Rogalin

Przy oka­zji pobytu w Głu­cho­wie pod­je­cha­li­śmy w sobotę do Roga­lina, do parku. Mamy stam­tąd parę fotek, kilka Mariusz umie­ścił na stronce. Link jest tutaj.

czytaj więcej ...

No dobra już, dobra…

No już piszę. Nie wiem, dla­czego wszy­scy tacy nie­cier­pliwi się zro­bili ;) Mariusz drę­czy, że mam nad­ro­bić zale­gło­ści, do tego Domi­nika, Ewka…Książki czy­tać, a nie jakieś literki na moni­to­rze! ;) Cho­ciaż jeśli cho­dzi o Mariu­sza, to ma rację, że mnie drę­czy, bo w blogu nie zamie­ści­łam jesz­cze pew­nej waż­nej infor­ma­cji, która nas doty­czy. Otóż w nie­dzielę, 13 maja, gdy wró­ci­łam do domu z zajęć, cze­kał na mnie pier­ścio­nek zarę­czy­nowy! Ba! I to nie byle jaki, bo (cytu­jąc Mariu­sza) ame­ry­kań­ski, z bry­lan­tem :) Oprócz pier­ścionka był też kwia­tek i cze­ko­ladki. No i…hehe…jeśli sądzi­cie, że z ust Mariu­sza padło to ważne pyta­nie (dla mało domyśl­nych — czy zostanę jego żonką) to oczy­wi­ście trwa­cie w błę­dzie! Bo Mariusz tak naprawdę tego dnia…przyjął moje oświad­czyny, hihihi ;) Śmieszne to, ale jakaś prawda w tym jest. Bo kie­dyś w maja­kach pół­noc­nych spy­ta­łam się Miśka, czy się ze mną ożeni. No i owego 13 maja usły­sza­łam odpowiedź :)

czytaj więcej ...

Dziękuję

Dzięki wszyst­kim, któ­rzy wczo­raj pamię­tali o moich imie­nin­kach i skła­dali życze­nia. Bar­dzo miła jest świa­do­mość, że tylu dobrych ludzi o mnie pamięta :)

czytaj więcej ...

Nowe wieści o dzieciątku

Wczo­raj odwie­dzi­li­śmy leka­rza w Medi­con­cep­cie. Nawet spraw­nie poszło, nie było dużego spóź­nie­nia, jak to cza­sem bywało. Po bada­niu dok­to­rek powie­dział, że wszystko ok, ale jesz­cze zrobi bada­nie na prze­zier­ność karku (o ile nie pokrę­ci­łam nazwy, bo pierw­szy raz się z takim czymś spo­tka­łam. Na bio­me­dycz­nych pod­sta­wach roz­woju i wycho­wa­nia z prof.Cieślikiem nie było o tym mowy, hihihi ;) ) W każ­dym razie bada­nie to wyko­ny­wane jest przy pomocy usg i ma wyklu­czyć zespół Downa. No i się zaczęło…Co się ten biedny Mydłow­ski namęczył…

czytaj więcej ...

Ech…

Dziś Mariusz w przy­pły­wie bez­sil­no­ści z powodu mojego gadul­stwa powie­dział: “Zocha, bądź już cicho”. Unió­sł­szy się hono­rem powie­dzia­łam: “Dobrze, będę cicho, jak Twoi rodzice dziś przy­jadą też się nie będę odzy­wać! I będzie Ci wstyd!” Na to mój uko­chany kon­ku­bent stwier­dził: “no co Ty, będę dumny, żeś taka kaleka a ja z Tobą chcę być!”. No i sami powiedz­cie, jak tu […]

czytaj więcej ...

W Głuchowie byliśmy

Co prawda pra­wie tydzień temu, ale lepiej późno to opi­sać, niż wcale, prawda?
W sobotę poje­cha­li­śmy, zaopa­trzeni w prze­ró­żowe pre­zenty urodzinowo-imieninowe dla Antosi. Po dro­dze wstą­pi­li­śmy na myj­nie w Jasie­niu i spo­tka­li­śmy tam Bartka! (mojego szwa­gra — dla nie­wta­jem­ni­czo­nych). Jak już wypu­co­wali nasze autka dotar­li­śmy w końcu do Głu­chowa, aku­rat na pyszny obia­dek (brawo Miśka!). Odbyło się też wrę­cze­nie pre­zentu Tosi. Strasz­nie się wsty­dliwa zro­biła, a jaka duża! Uro­sła bar­dzo od ostat­niego spotkania.

czytaj więcej ...

Witaj maj, 3 maj…

Co prawda wyjazd do Szczaw­nicy oka­zał się nie­moż­liwy, ale wczo­raj posta­no­wi­li­śmy jed­nak ruszyć gdzieś tyłki, no i padło na Czę­sto­chowę. Jak się oka­zało był to duuuuuży błąd, bo tego dnia na Jasną Górę przy­je­chały tysięczne tłumy (śred­nia wieku po 60-tce). Glemp mszę na wałach odprawiał…Ech…No ale co było robić, skoro już przy­je­cha­li­śmy to prze­cież nie będziemy zaraz wracać.

czytaj więcej ...

Lilypie Second Birthday tickers