Dzięki wszyst­kim, któ­rzy wczo­raj pamię­tali o moich imie­nin­kach i skła­dali życze­nia. Bar­dzo miła jest świa­do­mość, że tylu dobrych ludzi o mnie pamięta :)
Wczo­raj zapo­mnia­łam dopi­sać, że w pią­tek i sobotę odwie­dzili nas rodzice Mariu­sza. W sobotę od rana tata wraz z Mariu­szem mon­to­wali zmy­warkę. Napo­cili się przy tym chłopcy, ale w końcu dali radę :) Co prawda nie od razu dało się prze­te­sto­wać, czy działa, bo w kilku dziel­ni­cach Wro­cła­wia wyłą­czyli wodę, ale koniec koń­ców oka­zało się wszystko jest ok. Stwier­dzi­li­śmy oby­dwoje, że jeste­śmy stwo­rzeni do korzy­sta­nia ze zmy­warki — naresz­cie w kuchni jest cały czas czy­ściutko, bez tych wszyst­kich kub­ków i tale­rzy­ków obok zle­wo­zmy­waka. Cud tech­niki, po pro­stu :)
tu obie­cana fota Pacholęcia.