Dzi­siaj mamy dzień pod hasłem “kino”. Oczy­wi­ście kino z Miś­kiem w roli głów­nej. Pora­nek spę­dzi­li­śmy w parku skow­ro­nim. Naj­pierw wybra­li­śmy się na poszu­ki­wa­nie kasz­ta­nów, a potem pode­szli­śmy na plac zabaw. Misiek odkrył dziś dzia­ła­nie karu­zeli — sam, bez mojej pomocy, nauczył się nią krę­cić! Dowód tutaj:

Kolejną rze­czą ze spa­cerku jest fil­mik ze sprzą­ta­nia świata ;) Misiek posta­no­wił pozbie­rać wszyst­kie kije z oko­licy i nakar­mić nimi kosz na śmieci. Czy­ścioch nam chyba rośnie.

A tu kino sprzed kilku dni — Misiek był prze­zię­biony, ja też, coś trzeba było robić, by dziecko w domu utrzymać:

Ale, kochani, nie myśl­cie, że przyj­miemy w pre­zen­cie dla dziecka per­ku­sję. Co to, to nie! Niech mu na razie garnki wystar­czą. Za lat kilka kupimy mu bon­gosy i na tym poprzestańmy :)

Zdję­cia z dzi­siej­szego spa­cerku do obej­rze­nia tutaj.