witek łowicki

Od kiedy Witek zagościł w naszym życiu czas biegnie mi tak szybko, że zdziwiłam się dziś niezmiernie, iż ostatni wpis jest prawie sprzed miesiąca! Czas nadrobić zaległości.

Witek rośnie jak na drożdżach, a nam rosną bicepsy. Gdy ważyliśmy go w ubiegłym tygodniu miał już 7 kg! Strach pomyśleć, ile by ważył, gdyby tyle nie ulewał ;)

Ostatni miesiąc przyniósł nam kolejne osiągnięcia:

  • w pozycji na brzuchu Witek wytrzymuje już ok. 2-3 minuty
  • skupia wzrok na przedmiotach, wodzi za nimi wzrokiem w poziomie, pionie oraz na ukos
  • jest zainteresowany kartami kontrastowymi (z „Czuczu”), chętnie na nie patrzy i słucha gdy się o nich opowiada
  • lubi towarzystwo – gdy dłuży mu się samotne leżenie w kołysce zaczyna nas przywoływać
  • zamienia płacz na bardziej zaawansowany stopień komunikacji – wołanie. Wykorzystuje go w wyżej wymienionej sytuacji oraz gdy się przebudzi w ciągu dnia z drzemki
  • potrafi przespać jednym ciągiem w nocy nawet 9h (choć najczęściej przesypia ok. 6h, budzi się na kilkuminutowe karmienie i śpi dalej jeszcze 3h) – wysypiam się!
  • śmieje się do nas dużo i często
  • lubi, gdy gram mu na gitarze i gdy mu się śpiewa
  • uwielbia kąpiele
  • jest nieuciążliwym uczestnikiem imprez plenerowych – chętnie je wówczas przesypia
  • od mniej-więcej dwóch tygodni bawi się swoimi rączkami
  • stał się bardzo ruchliwy – ręce i nogi wykonują taką pracę, że już od samego patrzenia czuję się zmęczona ;) Aktywność ta przejawia się w postaci „łóżeczkowej jogi”, jak to trafnie określiła na facebooku Marta K.-L. :) A wygląda to mniej-więcej tak:

    joga1

    joga2

  • gada – i to dużo :) Zresztą, zobaczcie sami:

Witek gada – film (kliknij tutaj)

Ostatniej nocy zdarzyło się też, że po przebudzeniu na karmienie nie rozpłakał się, ale najpierw zaczął się świetnie bawić patrząc i gadając do zawieszki przyczepionej nad łóżeczkiem. Miłe to było z jego strony, bo zupełnie inaczej jest budzić się w nocy słysząc miłe dla ucha dźwięki dziecięcej radości, a inaczej być wyrwaną nagłym płaczem lub krzykiem. Nie obraziłabym się, gdyby to się stało nową tradycją. Co prawda, gdy przyszłam w nocy do pokoju i zobaczyłam świetnie bawiącego się Witka to zadrżałam na myśl, że takiego rozbudzonego człowieka trudno będzie uśpić. Jednak moje obawy były całkiem niesłuszne – wypił, co trzeba i padł natychmiast. Zuch chłopak!

Dwa tygodnie temu robiliśmy kontrolę morfologii. Poziom neutrocytów lekko się podniósł, ale nadal jest bardzo niski. Kolejna kontrola była dzisiaj, przed środowym szczepieniem, ale Medicover coś nawala, bo wyników jeszcze nie ma.

W niedzielę byliśmy w Głuchowie. To druga taka daleka podróż Witka (pierwszy był Kliczków). Zniósł ją nad wyraz dobrze, dopiero następnego dnia po powrocie widać było, że musi trochę odreagować zmęczenie podróżą i emocje związane z poznawaniem nowego miejsca. Kolejna wyprawa już niedługo – za około 2-3 tygodnie, znów do Głuchowa, na wakacje.

W sobotę miałam ostatnie zajęcia na studiach. Nareszcie koniec :) Teraz czeka mnie „tylko” napisanie pracy i obrona we wrześniu. Ciężko mi się za to zabrać. Ale muszę skończyć pracę do końca czerwca. Temat? „Zaburzenia mowy u pacjentki z wariantem językowym w otępieniu czołowo-skroniowym”.

Na koniec jeszcze dwa słowa o Mikołaju:
1) Pod koniec maja zdał egzamin na żółty pas w Aikido. Jesteśmy z niego baaardzo dumni :)

Aikido

2) Świetnie nawiązuje kontakt z Witkiem. Lubi do niego mówić, wylegiwać się z nim na łóżku i jest nim żywo zainteresowany. Super-brat :)

MiW

I to by było na tyle. Na koniec kwartalny film z Witkiem (od dnia narodzin do dziś) w roli głównej :)

Pierwsze trzy miesiące z życia Witka – film (kliknij tutaj)

trójka

Mariusz