Dniodzieckowo

Wczo­raj był Dzień Dziecka, jak wia­domo powszech­nie. Nasze dzie­cię święto owo obcho­dziło przy­naj­mniej od tygo­dnia, więc data wczo­raj­sza wto­piła się w tło. Z histo­rii pre­zen­to­wych, to dostał, oczy­wi­ście, wspo­mnianą wcze­śniej kolejkę drew­nianą. Dali­śmy mu ją w sobotę, bo pogoda w week­end wybit­nie nie spa­ce­rowa była, a czymś się trzeba było zająć w domu. Frajdę Miko­łaj miał nie­ziem­ską. Cały czas przy niej […]

czytaj więcej ...

Tataj, quiz i inne dziwności

Dla tych, któ­rzy nie dostali na skrzynkę pocz­tową wia­do­mo­ści, wrzu­cam bar­dzo cie­ka­wego linka :) Oto quiz do Miś­ko­wej dzie­cio­mowy. Można sobie stwo­rzyć coś takiego na stro­nie dzieciomowa.pl po uprzed­nim zare­je­stro­wa­niu się oraz zre­da­go­wa­niu słow­nika swo­jej pocie­chy. Bar­dzo fajna zabawa :)

czytaj więcej ...

Krótko, bo już późno

Słów kilka na koniec dnia.

Po pierw­sze — wielka i rado­sna wia­do­mość: Olgucha-Klucha uro­dziła dziś o 7.55 rano zdro­wego ślicz­nego synka — Macieja Anto­niego :) Poza tym, że dumni jeste­śmy nie­sły­cha­nie, że tak sobie wspa­niale pora­dzili i że gra­tu­lu­jemy z całego serca, to nic wię­cej napi­sać się nie da, bo za bar­dzo się wzru­szam od razu :)

czytaj więcej ...

Wstyd i hańba!

Tak, tak, wstyd i hańba, że tyle czasu minęło od poprzed­niego wpisu. Tłu­ma­czyć się nie będę, posy­pię głowę popio­łem i obie­cam poprawę :)

Jak to zawsze bywa w takich sytu­acjach, nie wiem, od czego zacząć. Nie będę zbyt­nio cofać się w cza­sie. Święta minęły nam bar­dzo dobrze w Prze­cła­wiu — zdję­cia są na stro­nie do obej­rze­nia, kto jesz­cze nie widział.

czytaj więcej ...

Bez tytułu…

Wstyd, że tak długo nie pisa­łam już tutaj. Ale ostat­nio we wszyst­kim mam tyły.

Wła­śnie pokoń­czyły się uro­czy­sto­ści pogrze­bowe tra­gicz­nie zmar­łych pod Smo­leń­skiem. Nawet nie wiem, co powie­dzieć. Spa­dło to na nas jak grom z jasnego nieba. Nie będę uda­wać, że byłam zwo­len­ni­kiem pre­zy­denta Kaczyń­skiego, Prze­my­sława Gosiew­skiego czy Putry. Nie z każ­dym się zga­dza­łam, nie każ­dego lubi­łam, czy choćby zno­si­łam. Ale, na miłość boską, to byli ludzie z krwi i kości, ludzie, któ­rzy mieli rodziny, któ­rych ktoś kochał, lubił… Można kogoś nie lubić. Ale prze­cież nie życzy mu się śmierci. I to tak tra­gicz­nej… Ludzie nie powinni umie­rać w taki sposób.

czytaj więcej ...

Nowości

Tak na szybko (bo za chwilę muszę jechać po Micha do przed­szkola) to o dwóch nowo­ściach chcę napisać:

czytaj więcej ...

Wieczorne notatki

Po pierw­sze: dr House i Simp­so­no­wie. Piękne :) Obej­rzyj­cie sami :) Fil­mik ze strony house-md.pl

czytaj więcej ...

Szpital na peryferiach — część kolejna…

Tak, znowu jeste­śmy cho­rzy… Zaczęło się od Miśka, prze­szło na Mariu­sza, a skoń­czyło na mnie. To zna­czy taka była kolej­ność startu, bo ogól­nie to Mariusz w tej chwili ma się naj­le­piej, mnie cią­gle boli gar­dło i kawa­łek ucha, a Michu, jedyny leczony przez leka­rza, ma obec­nie taki kaszel, że budzi nas nim w nocy. Co dziwne, sam Misiek kasz­le­niem swoim się nie budzi. Nie wiem skąd nam się owo cudo cho­ro­bo­twór­cze przy­wlo­kło, ale mogłoby już sobie pójść.

czytaj więcej ...

Na szybko

Dzi­siaj byłam z Michem u pani psy­cho­log. Robiła mu bada­nie. Co prawda opi­nia będzie do ode­bra­nia za tydzień, ale już dziś mogła powie­dzieć, że Miko­łaj wspa­niale nad­ro­bił straty

czytaj więcej ...

Siusiu…

Wresz­cie z ust naszego dziecka padły te tytu­łowe słowa! Pierw­szym świad­kiem byłam ja (bo mał­żo­nek poje­chał na Bie­lany), ale koniec koń­ców Mariusz może potwier­dzić, bo rów­nież sły­szał. Kilka dni temu Miko­łaj zaczął wołać “Blee” po tym, jak naro­bił w pie­lu­chę. Ale tylko przy “grub­szych” spra­wach. Sika­nie jakoś nie bar­dzo docierało.

czytaj więcej ...

Lilypie Second Birthday tickers