Dwa słówka tylko. Przy­było coś nowego do Miś­ko­wego słow­nika. Jakiś mie­siąc temu zaczął mówić, że kaczka robi “ta-ta-ta” (takim gru­bym, char­czą­cym gło­sem ;)), a od kilku dni na odgłos prze­jeż­dża­ją­cej karetki pogo­to­wia sły­szę: “jo-jo-jo” :)

Roz­wi­jamy się… :)