Szpital na peryferiach — część kolejna…

Tak, znowu jesteśmy chorzy… Zaczęło się od Miśka, prze­szło na Mariusza, a skoń­czyło na mnie. To znaczy taka była kolej­ność startu, bo ogól­nie to Mariusz w tej chwili ma się naj­lepiej, mnie ciągle boli gar­dło i kawałek ucha, a Michu, jedyny leczony przez lekarza, ma obec­nie taki kaszel, że budzi nas nim w nocy. Co dziwne, sam Misiek kasz­leniem swoim się nie budzi. Nie wiem skąd nam się owo cudo chorobotwór­cze przy­wlokło, ale mogłoby już sobie pójść.

czytaj więcej ...

Na szybko

Dzisiaj byłam z Michem u pani psycholog. Robiła mu badanie. Co prawda opinia będzie do ode­brania za tydzień, ale już dziś mogła powiedzieć, że Mikołaj wspaniale nad­robił straty

czytaj więcej ...

Siusiu…

Wresz­cie z ust naszego dziecka padły te tytułowe słowa! Pierw­szym świad­kiem byłam ja (bo mał­żonek pojechał na Bielany), ale koniec koń­ców Mariusz może potwier­dzić, bo rów­nież słyszał. Kilka dni temu Mikołaj zaczął wołać “Blee” po tym, jak narobił w pieluchę. Ale tylko przy “grub­szych” sprawach. Sikanie jakoś nie bar­dzo docierało.

czytaj więcej ...

Turnau-owo

Wiem, wiem, pisałam dwa dni temu, ale cóż. Blogowanie ma swój urok (a i pewne obowiązki kładzie na bar­kach), znów parę nowo­ści, to i opisać trzeba.

czytaj więcej ...

Idzie luty, podkuj buty…

Przy­szedł luty, za oknem zaspy i lodowisko, w dodatku straszą w telewizorze, że w nocy ma znów sypać, a jutro to w ogóle apokalipsa… Czas prze­prowadzić się w okolice rów­nika… Ale tam z kolei robac­two… Ech, nie wiadomo, co gor­sze. Chyba jed­nak wolę śnieg.

czytaj więcej ...

Plucie

Na sam początek fil­mik. Mikołaj, praw­dopodob­nie zaob­ser­wowaw­szy w przed­szkolu oraz u własnej matki myjącej nie­kiedy zęby, nauczył się wypluwać. Niby nic takiego, a jed­nak wielka rzecz.

czytaj więcej ...

Przedszkolak

Szybki wpis, bo już późno i spać trzeba ;)

Po pierw­sze zaczynamy drugi tydzień adap­tacji w przed­szkolu, a raczej w klubie malucha.

czytaj więcej ...

Śnieżna codzienność Wrocławianina

Jak każdy spo­glądający za okno miesz­kaniec Pol­ski wie — zasypało nas total­nie. Nie wiem dokład­nie, jak rzecz się ma w innych regionach, szczerze mówiąc moje wiadomo­ści na temat pogody utknęły kilka dni temu na cał­kowicie zaśnieżonej mapce. Przy­pusz­czam więc, że śnieg pojawił się też i gdzie indziej. Powiem Wam szczerze, że (będę nie­miła ;)) mało mnie to interesuje, bo jak na razie to my sami nie możemy poradzić sobie z nad­miarem śniegu u nas.

czytaj więcej ...

Wpis z okazji nowego roku

Święta się skoń­czyły, nowy rok już leci, a tu znowu zaległo­ści. Jakoś ta zima nie nastraja pozytyw­nie do pisania. Ciągle coś innego do robienia, tudzież deficyty w spaniu po prostu i tak jakoś leci. A pisać nie ma kto :(

czytaj więcej ...

Przedświątecznie

Ostat­nie dwa tygo­dnie jakoś szybko zleciały. Nie­stety — ani tutaj, ani w dzieciowisku nie udało mi się nic skrob­nąć. Misiek wyrzucił sobie połu­dniową drzemkę, w związku z czym odpadł mi błogi czas trzech godzin spo­koju w ciągu dnia, które można było prze­znaczyć na pisanie choćby. Do tego w nie­dzielę miałam egzamin, co też znacz­nie ograniczyło i tak już ograniczony czas. No, […]

czytaj więcej ...

Lilypie Second Birthday tickers