Wczo­raj był Dzień Dziecka, jak wia­domo powszech­nie. Nasze dzie­cię święto owo obcho­dziło przy­naj­mniej od tygo­dnia, więc data wczo­raj­sza wto­piła się w tło. Z histo­rii pre­zen­to­wych, to dostał, oczy­wi­ście, wspo­mnianą wcze­śniej kolejkę drew­nianą. Dali­śmy mu ją w sobotę, bo pogoda w week­end wybit­nie nie spa­ce­rowa była, a czymś się trzeba było zająć w domu. Frajdę Miko­łaj miał nie­ziem­ską. Cały czas przy niej sie­dział, ukła­dał, jeź­dził, a spać poło­żył się o 22.00, tyle miał wrażeń.

kolejka

W sobotę wybra­li­śmy się też rodzin­nie do zoo. Oka­zało się jed­nak, że nie był to tra­fiony pomysł. Dziecko nasze stało się total­nie nie-zwierzęce. Nie chciał nawet spoj­rzeć na żyrafę, tudzież inną zebrę. Przez moty­lar­nię chciał, owszem, przejść raz jesz­cze, ale tylko dla­tego, że zacie­ka­wił go drew­niany mostek, nato­miast pawi­lon z akwa­riami sko­men­to­wał tek­stem: “Neno mniam-mniam”. Tłu­ma­cząc na pol­ski: “Tu jest rybka Nemo. Rybki są bar­dzo smaczne!”. Weszli­śmy, tra­dy­cyj­nie, na dzie­dzi­niec z kozami na wybiegu. Nic już nie zostało z tego Micha, który rok temu kar­mił owe stwory z ręki i miał wielką ucie­chę. Gene­ral­nie naj­cie­kaw­szą rze­czą w koziarni oka­zała się drew­niana brama wej­ściowa, co podo­bało się kozom, bo mogły przez nią ucie­kać do przed­sionka. Cóż, mamy nadzieję wielką, że kie­dyś wyro­śnie z tego anty­zwie­rzę­cego nasta­wie­nia i bramę w zoo będzie witał entu­zja­stycz­nie także przy wejściu ;)

Za to nie­dziela była dla Micha total­nym prze­ży­ciem. Miko­łaj miał swój pierw­szy kino­ma­nia­kalny debiut. Wyobraź­cie sobie, że całą godzinę oglą­dał kolejno: Fin­leya, Czer­wony Trak­to­rek, Misia Ruperta i Listo­no­sza Pata. Do tego został nakar­miony nie­zdrowo popcor­nem. Kino zro­biło na Michu ogromne wra­że­nie. Wie­dział, że będzie miał swój fotel z numer­kiem, więc był cały pod­eks­cy­to­wany. Przed sean­sem pocho­dził tro­chę po sali, a potem siadł i sie­dział całą godzinę. Dzielny Miś :)

kino

Z oka­zji Dnia Dziecka dostał też Michu od dziad­ków nowy zestaw Lego Duplo. A w sumie, to dwa zestawy — super­mar­ket i cyferki. Zabawa super­mar­ke­tem idzie Michowi wyśmie­ni­cie — włącz­nie z prze­pusz­cza­niem klienta przez bramkę przy kasie ;)

Wybie­ramy się z Michem do logo­pedy we wto­rek. Udało nam się namie­rzyć dobrego spe­cja­li­stę, więc jest szansa, że ktoś nam wię­cej powie na temat tego, czy rze­czy­wi­ście jest jakieś opóź­nie­nie roz­woju mowy, zabu­rze­nie, czy może wszystko jest teraz na dobrym pozio­mie, a wymaga nie­wiel­kiej korekty.

To, co się dzieje za oknem od kilku dni zakrawa na zemstę. Już mi się brzy­dzi ta desz­czowa pogoda. Kosz­mar. Nawet na spa­cer wyjść się nie da. Wio­sno, gdzie jesteś? :(

Tyle na dziś. W gale­rii kilka nowych zdjęć z Dnia Dziecka. I z przed­szkola też. Zachę­cam do odwiedzin :)

Na koniec, tra­dy­cyj­nie, dwa krót­kie fil­miki z Michem i kolejką w roli głównej :)