Ostat­nio sporo się działo. Z pie­luch Miśka zostały jedy­nie resztki, które zakła­damy jesz­cze na noc, choć co raz czę­ściej rano budzi się “na sucho”. Ogól­nie cała sprawa poszła nie­sa­mo­wi­cie gładko i spraw­nie. Miko­łaj zała­pał w ciągu week­endu o co cho­dzi, moty­wa­tory w postaci żelków były w robo­cie przez kilka pierw­szych dni, po tygo­dniu udało mu się uzbie­rać pra­wie całą tablicę magne­si­ków, co wymie­nione zostało na kasę tesco. Tro­chę się zasta­na­wia­li­śmy, czy po otrzy­ma­niu zabawki nie zacznie z powro­tem lać, gdzie popad­nie (że niby moty­wa­cja mu spad­nie), ale nie. Ogól­nie pięk­nie woła jak chce siku i kupę, wpadki prak­tycz­nie mu się nie zda­rzają, choć pew­nie nie raz jesz­cze się coś przy­da­rzy przez zapo­mnie­nie :) Jeste­śmy nie­sa­mo­wi­cie z niego dumni :)

Co do jesz­cze now­szych nowo­ści, to dosta­łam pracę! Oka­zało się, że to 150 CV, które wysła­łam do wszyst­kich pod­sta­wó­wek i gim­na­zjów we Wro­cła­wiu przy­nio­sło efekt w postaci jed­nej pro­po­zy­cji, którą też przy­ję­łam. Uczyć będę w Gim­na­zjum nr 1, infor­ma­tyki, rzecz jasna. Być może zostanę też wycho­wawcą jed­nej z klas, ale to się jesz­cze roz­strzy­gnie. Będę mieć około 13–14 h w tygo­dniu. Reszty dowiem się praw­do­po­dob­nie w środę, bo od wtedy zaczy­nam :) Jestem pełna entu­zja­zmu i pozy­tyw­nych myśli, mam nadzieję, że sobie pora­dzę zarówno jeśli cho­dzi o kwe­stie mery­to­ryczne, jak i peda­go­giczne. Muszę!

Cóż jesz­cze… Miko­łaj ostat­nio zmie­nił swe baj­kowe pre­fe­ren­cje. Obec­nie na tape­cie, zamiast “Aut” jest… Shrek. Chce oglą­dać go codzien­nie. Zda­rza mu się nawet bie­gać po domu z tek­stami typu: “Nie­bie­ski kwiat i kolce… nie­bie­ski kwiat i kolce”, “Kró­lewna Fiona”, tudzież “Wiesz, Shrek…” :) W sumie to dobrze, że mu się hory­zonty poszerzają ;)

Miko­łaj dziś wresz­cie sam zacy­to­wał nam cały frag­ment pio­senki. Zazwy­czaj trzeba było mu pod­po­wia­dać, tym­cza­sem dziś, ni z tego, ni z owego, zaśpie­wał całe “Jedzie pociąg z daleka” :)

W przy­szły ponie­dzia­łek czeka mnie jesz­cze egza­min. W sumie to dwa — z normy psy­chicz­nej i normy języ­ko­wej. Do oby­dwu trzeba mieć nagrany fil­mik z wypo­wie­dziami dzieci w wieku przed­szkol­nym. Fil­mik już mam, muszę tylko zająć się kwe­stią mery­to­ryczną — czyli w skró­cie — nauczyć się o nim mówić słów kilka i ogól­nie przy­swoić oby­dwie normy. Z języ­kową nie powinno być pro­ble­mów, nato­miast jeśli cho­dzi i psy­chiczną i Pia­geta, to róż­nie to czuję. No, ale zoba­czymy, jak będzie. Oby było dobrze.

No i tyle na dziś. Dobranoc.

P.S. Nowe foty z przedszkola