Po pierw­sze: dr House i Simp­so­no­wie. Piękne :) Obej­rzyj­cie sami :) Fil­mik ze strony house-md.pl

Po dru­gie: prze­czy­ta­łam tydzień temu pierw­szy tom try­lo­gii “Mil­le­nium” Stiega Lars­sona i jestem zachwy­cona. Zaje­fajna książka. Obec­nie czy­tam tom drugi — na razie trzyma poziom. O wiele, wiele lep­sza niż książki Dana Browna. Zresztą, nie ma porównania.

Po trze­cie: roz­mowy z Miko­ła­jem (M — Miko­łaj, Z — ja)
M:(…) nie, ja!
Z: Tak, ty
M: Nie ty, ja!!
Z: Tak, ty
M: Nie ty, jaaa!!!(…)

I tak w kółko może być. Mam nadzieję, że kie­dyś zaczai :)

Po czwarte: poszu­ki­wa­nia pracy trwają. Jak będzie­cie mieli coś na oku, to daj­cie znać :) A swoją drogą, prze­ko­pu­jąc się przez oferty pracy można zna­leźć praw­dziwe perełki…

Po piąte: “Władcy mario­ne­tek” Sekiel­skiego. Niby nic nowego, nic odkryw­czego, a i tak gul w gar­dle ska­cze i się smutno robi, że taki syf mamy w kraju…

Po szó­ste: idę spać, bo już pora ku temu.