Pra­co­wity pora­nek dziś mia­łam. Udało mi się jakimś cudem zare­zer­wo­wać pokój w Szczaw­nicy. Nie było lekko. Po pierw­sze dla­tego, że szczaw­nic­kie strony noc­le­gowe nie zawie­rają cen­ni­ków, a po dru­gie dla­tego, że od wczo­raj każde moje zapy­ta­nie mailowe wysto­so­wane do jakie­goś górola czy mają wolne pokoje w danym ter­mi­nie koń­czyło się odmową. No i wresz­cie dzi­siaj zaświ­tała nadzieja. A to tylko dla­tego, że wstu­ka­łam w Google Kro­ścienko, a nie Szczaw­nica. I wysko­czyła mi Szczaw­nica, hehehe. To pew­nie dla­tego, żeby uroz­ma­icić. Dom się “Soko­lica” nazywa. I nawet górol o 5 zł z ceny zje­chał. Mariusz twier­dzi, że górol wie, że w week­end majowy będzie par­szywa pogoda, więc dla­tego taki uprzejmy. Może to i racja…;) Etam, pogoda, czy nie, miło będzie poje­chać i pood­dy­chać jakimś świe­żym gór­skim powietrzem.