Ostatni week­end wrze­śnie spę­dzi­li­śmy w Szcze­ci­nie. Wypró­bo­wa­li­śmy trasę przez Niemcy i rze­czy­wi­ście — jest przy­jem­niej i szyb­ciej niż jadąc przez Zie­loną Górę i Gorzów. Co prawda pogoda śred­nio dopi­sała, ale i tak było bar­dzo sympatycznie :)

W sobotę na godzinę 11.00 poje­cha­li­śmy z Tosią do przed­szkola, bo odby­wał się tam pik­nik jesienny i paso­wa­nie na zerów­ko­wi­cza. W ogóle było sporo atrak­cji — kon­kurs rzeźb z warzyw i owo­ców, grill, tańce i zabawy dla dzie­ciacz­ków. Poro­bi­li­śmy mnó­stwo zdjęć — kilka z nich jest tutaj, a tro­chę wię­cej, jak zawsze, w gale­rii.

Paso­wa­nie na zerów­ko­wi­cza Tosia prze­szła wyśmie­ni­cie — rasowa z niej Zerówa ;) Kan­dy­daci musieli zaśpie­wać pio­senkę, wyre­cy­to­wać wspól­nie wiersz i przejść próbę. Co to za próba? Otóż każde z dzieci otrzy­my­wało w kubeczku “elik­sir” do wypi­cia — jeśli pod­czas picia elik­sir zamie­niał się w pyszny soczek ozna­czało to, że dziecko jest już gotowe do wstą­pie­nia w sze­regi zerówki. Nato­miast jeśli elik­sir miał obrzy­dliwy smak — nie­stety, zerówka musi pocze­kać jesz­cze tro­chę ;) Oczy­wi­ście dzie­ciaki były zna­ko­mi­cie przy­go­to­wane do przej­ścia do dal­szego etapu edu­ka­cji, bo jakoś dziw­nym tra­fem nikt nie musi repe­to­wać star­sza­ków — wszy­scy przeszli :)

tosia

Wie­czor­kiem pod­je­cha­ły­śmy też z Miśką do cen­trum han­dlo­wego — w poszu­ki­wa­niu koza­ków. Wyprawa była udana :) Wcze­śniej nato­miast pod­sko­czy­li­śmy do Galaxy — kupi­li­śmy kolejny fajny ciu­szek dla Miko­łajka — taką błękitno-białą piżamkę, ale tro­chę będzie musiał do niej dorosnąć :)

Wczo­raj doku­pi­li­śmy też jesz­cze tro­chę wypraw­ko­wych rze­czy — kosme­tyki do mycia, mokre chu­s­teczki i pie­lu­chy. Jesz­cze została apteka do zała­twie­nia. No i w tym tygo­dniu powinna przyjść paczka z e-dziecko. Zamó­wi­li­śmy jesz­cze parę dro­bia­zgów — kocyk, lak­ta­tor i inne bajery. Z wszyst­kich dzi­dziu­sio­wych spraw zosta­nie nam jesz­cze tylko wózek — bo cią­gle szukamy.

Dziś zabra­łam się za malo­wa­nie sza­blo­nów w poko­iku. Ale chyba za jasną mam farbę, bo śred­nio mi się podoba. Jutro muszę pod­je­chać do Leroy Mer­lin po jakieś ciem­niej­sze próbki.

Dziś mamy wolne od szkoły rodze­nia. Szkoda :( Bo lubię bar­dzo tam cho­dzić. Ale nie ma tego złego… Przy­naj­mniej Mariusz może dziś pod­je­chać po półki do Ikei :)