Witkac

Wczoraj minęło 6 tygodni, od kiedy Witek jest z nami. Nawet nie wiem, kiedy to zleciało. Nie nadążam o nim pisać :)

Tych 6 tygodni przyniosło już trochę zmian. Obserwujemy jak Witkac się rozwija i każda nowa umiejętność cieszy:

  • Skupia wzrok na twarzy (jeszcze dwa tygodnie temu skupiał się głównie na naszych oprawkach od okularów). Więcej widzi.
  • Potrafi uspokoić się, gdy tylko wejdę do pokoju, w którym leży i zagadam od progu. Nie musi mnie jeszcze widzieć, wystarczy, że słyszy i zaczyna reagować.
  • Wodzi wzrokiem za intensywnie czerwonym przedmiotem – ok. 40-45 stopni w każdą stronę.
  • Uwielbia ssać pierś i już zaczyna zdarzać mu się to wymuszać. ;)
  • Można go już kłaść na macie i potrafi skupić na czymś ciekawym dla niego. Przy okazji atrakcji dostarczają mu zawieszki na pałąkach od maty – czasem trąci coś (jeszcze przypadkiem) grzechoczącego nogą, czasem ręką – nasłuchuje wtedy i popiskuje.
  • Zaczyna nam się Witek przygotowywać do głużenia :) Podczas leżenia na macie wydaje już z siebie zabawne dźwięki. Nie ma ich jeszcze wiele, ale to znak, że wkrótce się rozkręci na dobre.
  • Pięknie leży w pozycji szermierza.
  • Wydłużył sobie czas czuwania w ciągu dnia. Można z nim wówczas pozwiedzać mieszkanie, poopowiadać mu lub pośpiewać (bardzo lubi, gdy ktoś mu śpiewa).

A tu wspomniana pozycja szermierza:
pozycja szermierza

Nadal czekamy na pierwszy świadomy uśmiech. Trwa rywalizacja w związku z tym, bo każde z naszej trójki chce, by to do niego Witek uśmiechnął się po raz pierwszy. Zobaczymy, kto dostąpi tegoż zaszczytu. Znając życie – pani z warzywniaka… ;)

Rośnie nam Witkac jak na drożdżach. 8 kwietnia ważył 4630g, a tydzień później, 15 kwietnia, już 5090. Czuć to w rękach, gdy się go podnosi :)

Trochę się ostatnio martwiliśmy, bo Witkac mocno ulewa (Mikołaj w porównaniu z nim to ulewał bardzo mało). Do tego nad ranem dostawał mocnej sapki, często mleko podczas ulewania szło mu nosem. Prężył się mocno podczas karmienia i podczas snu. Kolek nie miał na szczęście, ale ogólnie sytuacja nie wyglądała wesoło. Pediatra, podejrzewając alergię, zaleciła odstawić zupełnie mleko krowie i jego przetwory z mojej diety i obecnie po 2,5 tygodnia tejże diety stan lekko się poprawia. Szału jeszcze nie ma – ulewa nadal, ale już tak nie chlusta. Zmniejszyła się też sapka i pręży się też rzadziej. Miejmy nadzieję, że to jest jednak bardziej kwestia niedojrzałości układu pokarmowego niż alergia. Zobaczymy za kilka tygodni. Grunt, że Witkac przybiera na wadze (i to nawet dość sporo), a nie traci. W międzyczasie chlustów i ulewań próbowaliśmy specyfików typu Bebilon Nutriton (taki zagęszczacz) oraz Gastrotuss Baby (syrop przeciwko ulewaniu). Pierwszym z nich najadał się na tyle, że potem nie chciał za bardzo ssać, a drugie działa średnio, ale w gorsze dni łagodzi trochę objawy, więc jeszcze podajemy. Z Nutritonem było wesoło – trzeba było Witkaca nakarmić nim przed jedzeniem (czy to się nie wyklucza?;)). I dumna byłam z synka, bo pięknie sobie radził zasysając papkę ze szpatułki lub łyżeczki.

Przy okazji pierwszej wizyty u pediatry robiliśmy też badania krwi. Tarczycowo wyszło dobrze, ale morfologia bardzo kiepska – stwierdzono niedokrwistość u Witkaca. Przez tydzień podawaliśmy żelazo, ale nic to nie dało – badanie powtórzone po tygodniu pokazało gorszy wynik niż to pierwsze. Teraz podajemy żelazo dwa razy dziennie, mocniejszą dawkę. Następna wizyta u pediatry 4 maja (szczepimy Witkaca), więc zobaczymy, czy coś się zmieni. Poza tym bilirubina była jeszcze wysoka – 9,9 cztery tygodnie od urodzenia. Po tygodniu powtórzyliśmy badanie i spadło do 8. Jutro mamy 6 tygodni, a w oczach jeszcze żółtaczka jest widoczna. Ale ważne, że spada.

Cóż jeszcze. Starszy brat Mikołaj pomaga przy Witkacu. Jest bardzo wyrozumiały, póki co. I całkiem podoba mu się pchanie wózka z młodszym bratem. ;)

MikolajWitek

Natomiast ja w wolnych chwilach robię zdjęcia i szyję takie oto cuda dla Witkaca :)

spodnie

Wczoraj popełniłam jeszcze jedną rzecz dla Witkaca – zabawkę-zawieszkę nad łóżeczko. Zakupiłam kilka dni temu gazetkę „Crafty”, taką dla maniaków DIY, i z niej ściągnęłam pomysł. W Cottonhill.pl zakupiłam piękne czarno-białe tkaniny i dopasowałam zabawkę do potrzeb niemowlaka – tak, by zarówno wzory jak i intensywne kontrastowe kolory mogły stymulować niedojrzały jeszcze wzrok naszego Witkaca. Wyszło mi coś takiego:

karuzela1
karuzela2
karuzela3

A w oryginale w gazetce wygląda tak:

karuzelagazeta

Tyle na dziś. Lecę karmić smoka-mlekopija.