znaleźć poza obozowiskiem Openera, bo te tojtoje mnie odstraszają. Raz ewentualnie da się przeżyć, ale perspektywa korzystania z nich cztery dni mnie odstrasza. No, ale nie o kiblach miał to być wpis :)</p>
<p>Najpierw organizacja. Tu duży plus dla Organizatorów, bo my osobiście nie mieliśmy do czego się przyczepić. Od momentu dotarcia na dworzec w Gdyni wszystko szło sprawnie i gładko. Włącznie z tym, że w rządku czekały na festiwalowców bezpłatne autobusy, które przejeżdżały migiem przez miasto. Do tego w kilku miejscach policja sterowała ruchem w taki sposób, by autobusy te miały pierwszeństwo przejazdu. Po dotarciu na miejsce czekał nas jeszcze kawałek spacerku i mogliśmy już wchodzić na teren Openera. Tam najpierw zrobiliśmy ogólne rozeznanie co gdzie jest. Obeszliśmy wszystkie stragany rzecz jasna (nie darowałabym sobie! ;)), kupiliśmy przy okazji koszulkę, pocztówkę, a potem jeszcze dokupiłam płytę <a href="http://www.skunkanansie.net/">Skunk Anansie</a>, bo okazało się, że w namiocie obok dużej sceny zespół będzie rozdawał autografy.</p>
<p>Obejście wszystkiego zajęło nam sporo czasu. Teren jest tam ogromny po prostu. Jakoś tak po szóstej ustawiłam się w kolejce do namiotu “autografowego”, bo <a href="http://www.skunkanansie.net/">Skunk</a> miał wyjść do nas o 18.30. Kolejka się wydłużała, ale w sumie chyba wszyscy się załapali :) Zespół wyszedł punktualnie, razem ze Skin, której podobno jednak nikt się tam nie spodziewał :) Strzeliłam kilka zdjęć, oczywiście kompaktem, bo lustrzanki nie udałoby nam się wnieść na teren festiwalu. Foty krzywe trochę i w ogóle nie za cudne, ale się nie dziwcie — byłam pod takim wrażeniem, że nie myślałam o tym, co robię ;) Mariusz nabijał się ze mnie, że poszłam po autograf jak gimnazjalistka, ale ja się tego nie wstydzę wcale :) I nie żałuję :)</p>
<p><img src="http://www.fotki.zamolski.com/d/4978-1/IMG_3605.jpg" alt=""height="333"width="500"/></p>
<p>Mariusz w czasie mojego kolejkowania “trzymał” nam miejsce na <a href="http://www.skunkanansie.net/">Skunk Anansie</a>, słuchając jednocześnie koncertu, który od 18.00 się na dużej scenie odbywał. Załapałam się też na kawałek i powiem Wam, że był czaderski — polski hip-hop w naprawdę świetnym wydaniu. Koleś, tudzież zespół cały, nazywał się LUC. Mariusz stwierdził, że nigdy nie spodziewałby się, że spodoba mu się polski rap, a tu tym czasem niespodzianka! :) </p>
<p>Skunk zaczął punktualnie o 20.00. Do tej pory byłam na trzech tak dużych koncertach — na Genesis, Red Hot Chili Peppers i na <a href="http://www.skunkanansie.net/">Skunkach</a>, i przyznać muszę, że zdecydowanie koncert Skunk był najlepszy. Przede wszystkim było dobre nagłośnienie, staliśmy w sensownej odległości, więc widzieliśmy co dzieje się na scenie, do tego dobrze rozmieszczone telebimy. No i oczywiście Skin, wokalistka, która dawała z siebie wszystko i świetnie jej to wychodziło. Cały koncert przebiegała po scenie i wzdłuż widowni, w świetnym humorze i z taką energią, że wszystkim się udzielało. Rzucała się na wystawione ręce ludzi, które unosiły ją (i o dziwo nie spadła! ;)) i robiła setki innych rzeczy — jednym słowem na scenie nieustannie coś się działo. Do tego wszystkiego dodać należy, że Skin na żywo naprawdę potrafi śpiewać. Ma zajebisty głos, skalę rozpiętości jakąś niebanalną i na scenie śpiewa tak samo czysto i naturalnie jak podczas nagrań w studio. Zakochałam się w jej głosie na dobre.</p>
<p><img src="http://www.fotki.zamolski.com/d/4986-1/IMG_3672.jpg" alt=""height="333"width="500"/></p>
<p>Co do repertuaru to było praktycznie wszystko z ostatniej płyty “Smashes&amp;Trashes” oraz nowinka “My ugly boy” z płyty, która ma wyjść we wrześniu.<br />
Jedyne, do czego się muszę przyczepić, to to, że koncert był zdecydowanie za krótki! Trwał niecałe półtorej godziny, co dla mnie było rozczarowaniem. Wiem, że o 22.00 był następny koncert i musieli przygotować scenę, ale nie zmienia to faktu, że ja mogłabym jeszcze słuchać Skin przez co najmniej godzinę :) Potem pewnie bolałyby mnie nogi i gardło ;)</p>
<p>Koniec końców cały wypad Openerowy był megaudany. A dla tych, co nie kojarzą <a href="http://www.skunkanansie.net/">Skunk Anansie</a> klipy:</p>
<p>“Hedonism” — chyba najbardziej znana piosenka zespołu<br />
<object width="640" height="385"><param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/LLs-JP5FGAg&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1"></param><param name="allowFullScreen" value="true"></param><param name="allowscriptaccess" value="always"></param><embed src="http://www.youtube.com/v/LLs-JP5FGAg&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="640" height="385"></embed></object></p>
<p>Ta z ostatniej płyty — “Because of You“<br />
<object width="640" height="385"><param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/ewDa5MtJKks&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1"></param><param name="allowFullScreen" value="true"></param><param name="allowscriptaccess" value="always"></param><embed src="http://www.youtube.com/v/ewDa5MtJKks&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="640" height="385"></embed></object></p>
<p>No i najnowsza — “My ugly boy“<br />
<object width="640" height="385"><param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/isWBSwyW3WE&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1"></param><param name="allowFullScreen" value="true"></param><param name="allowscriptaccess" value="always"></param><embed src="http://www.youtube.com/v/isWBSwyW3WE&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="640" height="385"></embed></object></p>
<p>Wszystkie klipy pochodza z <a href="http://www.youtube.com/user/SkunkAnansieOfficial">oficjalnej strony Skunk Anansie na youtube.com</a>.</p>
<p>W <a href="http://www.fotki.zamolski.com/v/2008-11-23/2010-07-30/">galerii jest kilka zdjęć z koncertu</a>. Nie za dobrej jakości, ale są :)</p>
<p>I na koniec autograf zespołu:<br />
<img src="http://www.fotki.zamolski.com/d/5048-1/autograf.jpg" alt=""height="481"width="500"/></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://zosia.zamolski.com/2010/07/30/o-openerze/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>O Gdańsku…</title>
		<link>http://zosia.zamolski.com/2010/07/30/o-gdansku/</link>
		<comments>http://zosia.zamolski.com/2010/07/30/o-gdansku/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 30 Jul 2010 11:37:53 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Wyjazdy]]></category>
		<category><![CDATA[fotografia analogowa]]></category>
		<category><![CDATA[Gdańsk]]></category>
		<category><![CDATA[plaża w Sopocie]]></category>
		<category><![CDATA[pomnik stoczniowców]]></category>
		<category><![CDATA[Sopot]]></category>
		<category><![CDATA[Stocznia Gdańska]]></category>
		<category><![CDATA[Trójmiasto]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://zosia.zamolski.com/?p=484</guid>
		<description><![CDATA[O Gdańsku mogę powiedzieć tyle: piękny jest. Przełaziliśmy go w trzy dni, nie udało nam się dotrzeć na Westerplatte, ale przynajmniej jest powód, by wrócić ;) Starówkę przewałkowaliśmy z każdej strony. I parę innych miejsc również. ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>O Gdańsku mogę powiedzieć tyle: piękny jest. Przełaziliśmy go w trzy dni, nie udało nam się dotrzeć na Westerplatte, ale przynajmniej jest powód, by wrócić ;) Starówkę przewałkowaliśmy z każdej strony. I parę innych miejsc również. </p>
<p>Niesamowite wrażenie zrobił na mnie pomnik przy Stoczni. W ogóle obejrzenie tego miejsca na żywo, a nie tylko kojarzenie go z telewizji budzi wiele emocji. </p>
<p>Jedno przedpołudnie poświęciliśmy na Sopot. I tu spotkała nas miła niespodzianka. Spodziewaliśmy się bowiem kolejnej nadmorskiej “pipidówy” pod znakiem straganów z chińszczyzną, a tu tym czasem okazało się, że z Sopotu faktycznie elegancki kurort zrobili. Deptak zadbany, okolice molo i samo molo również, aż przyjemnie było spacerować. Jedyny zgrzyt wywołała w nas totalnie, koszmarnie brudna plaża. Spodziewałam się czegoś lepszego. W Kołobrzegu piach nie jest tak zanieczyszczony, jak w Sopocie. Pełno petów, śmieci walających się wszędzie… Ogólna masakra. Bo że w wodzie Zatoki nie ma się po co kąpać, to wiemy — brudna masakrycznie. Ale plażę to chyba miasto jest w stanie jakoś oczyszczać?</p>
<p>Jest jeszcze jedna rzecz, która nas w Gdańsku i w ogóle w Trójmieście powaliła — komunikacja miejska. Czadowe rozwiązanie z kolejką miejską, kursującą co kilkanaście minut, do tego dość dobrze rozbudowana sieć tramwajowa i autobusowa. Od momentu przyjazdu do Gdańska nie ruszyliśmy z parkingu samochodu, przez całe 4 dni poruszając się tylko kolejką i tramwajami. I było bosko!</p>
<p>Co do samej naszej noclegowni w Gdańsku, to trochę nie do końca była trafiona. Miała dwa minusy — bliskość bardzo ruchliwej ulicy (przez co w nocy nie dawało się spać przy otwartym oknie) i całą masę szczekających psów przy domkach w okolicy. Oczywiście psy owe uwielbiały rozszczekiwać się w nocy lub nad ranem. Chatka nasza miała za to jeden ogromny plus, który zdecydowanie anuluje owe minusy — miała dużą wannę z jacuzzi! Jak nie chodziliśmy po mieście to siedzieliśmy w tej wannie :) Przydała nam się ona zwłaszcza po powrocie z koncertu Openerowego.</p>
<p>Cóż jeszcze o Gdańsku? Mariusz namówił mnie na wspinaczkę na wieżę kościoła dominikańskiego, sam siedząc wygodnie w tym czasie w kościelnej ławeczce i kontemplując ciszę (dzięki pozbyciu się gadatliwej żony) ;) Już nigdy więcej na żadną wieżę bez windy nie wchodzę! SIC!</p>
<p>Zdjęć mamy trochę, ale nie z cyfrówki. Z cyfrówki mamy mało, bo ja tym razem postanowiłam odkurzyć naszego analoga, zaopatrując go w czarno-białe klisze. Same zdjęcia wyszły nawet całkiem całkiem, tylko strasznie kontrastowe. Nie wiem, czy to wina kliszy, czy może w zakładzie kiepsko zeskanowali. Dopóki nie zeskanuję sama lub nie zrobią tego lepiej w innym fotolabie, to chyba nie będę wrzucać. Chociaż kto wie… Jak się zdecyduję i znajdę chwilę, to może coś tam Wam pokażę ;)</p>
<p>Tyle o Gdańsku.<br />
Pora na Openera.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://zosia.zamolski.com/2010/07/30/o-gdansku/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Nadrabiamy zaległości</title>
		<link>http://zosia.zamolski.com/2010/07/30/nadrabiamy-zaleglosci/</link>
		<comments>http://zosia.zamolski.com/2010/07/30/nadrabiamy-zaleglosci/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 30 Jul 2010 11:15:22 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Rozmaitości]]></category>
		<category><![CDATA[Wyjazdy]]></category>
		<category><![CDATA[Gdańsk]]></category>
		<category><![CDATA[Gdynia]]></category>
		<category><![CDATA[Kołobrzeg]]></category>
		<category><![CDATA[Opener 2010]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://zosia.zamolski.com/?p=482</guid>
		<description><![CDATA[Ponad miesiąc bez słowa. Nie wiem od czego zacząć. Generalnie podzielę sobie wpis na kilka części - w sumie to na kilka oddzielnych postów będzie najsensowniej, co by Was długością tekstu nie zabić. ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Ponad miesiąc bez słowa. Nie wiem od czego zacząć. Generalnie podzielę sobie wpis na kilka części — w sumie to na kilka oddzielnych postów będzie najsensowniej, co by Was długością tekstu nie zabić. A przecież o wszystkim napisać trzeba. Po kolei więc będzie o: Gdańsku, Openerze, Kołobrzegu i pozostałych domowych nowinkach. Wytrwałych zapraszam do przeczytania wszystkiego, co będzie się pojawiać, a mniej wytrwałych do przejrzenia tego, co ich interesuje szczególnie. To do dzieła!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://zosia.zamolski.com/2010/07/30/nadrabiamy-zaleglosci/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Bez tytułu dzisiaj</title>
		<link>http://zosia.zamolski.com/2010/06/27/bez-tytulu-dzisiaj/</link>
		<comments>http://zosia.zamolski.com/2010/06/27/bez-tytulu-dzisiaj/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 27 Jun 2010 20:42:26 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Kino "Mikołajek"]]></category>
		<category><![CDATA[Pacholę]]></category>
		<category><![CDATA[Rozmaitości]]></category>
		<category><![CDATA[Wyjazdy]]></category>
		<category><![CDATA[chlamydia]]></category>
		<category><![CDATA[fontanna multimedialna]]></category>
		<category><![CDATA[fontanna wrocławska]]></category>
		<category><![CDATA[fotografia]]></category>
		<category><![CDATA[Góry Kaczawskie]]></category>
		<category><![CDATA[Gdańsk]]></category>
		<category><![CDATA[gronkowiec]]></category>
		<category><![CDATA[Jelenia Góra]]></category>
		<category><![CDATA[jezioro Modre]]></category>
		<category><![CDATA[Kraina Wygasłych Wulkanów]]></category>
		<category><![CDATA[Millenium]]></category>
		<category><![CDATA[Moszna]]></category>
		<category><![CDATA[Opener]]></category>
		<category><![CDATA[organy Wielisławskie]]></category>
		<category><![CDATA[Ostrzyca]]></category>
		<category><![CDATA[Park Szczytnicki]]></category>
		<category><![CDATA[pałac Staniszów]]></category>
		<category><![CDATA[Perła Zachodu]]></category>
		<category><![CDATA[polska Fudżijama]]></category>
		<category><![CDATA[polskie wulkany]]></category>
		<category><![CDATA[rzeka Bóbr]]></category>
		<category><![CDATA[Skunk Anansie]]></category>
		<category><![CDATA[Stieg Larsson]]></category>
		<category><![CDATA[swiatobrazu.pl]]></category>
		<category><![CDATA[Wleń]]></category>
		<category><![CDATA[zamek]]></category>
		<category><![CDATA[zamek Grodziec]]></category>
		<category><![CDATA[zapora Pilchowicka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://zosia.zamolski.com/?p=470</guid>
		<description><![CDATA[Dzisiaj będzie bez tytułu, bo nie bardzo wiedziałam, jaki wybrać :) Przepraszam od razu za długą nieobecność. Już się poprawiam :)]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Dzisiaj będzie bez tytułu, bo nie bardzo wiedziałam, jaki wybrać :) Przepraszam od razu za długą nieobecność. Już się poprawiam :)</p>
<p><img src="http://www.fotki.zamolski.com/d/4947-2/IMG_0210.jpg" alt=""height="500"width="333"/></p>
<p>Ostatnie prawie dwa tygodnie mieliśmy chorowite. Najpierw Michu zaczął kaszleć jak gruźlik, potem okazało się, że ma gronkowca i do tego pediatra podejrzewała też chlamydię. Na szczęście chlamydii nie potwierdziły badania, na gronkowca Michu dostał antybiotyk (my też) i od wczoraj bezpiecznie znowu śmiga do Zaczarowanej Krainy. I jak się dowiedzieliśmy — śmigać będzie nadal, bo do przedszkola państwowego się nie dostał. Nawet już mi się narzekać na to nie chce. Do wczoraj trwała druga rekrutacja — na te miejsca, które ktoś zwolnił po pierwszej rekrutacji. No i mi pani z przedszkola na Orlej narobiła nadziei, że Mikołaj jest wpisany jako drugi z dwóch chętnych ubiegających się o dwa wolne miejsce, więc praktycznie na 100% się dostanie. Coś mi się to podejrzane wydawało, ale pomyślałam, że może akurat faktycznie takie szczęście nas spotkało? No i co? No i kiszka! Po dwóch godzinach telefon z przedszkola, że zaszła pomyłka i wpisali Micha na listę czterolatków, natomiast na liście trzylatków jest już kilkadziesiąt chętnych i szanse na przedszkole zerowe. Ech…</p>
<p>Michu od jutra zaczyna indywidualną terapię logopedyczną w związku z opóźnionym rozwojem mowy. Trochę za mały nacisk położyliśmy na jego gadatliwość, do tego zbyt dobrze go rozumieliśmy i wyręczaliśmy w mówieniu i teraz mamy. Ale pocieszające jest to, że jak już jesteśmy świadomi i Micha bardziej ciśniemy, i pilnujemy sami siebie, by go prowokować do mówienia czymś więcej niż półsłówkami, okazuje się, że robi całkiem niezłe postępy. Do tego od jutra logopeda z prawdziwego zdarzenia zacznie go “męczyć”, więc powinno wszystko dojść do normy.</p>
<p>Za tydzień jedziemy z Mariuszem do Gdańska. W sobotę idziemy na Openera, głównie na koncert Skunk Anansie, a pozostałe trzy dni (jesteśmy tam od 1 do 4 lipca) będziemy zwiedzać Gdańsk i okolice. Bo w sumie to w Trójmieście byłam raz i to nie do końca w celach turystycznych, więc czas nadrobić straty :) Mapę i przewodnik mamy, więc Gdańsk, ani Gdynia, ani nawet Sopot nie będą nam straszne :) Dodać należy, że Michu w tym czasie będzie miał swój debiut bez nas w Gnieźnie. Mam nadzieję, że da radę.</p>
<p>Dwa tygodnie temu, w tzw. długi weekend czerwcowy, zafundowaliśmy sobie dwie krajoznawcze wycieczki po Dolnym Śląsku. Obie, co prawda, prowadziły w tę samą okolicę — Góry Kaczawskie — ale odwiedziliśmy zupełnie różne miejsca. W <a href="http://www.fotki.zamolski.com/v/Spacerki/2010-06-06/">galerii</a> jest trochę zdjęć z naszej ekspedycji. A cóż można powiedzieć o owych górach? Że są piękne, mało znane i totalnie nie przygotowane na przyjęcie turystów. Gdyby nie to, że drugiego dnia mieliśmy ze sobą przewodnik, do kilku miejsc w ogóle byśmy nie dotarli. Na zaporę Pilchowicką trafiliśmy tylko dlatego, że przejechaliśmy Pilchowice i — nie znalazłszy początkowo drogi — musieliśmy się wrócić. Okazało się, że tablica wskazująca drogę do zapory jest, owszem. Ale widoczna tylko wówczas, gdy przejeżdża się przez Pilchowice od strony Jeleniej Góry. Jak ktoś jedzie z przeciwnej, to niech zapomni o zaporze…<br />
<img src="http://www.fotki.zamolski.com/d/4940-1/IMG_0197.jpg" alt=""height="333"width="500"/></p>
<p>Kolejna rzecz to tzw. organy Wielisławskie. Jest to przepiękny zastygnięty naciek magmy z dawno wygasłego wulkanu. Udało nam się co prawda znaleźć do nich drogę, ale jej stan… Aż dziw, że się nie zakopaliśmy samochodem. </p>
<p>Polska Fudżijama — wygasły wulkan Ostrzyca. Przejeżdżaliśmy obok, wokół same pola, droga dojazdowa też polna, nawet nie utwardzona… No i zero oznaczenia, że to właśnie tu, między tymi polami jest dojazd. Jedyna szansa do dotarcie, to zostawienie samochodu przy szosie (a potem pewnie szukanie opon w pobliskiej miejscowości). Żenada. Ostrzyca musi poczekać, aż Michu dorośnie, bo nie dalibyśmy rady z nim tam teraz wejść. Zmęczyłby się samym dojściem do podnóża…</p>
<p>Zamek we Wleniu — udało nam się go znaleźć, ale niestety, nieczynny. Podobno w remoncie. Może kiedyś uda się go zwiedzić.</p>
<p>Zamek Grodziec — tu nam się udało całkiem przyjemnie spędzić czas. Akurat trafiliśmy na jakiś piknik rycerski, co zaowocowało zabawą Micha z armatą :)<br />
<img src="http://www.fotki.zamolski.com/d/4913-1/IMG_0105.jpg" alt=""height="333"width="500"/></p>
<p>Pałac Staniszów — to była bardzo przyjemna rzecz, na którą trafiliśmy niemal przypadkiem. Śliczny pałac na wodzie, odnowiony, z ładną fontanną i przyjemną restauracją. Obok był też plac zabaw, co szczególnie uradowało Micha. </p>
<p>Perła Zachodu i jezioro Modre — tego szukaliśmy długo i gdyby nie dopytanie się miejscowych o drogę, nie pomógłby nawet nasz przewodnik. A miejsce prześliczne. Zabytkowe schronisko zawieszone na skale nad jeziorkiem powstałym na Bobrze po zbudowaniu zapory. Miejsce urokliwe, warte odwiedzenia i z pewnością dłuższego spaceru. </p>
<p>Tyle o atrakcjach Krainy Wygasłych Wulkanów :) Dużo jest jeszcze do zwiedzenia, ale póki co, tyle wystarczy na dwa dni. Z pewnością jeszcze tam wrócimy.</p>
<p>Muszę się wszem i wobec pochwalić. Zdałam egzamin z lingwistyki i to na pięć! Dwie piątki w grupie :) Szczerze przyznaję, że jestem z siebie dumna, bo materiał nie należał do łatwych. </p>
<p>Dziś przeczytałam w “Polityce”, że w drugiej turze kandydaci na prezydenta będą bili się o poparcie głosujących na Grzegorza Napieralskiego. Cóż, miło wiedzieć, że ktoś będzie bił się o mój głos ;) Jak na razie obydwom kandydatom idzie miernie. Jeden przegina przesadnie starając zbratać się z lewicą (bo to już nie postkomuna podobno), drugi… drugi to za całokształt też na głos nie zasługuje… Ale trza będzie wybrać między młotem a kowadłem, zwłaszcza, że odstałam dziś godzinę w kolejce po zaświadczenie, by móc głosować w Gdańsku. Nie po to “kolejkowałam”, żeby teraz to zmarnować.</p>
<p>Kilka dni temu, jak wiadomo powszechnie, był Dzień Ojca :) Michu, z moją minimalną pomocą, zrobił dla Mariusza laurkę w postaci serduszka wyklejonego kolorowym papierem. Do tego kupiliśmy kwiatki, czekoladki i Misiu powiedział wierszyk — “Tato, tato, coś Ci dam — jedno serce, które mam. A w tym sercu duży kwiat — Tato, tato, żyj sto lat!”. Gdzieś w telefonie mam filmik z jednej z próbnych recytacji owego artystycznego tworu poezji dziecięcej. Muszę wrzucić na youtube, bo boki można zrywać, jak Michu angażuje się zwłaszcza w końcówkę :) W przedszkolu natomiast Miś zrobił dla Mariusza bransoletę z drewnianych kostek z napisem “tata”. Tylko Mariusz jakiś niechętny noszeniu ;)</p>
<p>Wczoraj byłam z Michem na ślubie i kawałku wesela Kuby i Jagody. Michu, niestety, był zmęczony całodniową wyprawą, więc nie udało się go przetrzymać dłużej i przed szóstą już się zwinęliśmy. Ale ogólnie wizja tańców z mamą bardzo się dziecięciu spodobała :) A Miś był tak padnięty, że jak tylko ruszyliśmy zasnął jeszcze przed Kościanem, a obudził się dopiero we Wrocławiu.</p>
<p>Dziś byłam z Michem w parku szczytnickim na spacerku. O 14.00 i 15.00 w każdą niedzielę przy fontannie multimedialnej jest organizowany specjalny pokaz dla dzieci. Polega on głównie na tym, że z głośników leci muzyka przeznaczona dla najmłodszych, a przy małej fontannie (tej, po której mogą biegać dzieciaki) szczudlarka i dwa chyba-klowny (w każdym bądź razie jacyś ludzie ubrani kolorowo i z pomalowanymi twarzami) puszczają wielkie bańki mydlane. Niby takie nic, a dzieciaki frajdę mają ogromną — tym bardziej, że po kilku minutach ekipa od baniek rozstawia na brzegach małej fontanny wiadra z płynem, daje młodym sprzęt do baniek i pozwala im się bawić na całego. Bardzo sympatyczny pomysł, rzec trzeba. Zrobiłam Michowi całą masę zdjęć z fontanny, ale jeszcze nie zrzuciłam. Przy okazji dam znać.</p>
<p>Tyle chyba, póki co. Spać mi się chce totalnie, poza tym czeka na mnie trzecia część trylogii Stiega Larssona “Millenium”. Swoją drogą, świetne książki koleś napisał. Wciągają totalnie. Muszę powiedzieć, że czyta mi się je lepiej niż Dana Browna (zwłaszcza, jak pomyślę o “Zaginionym Symbolu”), mimo że są o wiele grubsze. Jeśli lubicie coś z pogranicza thrillera i kryminału, do tego wartką akcję i oryginalnych bohaterów, to koniecznie zacznijcie czytać “Millenium”. </p>
<p>Dobra. Kończę już na pewno. Dziś wrzucam tylko dwa filmiki, bo nie zdążyłam więcej załadować. Następny wpis będzie więc pewnie filmowy zupełnie, bo mam jeszcze kilka kawałków nagranych, które zamierzam wrzucić, ale ciągle zapominam. Może przed wyjazdem do Gdańska się jeszcze uda.</p>
<p>Do następnego, zatem!</p>
<p>P.S. Pierwszy film jest z zamku Grodziec. Michu tańczy na napotkanym przy okazji podeście w którejś z zamkowych sal. Do muzyki, która mu w duszy gra ;)</p>
<p><object width="480" height="385"><param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/2bANh0VfzqE&#038;hl=pl_PL&#038;fs=1&#038;"></param><param name="allowFullScreen" value="true"></param><param name="allowscriptaccess" value="always"></param><embed src="http://www.youtube.com/v/2bANh0VfzqE&#038;hl=pl_PL&#038;fs=1&#038;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="480" height="385"></embed></object></p>
<p>Drugi film jest z pałacu w Staniszowie. Kończy się “pochlapaniem” taty (taki był cel — realizacja wyglądała raczej na wytarcie rąk w ojcowe spodnie) wodą z fontanny.</p>
<p><object width="480" height="385"><param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/9BgwwnkHxPE&#038;hl=pl_PL&#038;fs=1&#038;"></param><param name="allowFullScreen" value="true"></param><param name="allowscriptaccess" value="always"></param><embed src="http://www.youtube.com/v/9BgwwnkHxPE&#038;hl=pl_PL&#038;fs=1&#038;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="480" height="385"></embed></object></p>
<p>P.S.2. Zapomniałam napisać, że 12 czerwca byłam na warsztatach fotograficznych w Mosznej. Niestety zawiodłam się srodze. Nie dowiedziałam się niczego nowego, natomiast, przyznacie, że zapłacenie 250 zł za to, żeby w upalne południe, wśród gromady komarów, porobić zdjęcia zamku, z których z racji pory dnia i pogody i tak z góry było wiadomo, że cuda nie wyjdą, było dość kosztowną imprezą. I nawet certa nie dali. No po prostu żenada…</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://zosia.zamolski.com/2010/06/27/bez-tytulu-dzisiaj/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wstyd i hańba!</title>
		<link>http://zosia.zamolski.com/2010/05/12/wstyd-i-hanba/</link>
		<comments>http://zosia.zamolski.com/2010/05/12/wstyd-i-hanba/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 12 May 2010 18:52:27 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Kino "Mikołajek"]]></category>
		<category><![CDATA[Pacholę]]></category>
		<category><![CDATA[Rozmaitości]]></category>
		<category><![CDATA[Wyjazdy]]></category>
		<category><![CDATA[alergolog dziecięcy]]></category>
		<category><![CDATA[dziecko]]></category>
		<category><![CDATA[Głuchowo]]></category>
		<category><![CDATA[Mac Mini]]></category>
		<category><![CDATA[Moszna]]></category>
		<category><![CDATA[Przecław]]></category>
		<category><![CDATA[słowotwórstwo Miśka]]></category>
		<category><![CDATA[Wrocław]]></category>
		<category><![CDATA[Zaczarowana Kraina]]></category>
		<category><![CDATA[Świat Obrazu]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://zosia.zamolski.com/?p=450</guid>
		<description><![CDATA[Tak, tak, wstyd i hańba, że tyle czasu minęło od poprzedniego wpisu. Tłumaczyć się nie będę, posypię głowę popiołem i obiecam poprawę :)

Jak to zawsze bywa w takich sytuacjach, nie wiem, od czego zacząć. Nie będę zbytnio cofać się w czasie. Święta minęły nam bardzo dobrze w Przecławiu - zdjęcia są na <a href="http://www.fotki.zamolski.com/v/mikolaj/2010-04-08/">stronie</a> do obejrzenia, kto jeszcze nie widział.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Tak, tak, wstyd i hańba, że tyle czasu minęło od poprzedniego wpisu. Tłumaczyć się nie będę, posypię głowę popiołem i obiecam poprawę :)</p>
<p>Jak to zawsze bywa w takich sytuacjach, nie wiem, od czego zacząć. Nie będę zbytnio cofać się w czasie. Święta minęły nam bardzo dobrze w Przecławiu — zdjęcia są na <a href="http://www.fotki.zamolski.com/v/mikolaj/2010-04-08/">stronie</a> do obejrzenia, kto jeszcze nie widział. Potem była żałoba, ale o tym już pisałam. Dalej długi weekend. Tenże spędziliśmy w Kliczkowie (zdjęcia do obejrzenia w <a href="http://www.fotki.zamolski.com/v/Spacerki/2010-05-01/">galerii</a>), we Wrocławiu (w aquaparku i Renomie ;)) oraz w zamku w Mosznej (zdjęć jeszcze nie obrobiłam). Ubiegły natomiast tydzień Misiek i ja byliśmy “wyjechani” do Głuchowa, zostawiając jednocześnie małżonka, by mógł troszkę pouczyć się do egzaminu z Javy. Tyle z wieści “podróżnych”.<br />
<img src="http://www.fotki.zamolski.com/d/4768-1/IMG_8971.jpg" alt="kulki"height="333"width="500"/></p>
<p>W sobotę byłam na szkoleniu fotograficznym zorganizowanym przez “Świat Obrazu” (<a href="http://www.swiatobrazu.pl/">www.swiatobrazu.pl</a>). Bardzo sympatyczny kurs, prowadzący to kopalnia wiedzy, informacje podane w bardzo przystępny sposób, dobrze zrobiona prezentacja, wiedza zdobyta bardzo przydatna :) Tyle w skrócie. Być może uda mi się też dotrzeć na warsztaty praktyczne w czerwcu — właśnie w zamku w Mosznej — ale to się jeszcze zobaczy :)</p>
<p>Kupiliśmy nowy komputer. Mac Mini. Śliczny jest :) Do tego mały i cichy. Trochę trzeba się poprzestawiać na oprogramowanie nie-windowsowe, ale póki co daję radę. Mam tu wszystko, czego potrzebuję (jak na razie) i całą furę apple’owych gadżetów. Chyba stanę się fanem tej marki ;)</p>
<p>W sobotę i niedzielę mam egzaminy, więc uczyć się trzeba. Jeden z nich to totalna kolubryna, z lingwistyki. Mam nadzieję, że jakoś pójdzie.</p>
<p>Michu w ostatnim czasie znowu nam chorował — smarkato i kaszlato. Skończyło się antybiotykiem i skierowaniem do alergologa, bo pediatra podejrzewała alergię. Byłam z nim w poniedziałek u specjalisty, z wywiadu i badania nie wynika, żeby Michu był na coś uczulony, ale dla pewności lekarka zapisała go na testy na przyszły tydzień. O dziwo udało nam się dostać do alergologa na nfz i w dodatku tylko tydzień czekaliśmy na wizytę. Szoook!</p>
<p>Michu coraz więcej gada. Już w sumie pogubiłam się co do nowości w słownictwie, ale coś tam spróbuję napisać.<br />
Doszło więc:<br />
<strong>tapcia</strong> — babcia<br />
<strong>toś</strong> — kosz na śmieci<br />
<strong>diti</strong> — dzięki<br />
<strong>tataj</strong> — tramwaj<br />
<strong>tapcieś</strong> — basen<br />
<strong>tody</strong> — lody<br />
<strong>tia</strong> — kia<br />
<strong>emo</strong> — MO (Milicja Obywatelska — Mariusz go nauczył, by tak mówił na fiata 125p z napisem “Milicja” — Michu ma takie autko)<br />
<strong>teten</strong> — jeden<br />
<strong>tuti/tuty</strong> — żółty<br />
<strong>tutiti</strong> — Luiggi (autko z “Aut” Disneya)<br />
<strong>sen sali</strong> — sen o Sally (gdy się Michowi śni Sally z “Aut”)<br />
<strong>ciecie</strong> — jeszcze<br />
<strong>siuś</strong> — już<br />
<strong>dita</strong> — studzienka<br />
<strong>otata</strong> — otwarta<br />
<strong>siom</strong> — są<br />
<strong>toji</strong> — tory (np. kolejowe)</p>
<p>Ponadto Michu od jakiegoś czasu składa wyrazy w proste zdania,  w stylu: “mama, cie mniam-mniam” (czytaj: Mamo, chcę jeść) itp. Mamy progres.</p>
<p>Przed weekendem majowym Mikołaj był z kilkorgiem dzieci z Zaczarowanej Krainy na wycieczce u stomatologa (w dodatku u tego samego, do którego sama go wożę na kontrole). Najpierw była u nich w przedszkolu dentystka z programem profilaktycznym, a potem przedszkolaki jechały się przebadać. Ze zdjęć i opowieści opiekunek wynika, że wszystko poszło gładko, dzieciaki bez stresu i płaczu dały sobie w buzie zajrzeć. Dla Micha była frajda tym bardziej, że jechali komunikacją miejską. Wierzcie mi albo nie, ale dla dzieci wożonych ciągle samochodem przejażdżka tramwajem i autobusem to raj na ziemi. Zresztą, dzień wcześniej sama wybrałam się z Michem na taką wycieczkę — po raz pierwszy przejechał tramwajem cały Wrocław. Frajda nie z tej ziemi :)</p>
<p>A tu filmik z tramwajowej jazdy premierowej ;) </p>
<p><object width="480" height="385"><param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/xaDL57yLK5I&#038;hl=pl_PL&#038;fs=1&#038;"></param><param name="allowFullScreen" value="true"></param><param name="allowscriptaccess" value="always"></param><embed src="http://www.youtube.com/v/xaDL57yLK5I&#038;hl=pl_PL&#038;fs=1&#038;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="480" height="385"></embed></object></p>
<p>Dobra, tyle na dziś z racji nadrabiania zaległości. Będę się teraz pilnować, by nie robić takich przerw. Do przeczytania :)</p>
<p>P.S. A jednak jeszcze coś mi się przypomniało. Mikołaj dostał od dziadków z Gniezna rowerek biegowy — laufrad. Dokupiliśmy kask (Michu sobie wybrał) i teraz ćwiczymy odpychanie :) Idzie mu coraz lepiej, choć z pewnością do ideału jeszcze daleko. Ale wszystko przed nami :) Poniżej krótkie filmiki — pierwszy z Michowego debiutu rowerowego, a drugi z późniejszego spaceru:</p>
<p><object width="480" height="385"><param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/tIpgZQx_E40&#038;hl=pl_PL&#038;fs=1&#038;"></param><param name="allowFullScreen" value="true"></param><param name="allowscriptaccess" value="always"></param><embed src="http://www.youtube.com/v/tIpgZQx_E40&#038;hl=pl_PL&#038;fs=1&#038;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="480" height="385"></embed></object></p>
<p><object width="480" height="385"><param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/g7a3ZaAr3Co&#038;hl=pl_PL&#038;fs=1&#038;"></param><param name="allowFullScreen" value="true"></param><param name="allowscriptaccess" value="always"></param><embed src="http://www.youtube.com/v/g7a3ZaAr3Co&#038;hl=pl_PL&#038;fs=1&#038;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="480" height="385"></embed></object></p>
<p>Na koniec już zupełny świeżynka z dzisiaj — Michu maluje (się) farbkami: </p>
<p><object width="480" height="385"><param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/zTZgvfjquH4&#038;hl=pl_PL&#038;fs=1&#038;"></param><param name="allowFullScreen" value="true"></param><param name="allowscriptaccess" value="always"></param><embed src="http://www.youtube.com/v/zTZgvfjquH4&#038;hl=pl_PL&#038;fs=1&#038;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="480" height="385"></embed></object></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://zosia.zamolski.com/2010/05/12/wstyd-i-hanba/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wiosenny duet muzyczny Mikołaja i inne historie</title>
		<link>http://zosia.zamolski.com/2010/03/23/wiosenny-duet-muzyczny-mikolaja-i-inne-historie/</link>
		<comments>http://zosia.zamolski.com/2010/03/23/wiosenny-duet-muzyczny-mikolaja-i-inne-historie/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 23 Mar 2010 19:51:37 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Kino "Mikołajek"]]></category>
		<category><![CDATA[Pacholę]]></category>
		<category><![CDATA[Wyjazdy]]></category>
		<category><![CDATA[harmonijka ustna]]></category>
		<category><![CDATA[kuchenka Tefal]]></category>
		<category><![CDATA[logopedia]]></category>
		<category><![CDATA[PORT Kozanowska]]></category>
		<category><![CDATA[słownik Miśka]]></category>
		<category><![CDATA[słowotwórstwo]]></category>
		<category><![CDATA[turniej czterech skoczni]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://zosia.zamolski.com/?p=446</guid>
		<description><![CDATA[Nareszcie mamy wiosnę! Nie tylko kalendarzową. Wiosnę czuć w powietrzu, a potwierdzają to: dzisiejsze 18 stopni na termometrze i słońce na niebie :) Zimo, precz!
]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Nareszcie mamy wiosnę! Nie tylko kalendarzową. Wiosnę czuć w powietrzu, a potwierdzają to: dzisiejsze 18 stopni na termometrze i słońce na niebie :) Zimo, precz!</p>
<p>W związku z nastaniem wiosny, Mikołaj zainaugurował sezon turnieju czterech skoczni: zjeżdżalni w parku Skowronim, zjeżdżalni w parku Południowym, zjeżdżalni na naszym dziedzińcu i zjeżdżalni na osiedlu SM Osada. Premierowy skok został wykonany na tej ostatniej. Oto dowód:</p>
<p><object width="480" height="385"><param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/5zxKawY7yC0&#038;hl=pl_PL&#038;fs=1&#038;"></param><param name="allowFullScreen" value="true"></param><param name="allowscriptaccess" value="always"></param><embed src="http://www.youtube.com/v/5zxKawY7yC0&#038;hl=pl_PL&#038;fs=1&#038;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="480" height="385"></embed></object></p>
<p>Ponadto dzisiaj spędziliśmy prawie dwie godziny na placu zabaw w parku Skowronim, a jutro, jeśli pogoda nadal dopisze, nalatujemy na Południowy. Sama przyjemność teraz w przesiadywaniu na dworze.</p>
<p>Miniony weekend mieliśmy wyjazdowy. W sobotę pojechaliśmy do Gniezna, a w niedzielę, w drodze powrotnej, wstąpiliśmy do Głuchowa. Z Głuchowa przywieźliśmy piękny filmik :) Babcia Tereska — w sensie moja babcia, a Mikołaja prababcia — doczekała się wreszcie prawnuka, który chętnie (jak na razie) podejmuje tradycję rodzinną i gra na harmonijce ustnej :) Oto wiosenny duet Mikołaja z prababcią:</p>
<p><object width="480" height="385"><param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/RHloVa5GEBM&#038;hl=pl_PL&#038;fs=1&#038;"></param><param name="allowFullScreen" value="true"></param><param name="allowscriptaccess" value="always"></param><embed src="http://www.youtube.com/v/RHloVa5GEBM&#038;hl=pl_PL&#038;fs=1&#038;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="480" height="385"></embed></object></p>
<p>Dzisiaj byłam na praktykach w PORT-cie na Kozanowskiej. Bardzo przyjemne przedszkole. Czekają mnie jeszcze dwa dni praktyki w kwietniu.</p>
<p>Wczoraj i dzisiaj porobiłam trochę zdjęć Mikołajowi na placach zabaw. Ale jeszcze ich nie obrobiłam, więc jak będą w galerii, to dam znać.</p>
<p>Michu znowu dorzucił sobie parę rzeczy do słownika. Między innymi pięknie używa słowa “też”. Na maksa prawidłowo :) Mówi na przykład: to też, tam też, też nie, ja też, mama też itd. Sam wykombinował :)<br />
Doszło też: “cie” czyli “chcę”, czasami słychać “jeście” czyli “jeszcze”, “tato”, co oznacza “auto” (chociaż na własne uszy dziś słyszałam, jak Michu powiedział poprawnie “auto”, więc leń po prostu z niego wyłazi), “fyfy” to są frytki, “dzi” — “drzwi”. Ponadto dziś podczas odbierania go z przedszkola wyartykułował imiona opiekunek: Agnieszka i Aneta. Nie było to idealne, ale każda z pań wiedziała doskonale, że padło jej imię. Aaa, i dzisiaj usłyszałam jeszcze nowe słowo: “tot” — “tort” :) Tak więc mowa gna do przodu. Może bez wielkich zrywów, ale, co tydzień, coś nowego się pojawia.</p>
<p>Dostałam dziś maila z merlina, że kuchenka Tefal dla Micha (prezent od Zajączka) przyjedzie jutro. Co prawda ciężko będzie ukryć taki wielki karton, ale jakoś może się uda. Rzecz jasna, jak tylko Mikołaj wieczorem pójdzie spać, muszę ją wypróbować ;) W wyposażeniu ma mieć dodatkowo toster i czajnik :) Jak już Zajączek Michowi przyniesie ów prezent, to wrzucę kilka zdjęć naszego kucharza. Bo że z prezentu będzie się cieszył, to pewne jak słońce na niebie. Ma ciągoty do tej zabawki od dawna, a w niedzielę w BabyMax przeszedł samego siebie: chodzimy po sklepie, wyszukaliśmy przyjemny komplet garnków do zabawy, do tego Mariusz znalazł drewniany zegar-puzzle z Autami. Pokazuje to Michowi i mówi: “Patrz Mikołaj, co znalazłem. Kupimy?” Na to Michu z rozbrajającą szczerością, wskazując na plastikową kuchenkę stojącą na wystawie: “Tak. I to też.” :)</p>
<p>Tyle na dziś. Pora kończyć, bo ledwo widzę na oczyska. Intensywny dzień dziś miałam :)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://zosia.zamolski.com/2010/03/23/wiosenny-duet-muzyczny-mikolaja-i-inne-historie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Przedwiośnie…</title>
		<link>http://zosia.zamolski.com/2010/03/11/przedwiosnie/</link>
		<comments>http://zosia.zamolski.com/2010/03/11/przedwiosnie/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 11 Mar 2010 21:03:38 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Kino "Mikołajek"]]></category>
		<category><![CDATA[Pacholę]]></category>
		<category><![CDATA[Wyjazdy]]></category>
		<category><![CDATA[Arka Noego]]></category>
		<category><![CDATA[Auta Disney]]></category>
		<category><![CDATA[Karpacz]]></category>
		<category><![CDATA[słownik Miśka]]></category>
		<category><![CDATA[słowotwórstwo]]></category>
		<category><![CDATA[Tarasy Wang]]></category>
		<category><![CDATA[znaki drogowe]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://zosia.zamolski.com/?p=432</guid>
		<description><![CDATA[Wiosnę już czuję pod skórą, a tu w prognozie pogody zapowiadają śnieżycę na sobotę. No bez przesady! Ile można?! Śnieżycy i śniegowi na najbliższe miesiące mówię stanowcze NIE i niech ktoś nie odpowiedzialny weźmie to sobie do serca. Bo jak się zdenerwuję...!]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Wiosnę już czuję pod skórą, a tu w prognozie pogody zapowiadają śnieżycę na sobotę. No bez przesady! Ile można?! Śnieżycy i śniegowi na najbliższe miesiące mówię stanowcze NIE i niech ktoś nie odpowiedzialny weźmie to sobie do serca. Bo jak się zdenerwuję…!</p>
<p><img src="http://www.fotki.zamolski.com/d/4564-1/IMG_6846.jpg" alt=""height="500"width="333"/></p>
<p>W związku z ozdrowieniem Mikołaja (po dwóch seriach antybiotyków, dwóch tygodniach siedzenia w domu i w sumie pięciu wizytach u lekarzy) udało nam się przedwczoraj wybrać na pierwszy od dawna spacer. Słoneczko piękne świeciło, więc postanowiłam zabrać aparat. Kilka zdjęć wrzuciłam do <a href="http://www.fotki.zamolski.com/v/mikolaj/2010-03-09/">galerii</a>, możecie sobie obejrzeć, kto ciekaw :) </p>
<p>Na spacerze towarzyszyła nam kaczka. Kaczkę ową kupiliśmy prawie rok temu, ale do tej pory nie wzbudzała szczególnego zainteresowania u naszego dziecięcia. Aż do wtorku, kiedy to postanowił zabrać ją na spacer. W pierwszym momencie chciałam powiedzieć “nie”, bo stanęła mi przed oczami wizja rzuconej po 5 minutach zabawki i noszenia jej potem za Michem. No, ale koniec końców stwierdziłam, że niech będzie. I jakie było moje zdumienie, gdy kaczka wytrwale przez cały spacer tkwiła w ręku Miśka. A Misiek bardzo dzielnie z nią maszerował, chociaż chwilami nie było mu łatwo. Pierwsze chwile grozy przeżyłam, gdy Michu sprowadzał ptactwo po schodach — “Jaaa!” — usłyszałam tylko w odpowiedzi na moją propozycję, że mu/kaczce pomogę. Serce prawie wyskoczyło mi z piersi na widok karkołomnych prób schodzenia Miśka&amp;kaczki, ale nie było wyjścia — jedyne, co mi pozostało to uważna asekuracja. Na szczęście obyło się bez upadków. Ech… Przekonajcie dwulatka, że nie wszystko potrafi zrobić samodzielnie… Medal dla takiej osoby! ;)</p>
<p>Po dwóch tygodniach przerwy Miś wrócił do swojego klubu malucha. Trochę się obawiałam tego powrotu po chorobie, ale dziecię było tak stęsknione za paniami, dziećmi i miejscem, że prawie nie zwróciło na mnie uwagi i pobiegło do sali. Wczoraj i dziś było już trochę gorzej. Popłakało się Misio kochane. Aczkolwiek wiem, że płacz ten trwa chwilę i znika po moim wyjściu za drzwi, więc jestem spokojna.</p>
<p>Wczoraj panie z klubiku podczas zajęć uczyły dzieci nazw kolorów. I były w szoku, że Mikołaj potrafi bezbłędnie pokazać który to czerwony, który zielony, który niebieski i który żółty. To, że Michu je zna i rozróżnia to wiemy od dość dawna (trzech podstawowych nauczył się na sygnalizatorach drogowych), ale nigdy się jakoś nie zastanawialiśmy nad tym, że to może nie być standard u dwulatków. Hmmm… Właśnie, ciekawa jestem jak to wygląda, tak ogólnie, wśród dzieci. Myślę, że to nic wielkiego — nauka kolorów. Pewnie opanowują to szybko, pod warunkiem, że rodzice/opiekunowie stosunkowo często im dane kolory pokazują i nazywają.<br />
Jakby jednak na to nie spojrzeć, byłam dumna i blada z takiej pochwały mojego dziecka :) </p>
<p>Swoją drogą, wiem też, że Mikołaj rozróżnia bardzo wiele cyfr i liter. Niestety ciągle jeszcze stosunkowo słabo potrafi je wyartykułować. Ale myślę, że jak już zacznie, to na dobre :)</p>
<p><img src="http://www.fotki.zamolski.com/d/4570-1/IMG_6865.jpg" alt=""height="500"width="500"/></p>
<p>W sumie, to ostatnio doszło kilka nowych słów. O jaju już wspominałam, doszło więc jeszcze <strong>“pciepcie”</strong>, będące niekiedy “ciepciem”. Wiecie co to? Przejście dla pieszych! Mikołaj od jakiegoś tygodnia ma ulubione zajęcie: sadza mnie lub Mariusza na swoim dywanie ikeowskim (takim z drogą dla samochodzików), wręcza auto i każe jeździć. Należy zatrzymać się przy każdym przejściu dla pieszych, co Michu komentuje entuzjastycznie: “Pciepcie!”… i można jechać dalej. Koniecznie trzeba też przejechać przez rondo, które z niewiadomych powodów zostało nazwane… <strong>“siusia”</strong> — tak samo, jak siusiak… Gdy my mówimy: rondo, to Mikołaj przytakuje, ale gdy prosimy, by powtórzył słyszymy: “siusia”… Przyznać mi się, kto siusiał na rondzie i został na tym przyłapany przez moje dziecko, hę? ;) Bo mam dowody na filmiku,  że wcześniej rondo to było “dodo”. Więc ktoś mi tu dziecko zmanipulował! ;)</p>
<p>Ponadto ewoluowało słowo “światła” (chodzi o sygnalizator drogowy). Już nie ma “sici”. Już są <strong>“siapa”</strong> zamiennie z <strong>“siafa”</strong>. Mamy też <strong>“fafy”</strong> — farby, <strong>“fafel”</strong> — wafel, <strong>“siok”</strong> — sok, <strong>“sio”</strong> — w sensie “chodź” oraz niekiedy <strong>“siaban/siafan”</strong> na słowo szlaban. Do tego dodajmy: <strong>“Siali”</strong> — bajkowa Sally, <strong>“Sisa/Sysa”</strong> — Zygzak (McQuinn, oczywiście), <strong>“tuj”</strong> — w zależności od potrzeby: Wójt (dla niezorientowanych w Autach Disneya — jeden z bohaterów), albo “stój” (gdy powtarzamy wierszyk z Teletubisiów: “Nie przechodź na drugą stronę, jeśli światło jest czerwone. Czerwone znaczy STÓJ”), <strong>“Siamf”</strong> — Humf, futrzak z kreskówki z CBeebies, <strong>“tom”</strong> — tom, to określenie na traktor ogólnie (wywodzi się od bajki o traktorze Tomie). Więcej na razie nie pamiętam :)</p>
<p>Ostatnio musieliśmy zaprzestać oglądania bajki “Auta”. Gdy tylko się kończyła i pojawiały się napisy, Michu zaczynał tak szlochać, że ciężko było go uspokoić. Pierwszy raz widziałam, żeby dziecko tak bardzo reagowało na koniec jakiejś bajki. Aż go żal było. Stwierdziliśmy, że na razie zrobimy przerwę, bo szkoda Miśka i naszych nerwów. Aczkolwiek mania “Aut” trwa nadal. Bajki na cd nadal Misiek chce słuchać, ubrania jak wybieramy z szafy, to koniecznie muszą być z jakimś pojazdem (jak na razie Zygzak widnieje tylko na jednej bluzie, ale na szczęście Michu zadowala się też innymi pojazdami — byle miały kółka). Ostatnio też wyhaczyliśmy jajka z niespodzianką z serii Cars. Dzięki temu mamy już trzy Sally (ku zachwytowi Mikołaja), jednego Zygzaka, jednego Luiggiego i jednego Wójta. Ech… :)</p>
<p><img src="http://www.fotki.zamolski.com/d/4574-1/IMG_6855.jpg" alt=""height="333"width="500"/></p>
<p>Mikołaj ogólnie bardzo interesuje się tematyką “pojazdowo-drogową”. Ostatnio jego uwagę przykuły znaki drogowe. Wydrukowaliśmy mu więc z Mariuszem w kolorze kilkanaście najczęściej spotykanych i przydatnych, zalaminowaliśmy i teraz Mikołaj się nimi bawi. Doskonale rozpoznaje: przejście dla pieszych, dla rowerzystów, ograniczenie prędkości, wszelkie znaki związane z przejazdami kolejowymi (mówi na nie “ciucia” — ciuchcia), rondo, droga z pierwszeństwem przejazdu, stop, zakaz wjazdu, parking, uwaga dzieci, przystanek autobusowy i tramwajowy oraz znak…Bam! Znak “Bam” jest to swoisty ewenement, gdyż nigdy nie zwracaliśmy Mikołajowi na niego uwagi, co z kolei oznacza, że nasze dziecię samo wykoncypowało, że gdy znak taki się pojawia, to znaczy, że samochód zaraz zrobi “bam”. Co to za znak? Próg zwalniający! Ciągle trwamy z Mariuszem w zdumieniu z powodu spostrzegawczości i logiki myślenia naszego dziecka (po kim on to ma…?).<br />
Znaki te (i jeszcze kilka innych) są nieustannie układane na dywaniku i trzeba przy każdym się zatrzymać i mówić, co oznacza. A jak — oczywiście przypadkiem ;) — powiem źle, to Mikołaj od razu woła: “Nieee!” i jakoś tam mnie po swojemu poprawia :) Zdolna bestia :)</p>
<p>Odebraliśmy Michową opinię od pani psycholog. Misiek dobił do normy, jedyne, co jeszcze kuleje, to mowa czynna, ale jak widać powyżej nabiera ona tempa, więc nie ma się czym martwić.</p>
<p>Mikołaj w ostatnich tygodniach się umuzykalnił ;) Po pierwsze coraz częściej wyjmuje swoje instrumenty (z promocji z Lidla) i grzechocze, dzwoni, bębni i co się tylko jeszcze da. Nauczył się też porządnie dmuchać w harmonijkę ustną i flet. Na razie jeszcze skromne dowody, ale jednak, mamy na filmikach:</p>
<p><object width="480" height="385"><param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/1XdSCMBsXo8&#038;hl=pl_PL&#038;fs=1&#038;"></param><param name="allowFullScreen" value="true"></param><param name="allowscriptaccess" value="always"></param><embed src="http://www.youtube.com/v/1XdSCMBsXo8&#038;hl=pl_PL&#038;fs=1&#038;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="480" height="385"></embed></object></p>
<p><object width="480" height="385"><param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/C4zD3MmSr6k&#038;hl=pl_PL&#038;fs=1&#038;"></param><param name="allowFullScreen" value="true"></param><param name="allowscriptaccess" value="always"></param><embed src="http://www.youtube.com/v/C4zD3MmSr6k&#038;hl=pl_PL&#038;fs=1&#038;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="480" height="385"></embed></object></p>
<p>Po drugie Michu polubił tańczyć. Zwłaszcza do jednej piosenki Arki Noego, z ostatniej płyty. Nie pamiętam tytułu, ale jest druga w kolejności, i do tego moja ulubiona z tej płyty :) Gdy Michu ją słyszy woła: “Mami!” (w sensie, że to mamy ulubiona piosenka) i ciągnie mnie za ręce do tańca :)</p>
<p>W ostatnią niedzielę przekonaliśmy się z Mariuszem jak niewiele dziecku potrzeba do szczęścia. Zamówiliśmy pizzę. Pizza, jak to pizza, wiadomo, przyniesiona w kartonie. Karton po opróżnieniu i rozłożeniu zaprezentował takie jakby dwie zakładki, które Michowi skojarzyły się z drzwiami. Naprzynosił sobie małych samochodzików i dawaj przez te drzwi je przepychać. No to wzięłam pisak i namalowałam na tym kartonie ulice, rondo, jakiś domek… Michu przeszczęśliwy. Bawił się tym chyba ze trzy dni. Bawiłby się pewnie dłużej, ale niedobra matka postanowiła podczas nieobecności dziecka pozbyć się kartonu, bo zaczął z lekka podśmierdywać pizzą… </p>
<p>A tu kawałek “pciepciowania” na drodze z kartonu od pizzy :)</p>
<p><object width="480" height="385"><param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/V31X17xplfM&#038;hl=pl_PL&#038;fs=1&#038;"></param><param name="allowFullScreen" value="true"></param><param name="allowscriptaccess" value="always"></param><embed src="http://www.youtube.com/v/V31X17xplfM&#038;hl=pl_PL&#038;fs=1&#038;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="480" height="385"></embed></object></p>
<p>Teraz jeszcze kilka słów nie o Mikołaju :) Udało nam się w końcu w ostatni weekend lutego dotrzeć do Karpacza na wyczekiwany wyjazd we dwoje :) Pogoda dopisała, wszystko udało się świetnie :) Muszę przyznać, że pokój, w ramach zamówionego pakietu, mieliśmy po prostu rewelacyjny. Był ogromny, około 40m2, do tego ogromny taras. W ramach pakietu w pokoju czekał kosz owoców i szampan. Na sobotę zamówiliśmy sobie uroczystą kolację — przy świecach, winku, w dodatku w oddzielnej sali restauracyjnej, byliśmy tam tylko my dwoje. Trzeba przyznać, że się postarali :)<br />
Co do nas, to jedyną naszą aktywnością był dwugodzinny spacerek w sobotę po Karpaczu. Resztę czasu spędziliśmy leżąc na łóżku, gapiąc się w telewizor, bijąc rekordy w Kulki na Facebooku i czytając odmóżdżające gazety. Rewelacyjnie wypoczęłam! :)</p>
<p>Chyba czas już skończyć, bo kto to potem przeczyta… Brawa dla wszystkich, którzy dotarli do tego momentu :)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://zosia.zamolski.com/2010/03/11/przedwiosnie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

