Taki dziś koszmarny upał, że się skupić nie mogę, by coś napisać. Ale spróbuję chociaż troszkę.
W piątek ubiegły pojechaliśmy do Kudowy Zdroju. Zarezerwowaliśmy wcześniej miejsca noclegowe, więc tak do końca w ciemno nie jechaliśmy. Do miasta dotarliśmy jakoś w okolicach 18.30 chyba. Ale nie pamiętam dokładnie. Wiem tylko, że gdy poszliśmy na spacer to tak „chybcikiem” bo Mariusz się na mecz siatkówki o 20.00 spieszył :)
W piątek to za wiele nie chodziliśmy. Wskoczyliśmy do parku zdrojowego, przysiedliśmy w jakiejś knajpce na ruskich pierogach, zrobiliśmy małe zakupy w sklepiku i wróciliśmy do pensjonatu. No bo mecz się zaczynał…
Co do pensjonatu to nosił nazwę Villa Antica i rzeczywiście spełnił nasze oczekiwania. Mariusz tak bardzo chciał się do czegoś w nim doczepić, a jak się okazało, nie miał do czego :) I całe szczęście, bo to ja go znalazłam i rezerwowałam miejsce, więc gdyby coś nie grało, byłoby na mnie ;) A tak mieliśmy bardzo ładny pokoik z dużym wygodnym wyrkiem, z łazieneczką, od ogrodu,więc zaciszny. Na czystość nie mogliśmy narzekać. Podobnie jak i na jedzonko (mieliśmy wykupione śniadania). Naprawdę super :)
Co nas bardzo rozśmieszyło pierwszego dnia to fakt, że podczas spaceru mało kto był młodszy od nas. Sami emeryci na kuracji :) I my wśród nich, też jak emeryci. No, ja to może nie do końca, ale Mariusz czemu nie… Hehehe, zaraz się na mnie oburzy, że go starym dziadkiem mianowałam, ale obydwoje dobrze wiemy,jak bardzo był mu potrzebny wyjazd w tak spokojne, rozluźniające miejsce. Przynajmniej nikt nie przeszkadzał mu w odpoczynku.
Poniżej na zdjęciu Misiek mój kochany :) Minka ciekawa. Do indywidualnej interpretacji bądź oficjalnego komentarza Czytelnika. Bohater obrazka stwierdził, że to bardzo złośliwa fota. Złośliwa – że niby złośliwie ją tu umieszczam. Ależ skądże znowu. Po prostu sama natura! ;)

Misiek