Witek

Od ostatniego wpisu minęły prawie 3 tygodnie. Pora nadrobić zaległości :) Zwłaszcza, że Witkowi „stuknęły” wczoraj równe 2 miesiące życia z nami.

Witek

W weekend majowy, tak, jak planowaliśmy, pojechaliśmy na jednodniową wycieczkę do Kliczkowa. Witek wspaniale się zachowywał – w drodze do Kliczkowa nie spał, ale grzecznie obserwował świat za oknem, natomiast w samym Kliczkowie zapadł w sen tak mocny, że nie obudziło go nawet dwukrotne strzelanie z armaty. :)
Mikołaj w Kliczkowie też zachowywał się wspaniale. Obłowił się w miecz (tym razem już nie drewniany, ale metalowy), łuk, kołczan i strzały. Objadł się też lodami i watą cukrową (ja też!) oraz skorzystał z kilku lokalnych atrakcji:

Mikołaj rycerz

Mikołaj strzela

Mikołaj dmuchańce

Zakupiliśmy też ślicznego konika ręcznie struganego do Witusiowego pokoju:

konik

Sama Majówka Rycerska trochę nas rozczarowała. Byliśmy na niej w sumie po raz trzeci i obserwujemy, jak popularność tej imprezy spada – coraz mniej ludzi, coraz mniej atrakcji, coraz mniej straganów z rękodziełem. Szkoda. Chyba na następną majówkę trzeba będzie poszukać innego zamku z podobną imprezą.

Na szczęście pogoda w Kliczkowie dopisała i ogólnie wyjazd uznajemy za udany :)

kliczków

Miniony weekend upłynął nam miło w towarzystwie Moniki i Tosi. Dziewczyny przyjechały poznać Witka i wygląda na to, że wzajemnie wywarli na sobie dobre wrażenie. Noszenie na rękach i przytulanie przez Tosię i ciocię bardzo się Witkowi podobało. Zasypiał wygodnie wtulony w którąś z nich :)

Przy okazji udało się sfotografować całą trójkę wnucząt babci Basi :)

wnuczęta

W ubiegłym tygodniu kontrolowaliśmy morfologię i bilirubinę. Żółtaczka znikła już prawie zupełnie, niedokrwistość jest już niewielka, ale problem jest z niskim poziomem neutrocytów. W zasadzie skrajnie niskim. Nie chcę myśleć na razie, że mogłoby to być coś poważnego. Pediatra zleciła zbadać krew ponownie po 10 dniach. Jeśli się nie poprawi, to do hematologa.

Przedwczoraj Mikołaj z Mariuszem wybrali się na mecz Śląska Wrocław. Był to pierwszy mecz na żywo oglądany przez Mikołaja. I nawet całkiem mu się podobało, zwłaszcza, że było aż 5 goli! Jak to na kibica przystało Mikołaj kupił sobie szalik. Mam nadzieję, że kibice Lecha Poznań z mojej rodziny nam to wybaczą ;) Obiecuję, że nie będziemy przywozić owego szalika w rodzinne strony. Zrozumcie jednak – niebezpiecznie byłoby wypuszczać dziecko w Lechowych barwach na mecz Śląska ;)

Mikołaj kibic

Na koniec się będę chwalić. Prezentem imieninowym od męża :) (Na drugiej stronie zawieszek są daty urodzin chłopaków):

Mikołaj

Witek

A już na zupełny koniec Mikołaj wraz ze swoim łuczniczym ekwipunkiem w parku Skowronim:

łucznik