Oczy­wi­ście ten tytuł to tro­chę ściema jest. Z WOŚP mie­li­śmy dziś tylko kon­takt przed skle­pem, jak wrzu­ca­li­śmy parę zło­tych do puszki. No i ser­duszko przy­kle­ili­śmy na wózku. A tak naprawdę, to chcia­łam Wam poka­zać, jaki Miko­łaj ma świetny kom­bi­ne­zon :) Dostał wczo­raj w paczce ze Szcze­cina. Teraz to już praw­dziwy miś pluszowy :)

misiek

Co u nas… Mie­li­śmy dziś praw­dzi­wie rodzinną nie­dzielę. Nawet udało nam się wybrać razem na spa­ce­rek — Mariusz prze­ży­wał dziś swój pierw­szy raz w pro­wa­dze­niu wózka :) I bar­dzo dobrze mu poszło (bo trudne to to nie jest).

Rano byli­śmy w Arka­dach, bo się mał­żon­kowi zepsuły oku­lary. Kupi­li­śmy nowe — w nowych opraw­kach — będą we wto­rek do odbioru. Bar­dzo faj­nie w nich Mariusz wygląda, choć on jakoś chyba nie do końca jest o tym przekonany.

Wczo­raj byłam na zaję­ciach. Masa­kra. Było tak nudno, że szkoda gadać. Ale jedyne pocie­sze­nie jest takie, że koleś od algo­ryt­mów pozwo­lił mi zali­czyć przed­miot nor­mal­nie z grupą, a nie, jak stra­szył na początku — w przy­szłym roku. Z resztą jestem na bie­żąco. Aż sama się sobie dziwię :)

W środę byli­śmy na usg jamy brzusz­nej. Wynik jest ok, wszyst­kie narządy misiek ma w nor­mie. Próba wątro­bowa też wyszła dobrze. Czyli wygląda na to, że zdro­wego maluszka mamy :) Tylko cią­gle nie wiemy, od czego tak charczy.

A wra­ca­jąc do tego usg… Cie­szy­li­śmy się bar­dzo, że udało nam się je zała­twić tak szybko i to na NFZ — w Pro­myku Słońca. No i kicha — oka­zało się, że nie mogą nas przy­jąć na skie­ro­wa­nie z naszej przy­chodni, bo to jest skie­ro­wa­nie wewnętrzne. Można z nim jechać tylko na Curie-Skłodowskiej. I oka­zało się, że na Borow­skiej w ogóle nie wypi­sują innych skie­ro­wań. A naj­lep­sze jest to, że takie skie­ro­wa­nie dosta­li­śmy też do neu­ro­loga. Przy czym pedia­tra powie­działa, że neu­ro­loga to musimy sobie szu­kać sami, bo ona nie ma nas do kogo posłać. No i po cho­inkę nam takie skie­ro­wa­nie, jeśli ono i tak jest nie­ważne w przy­chodni, która nie współ­pra­cuje z naszym ośrod­kiem zdro­wia? Cham­stwo i oszu­kań­stwo. Takie skie­ro­wa­nie z góry zakłada, że muszę iść na wizytę pry­watną w takiej sytu­acji. A jeśli ktoś nie ma kasy? Szkoda gadać… Poważ­nie zasta­na­wiamy się nad wypi­sa­niem Miko­łaja z tej przy­chodni. No ale zoba­czymy jak będzie. Na razie jesz­cze musimy go zaszcze­pić, więc póki co pocze­kamy z tą rezygnacją.

Miko­łaj rośnie nam jak na droż­dżach. Wczo­raj go zwa­ży­li­śmy w domu, to nam wyszło równe 6kg. Co prawda był ubrany i w pam­per­sie, ale nawet jakby odjąć z pół kilo­grama, to i tak waga robi wra­że­nie. Bykol wielki :)

Być może za tydzień na week­end wybie­rzemy się do Głu­chowa i Gnie­zna. Zoba­czymy, jaka będzie pogoda i ogólne samo­po­czu­cie, żeby Miśka za bar­dzo nie obcią­żać. W Głu­cho­wie bar­dzo na niego cze­kają. Bab­cia zwłasz­cza — nie może się docze­kać, aż go zoba­czy na żywo :)

No i tyle na razie. Trzy­maj­cie się cie­plutko :) Sie ma! ;)