Krót­kie zdanko na koniec dnia. Miko­łaj od jakie­goś czasu nazywa swo­jego Tele­tu­bi­sia Laaleę. Ostat­nio (kilka dni temu) doszły też próby nazy­wa­nia Tele­tu­bi­sia Po (czymś pośred­nim mię­dzy nie­śmia­łym Puu a Tuu), a od wczo­raj mamy nową literkę w alfa­be­cie — Łał. Co prawda dziś już szło lepiej, co zresztą będzie sły­chać w fil­miku, acz­kol­wiek i tak nadal literka “v” przez więk­szość czasu okre­ślana jest jako “łał”, a rza­dziej “fłał” :) Podziwiajcie: