Było po pro­stu bosko! Za rok jedziemy koniecz­nie na całe cztery dni. Tylko noc­leg trzeba zna­leźć poza obo­zo­wi­skiem Ope­nera, bo te toj­toje mnie odstra­szają. Raz ewen­tu­al­nie da się prze­żyć, ale per­spek­tywa korzy­sta­nia z nich cztery dni mnie odstra­sza. No, ale nie o kiblach miał to być wpis :)

Naj­pierw orga­ni­za­cja. Tu duży plus dla Orga­ni­za­to­rów, bo my oso­bi­ście nie mie­li­śmy do czego się przy­cze­pić. Od momentu dotar­cia na dwo­rzec w Gdyni wszystko szło spraw­nie i gładko. Włącz­nie z tym, że w rządku cze­kały na festi­wa­low­ców bez­płatne auto­busy, które prze­jeż­dżały migiem przez mia­sto. Do tego w kilku miej­scach poli­cja ste­ro­wała ruchem w taki spo­sób, by auto­busy te miały pierw­szeń­stwo prze­jazdu. Po dotar­ciu na miej­sce cze­kał nas jesz­cze kawa­łek spa­cerku i mogli­śmy już wcho­dzić na teren Ope­nera. Tam naj­pierw zro­bi­li­śmy ogólne roze­zna­nie co gdzie jest. Obe­szli­śmy wszyst­kie stra­gany rzecz jasna (nie daro­wa­ła­bym sobie! ;)), kupi­li­śmy przy oka­zji koszulkę, pocz­tówkę, a potem jesz­cze doku­pi­łam płytę Skunk Anan­sie, bo oka­zało się, że w namio­cie obok dużej sceny zespół będzie roz­da­wał autografy.

Obej­ście wszyst­kiego zajęło nam sporo czasu. Teren jest tam ogromny po pro­stu. Jakoś tak po szó­stej usta­wi­łam się w kolejce do namiotu “auto­gra­fo­wego”, bo Skunk miał wyjść do nas o 18.30. Kolejka się wydłu­żała, ale w sumie chyba wszy­scy się zała­pali :) Zespół wyszedł punk­tu­al­nie, razem ze Skin, któ­rej podobno jed­nak nikt się tam nie spo­dzie­wał :) Strze­li­łam kilka zdjęć, oczy­wi­ście kom­pak­tem, bo lustrzanki nie uda­łoby nam się wnieść na teren festi­walu. Foty krzywe tro­chę i w ogóle nie za cudne, ale się nie dziw­cie — byłam pod takim wra­że­niem, że nie myśla­łam o tym, co robię ;) Mariusz nabi­jał się ze mnie, że poszłam po auto­graf jak gim­na­zja­listka, ale ja się tego nie wsty­dzę wcale :) I nie żałuję :)

Mariusz w cza­sie mojego kolej­ko­wa­nia “trzy­mał” nam miej­sce na Skunk Anan­sie, słu­cha­jąc jed­no­cze­śnie kon­certu, który od 18.00 się na dużej sce­nie odby­wał. Zała­pa­łam się też na kawa­łek i powiem Wam, że był cza­der­ski — pol­ski hip-hop w naprawdę świet­nym wyda­niu. Koleś, tudzież zespół cały, nazy­wał się LUC. Mariusz stwier­dził, że nigdy nie spo­dzie­wałby się, że spodoba mu się pol­ski rap, a tu tym cza­sem niespodzianka! :)

Skunk zaczął punk­tu­al­nie o 20.00. Do tej pory byłam na trzech tak dużych kon­cer­tach — na Gene­sis, Red Hot Chili Pep­pers i na Skun­kach, i przy­znać muszę, że zde­cy­do­wa­nie kon­cert Skunk był naj­lep­szy. Przede wszyst­kim było dobre nagło­śnie­nie, sta­li­śmy w sen­sow­nej odle­gło­ści, więc widzie­li­śmy co dzieje się na sce­nie, do tego dobrze roz­miesz­czone tele­bimy. No i oczy­wi­ście Skin, woka­listka, która dawała z sie­bie wszystko i świet­nie jej to wycho­dziło. Cały kon­cert prze­bie­gała po sce­nie i wzdłuż widowni, w świet­nym humo­rze i z taką ener­gią, że wszyst­kim się udzie­lało. Rzu­cała się na wysta­wione ręce ludzi, które uno­siły ją (i o dziwo nie spa­dła! ;)) i robiła setki innych rze­czy — jed­nym sło­wem na sce­nie nie­ustan­nie coś się działo. Do tego wszyst­kiego dodać należy, że Skin na żywo naprawdę potrafi śpie­wać. Ma zaje­bi­sty głos, skalę roz­pię­to­ści jakąś nie­ba­nalną i na sce­nie śpiewa tak samo czy­sto i natu­ral­nie jak pod­czas nagrań w stu­dio. Zako­cha­łam się w jej gło­sie na dobre.

Co do reper­tu­aru to było prak­tycz­nie wszystko z ostat­niej płyty “Smashes&Trashes” oraz nowinka “My ugly boy” z płyty, która ma wyjść we wrze­śniu.
Jedyne, do czego się muszę przy­cze­pić, to to, że kon­cert był zde­cy­do­wa­nie za krótki! Trwał nie­całe pół­to­rej godziny, co dla mnie było roz­cza­ro­wa­niem. Wiem, że o 22.00 był następny kon­cert i musieli przy­go­to­wać scenę, ale nie zmie­nia to faktu, że ja mogła­bym jesz­cze słu­chać Skin przez co naj­mniej godzinę :) Potem pew­nie bola­łyby mnie nogi i gardło ;)

Koniec koń­ców cały wypad Ope­ne­rowy był megau­dany. A dla tych, co nie koja­rzą Skunk Anan­sie klipy:

Hedo­nism” — chyba naj­bar­dziej znana pio­senka zespołu

Ta z ostat­niej płyty — “Because of You“

No i naj­now­sza — “My ugly boy“

Wszyst­kie klipy pocho­dza z ofi­cjal­nej strony Skunk Anan­sie na youtube.com.

W gale­rii jest kilka zdjęć z kon­certu. Nie za dobrej jako­ści, ale są :)

I na koniec auto­graf zespołu: