Kolejna wizyta u Mydłow­skiego z głowy. Ogól­nie wszystko ok, poza tym, że te wszyst­kie bóle w pachwi­nach i u ujścia szyjki macicy będą się nasi­lać. Czyli gene­ral­nie — może być tylko gorzej ;) A szcze­rze mówiąc, to nasze Pacholę ostat­nio tak mi daje w kość (dosłow­nie!), że cza­sem trudno wytrzy­mać. Uwiel­bia wci­skać mi nogi pod żebra. Ostat­nio udało mu się tez kilka razy przy­wa­lić w bio­dro. Nie wspo­mi­na­jąc o tym, że wci­ska się coraz moc­niej w szyjkę, co daje nie­po­wta­rzalne chwile zwi­ja­nia się z bólu. Mały
zło­śli­wiec ;) Pew­nie po tatusiu :))

Mamy nowe zdję­cie Miko­łajka. Ogól­nie to mamy ich kilka, ale tak się brzydko wykrzy­wiał, że dopiero ostat­nie dało się zakwa­li­fi­ko­wać jako zno­śne :) Coś był roz­ka­pry­szony ten nasz malu­szek wczo­raj. Robił takie kwa­śne miny, chyba mu się coś nie podo­bało. Albo buzię ręką zasła­niał — jakby wie­dział, że go pod­glą­damy. Aż mu zmarszczka na czole wyszła :) Jak mi się uda samej zeska­no­wać to umiesz­czę je jesz­cze dzi­siaj. A jak nie, to pocze­kam, aż zrobi to Mariusz.

Dosta­łam też wczo­raj skie­ro­wa­nia na ostat­nie bada­nia przed­po­ro­dowe. Trzeba się będzie dać pokłuć w przy­szłym tygo­dniu jakiejś laborantce :)

Dok­tor zro­bił też wczo­raj usg. Wszystko w porządku z tego, co mówił. Mały ma teraz około 2700g, ale Mydłoś stwier­dził, że to nie jest dokładna waga, bo nie mógł dokład­nie zmie­rzyć brzuszka, a to na tej pod­sta­wie kom­pu­ter podaje dane. Ale powie­dział, że mały powi­nien dojść do 3500, jeśli się uro­dzi w ter­mi­nie. Ale to się jesz­cze okaże :)
Dzi­siaj idę na kon­cert Sta­rego Dobrego Mał­żeń­stwa. Razem z mamą, bo namó­wi­łam ją, żeby do mnie dziś przy­je­chała. Misiek jedzie kon­fe­ro­wać do Kra­kowa, więc przy­naj­mniej nie będę czuła sie samot­nie dziś i jutro :) A i bilet się nie zmar­nuje, no bo kupi­li­śmy dwa. Już nie mogę się docze­kać :) I byłoby faj­nie, gdyby jutro była jakaś przy­zwo­ita pogoda, to byśmy się mogły przejść cho­ciaż na Stary Rynek.
Tyle na dziś, póki co. Spró­buję poba­wić się z tym ska­no­wa­niem fotki. Trzy­maj­cie kciuki :)

misiek