Szpital cz.6 — 6.12.2007

Minął jeden dzień z kro­plówką, minął drugi po kro­plówce i nic… Wczo­raj mnie około 11 pod­łą­czyli, ale po prze­ba­da­niu (jesz­cze przed kro­plówką) lekarz stwier­dził, że raczej nic z tego dzi­siaj nie będzie, bo nie ma żadnego roz­war­cia. Czyli kiep­sko. Bar­dzo to prze­ży­łam, szcze­rze mówiąc. Chciało mi się płakać.

czytaj więcej ...

Szpital cz.5 — 4.12.2007

Cóż.. Mama nie ma dziś pre­zentu imie­ni­no­wego w postaci wnuka. Ale mam nadzieję, że będzie go miała jutro. Dziś pani dok­tor zapi­sała mnie na kro­plówkę naskur­czową na jutro. Zro­bili mi ekg, bada­nia krze­pli­wo­ści, no i teo­re­tycz­nie mogła­bym już pójść. Pyta­łam położ­nej czy mam jeść jutro śniadanie.

czytaj więcej ...

Szpital cz.4 — 3.12.2007

Ponie­dział­kowe popo­łu­dnie w szpi­talu. Rano przy­szła pani Jola. Powie­działa, że pogada z leka­rzem. Potem był nawet cał­kiem nor­malny obchód. Lekarka kazała się zgło­sić do zabie­gówki. Tam mnie zba­dała, stwier­dziła, że jest ok i że szyjka krótka, gotowa do porodu. Położna powie­działa, bym za chwilę się zgło­siła, to zro­bią mi lewa­tywę i wyślą na poro­dówkę na test oct.

czytaj więcej ...

Szpital cz.3 — 2.12.2007

Dwie trze­cie nie­dzieli w szpi­talu już za mną. Byle do ponie­działku, myślę sobie. Mam nadzieję, że od jutra coś się tu wokół mnie zacznie dziać. Bo szału powoli już dostaję. I jakieś dołki łapię. Dobrze, że Misiek przy­szedł dziś w połu­dnie, bo przy­naj­mniej mia­łam się komu wypłakać.

czytaj więcej ...

Szpital cz.2 — 1/2.12.2007

Ta noc jest kosz­marna. Druga nie­prze­spana. Cho­ciaż w sumie na trzy godziny udało mi się zasnąć, więc i tak jest lepiej niż poprzed­niej. W radiu leci Dżem i “Wehi­kuł czasu”. Hmmm… ja to bym nie chciała cofać czasu. Raczej wola­ła­bym go tro­chę pchnąć do przodu — np. do ponie­działku, wtorku. A naj­le­piej to o tydzień — bo mam nadzieję, że za tydzień będę już w domu.

czytaj więcej ...

Szpital cz.1 — 30.11.2007

Ale masa­kra. Jak sobie myślę, że mam opi­sać cały dzi­siej­szy dzień tutaj, to zbiera mi się na śmiech.

Poranna wizyta w poradni pato­lo­gii ciąży nie wnio­sła do naszego życia nic poza skie­ro­wa­niem do przy­ję­cia na oddział pato­lo­gii ciąży. Lekarz, który mnie tam przy­jął, to jakiś dzi­wak był, deli­kat­nie mówiąc.

czytaj więcej ...

Lilypie Second Birthday tickers