Poród — 8 grudnia 2007

No i mały Misiek jest już z nami. Ale wszystko po kolei…

Na poro­dówkę poszłam około 9 rano. Stan­dar­dowo pod­łą­czyli mi ktg i po krót­kim cza­sie dosta­łam kro­plówkę. Opie­ko­wała się mną tego dnia pani Mariola — położna, zna­joma pani Joli. Pani Jola pro­siła ją, by się mną zajęła i by mi pomo­gła uro­dzić natu­ral­nie. Kro­plówka leciała o wiele szyb­ciej niż w środę — cie­kawe, jakim pro­ble­mem było pod­krę­cić ją już wtedy…

czytaj więcej ...

Szpital cz.7 — 7.12.2007

Dziś na obcho­dzie lekarka pro­wa­dząca stwier­dziła, że się o mnie mar­twi, bo jej zda­niem za mało za nią cho­dzę, żeby się cze­goś dowie­dzieć. Suuuper. To zna­czy, że niby co — mam oku­po­wać wej­ście do gabi­netu, mimo że to i tak nic nie da? Jaki jest sens łaże­nia za tą kobietą, jeśli co chwilę jakiś inny lekarz czy położna cały czas mówią, że wszystko jest w porządku i że na pewno ter­min sko­pany. W każ­dym razie pani dok­tor powie­działa, że to usg wczo­raj­sze nie jest tak do końca mia­ro­dajne. Dlaczego?

czytaj więcej ...

Lilypie Second Birthday tickers