Szpital na peryferiach — część kolejna…

Tak, znowu jeste­śmy cho­rzy… Zaczęło się od Miśka, prze­szło na Mariu­sza, a skoń­czyło na mnie. To zna­czy taka była kolej­ność startu, bo ogól­nie to Mariusz w tej chwili ma się naj­le­piej, mnie cią­gle boli gar­dło i kawa­łek ucha, a Michu, jedyny leczony przez leka­rza, ma obec­nie taki kaszel, że budzi nas nim w nocy. Co dziwne, sam Misiek kasz­le­niem swoim się nie budzi. Nie wiem skąd nam się owo cudo cho­ro­bo­twór­cze przy­wlo­kło, ale mogłoby już sobie pójść.

czytaj więcej ...

Lilypie Second Birthday tickers