I po feriach…

Dzi­siej­szy wpis składa się z dwóch czę­ści — pierw­sza sprzed pra­wie mie­siąca. Oczy­wi­ście zapi­sa­łam ją w szki­cach, by potem dokoń­czyć, no a potem zapo­mnia­łam. Część druga — bie­żąca. Do czy­ta­nia, gotowi, start!

czytaj więcej ...

Lutowo

No, cał­kiem nie­źle mi idzie — wpis śred­nio raz na dwa mie­siące… Sta­czam się na dno… No nic, trza się tro­chę pozbie­rać i choćby jakiś “tele­ek­spres” z tych dwóch mie­sięcy zrobić ;)

czytaj więcej ...

Heloł!

To znowu ja! W końcu :) Tłu­ma­czyć się nie będę, bo szkoda miej­sca. Od razu przejdę do konkretów.

Misiek nam się posta­rzał. Trzy lata jak z bicza strze­lił. Jak ten czas szybko leci… Nie­dawno prze­glą­da­łam zdję­cia z poprzed­niego roku, to róż­nica w wyglą­dzie Micha jest ogromna. Teraz się wydaje taki poważny, duży, taki przed­szko­la­ko­waty. A jesz­cze pół roku temu to taki dzi­dziuś był ;)

czytaj więcej ...

Matko, co za wstyd!

Wstyd wielki, że tak długo nie pisa­łam. Ostat­nio mam same braki. Bez sensu jest się w ogóle tłu­ma­czyć, bo zabrzmia­łoby to i tak żenująco.

Ogól­nie to żyjemy, choć dość szybko w ostat­nim cza­sie. Mimo że jesień nie zachęca do tego wcale. Nawet nie cho­dzi o samą pogodę — bo nawet jest cał­kiem przy­zwo­icie, tylko raz na kilka dni popada desz­czyk — ale o ogólne nasze samo­po­czu­cie. Stan przej­ściowy mię­dzy latem a zimą, nazwany nie­gdyś jesie­nią, zabija sen­no­ścią i uczu­ciem chro­nicz­nego zmę­cze­nia, co nie­zbyt pozy­tyw­nie na nas wpływa.

czytaj więcej ...

Wrześniowo

Wrze­śnia już pra­wie połowa, znowu zale­gło­ści, ale tym razem uspra­wie­dli­wione — pod­ję­cie pracy nauczy­ciel­skiej wiąże się z kupą papier­ko­wej roboty (szcze­gól­nie na początku “kariery” i na początku roku szkol­nego), co zabiera pro­por­cjo­nal­nie dużą kupę czasu. No ale tro­chę już się wygrze­ba­łam z tego, co zowie się pla­nami wyni­ko­wymi i innymi tajem­ni­czo brzmią­cymi hasłami, więc będę mogła z lekka ponadra­biać zale­gło­ści. O samej pracy pisać tu nie będę, bo nie takie jest prze­zna­cze­nie tego bloga. Jak ktoś cie­kaw, niech pyta prywatnie :)

czytaj więcej ...

Nożownik ;)

Tytuł dość dra­styczny, ale nie o praw­dzi­wego nożow­nika cho­dzi, a o Miśka, który opa­no­wuje co raz lepiej posłu­gi­wa­nie się owym sztuć­cem. Do tej pory kroił pla­sti­ko­wym noży­kiem cia­sto­linę (cał­kiem nawet zgrab­nie), nato­miast w nie­dzielę Misiu miał swój debiut w kro­je­niu praw­dzi­wym obia­do­wym nożem (z zestawu dla dzieci) naj­pierw brzo­skwini, a potem parówki. Na week­end pla­nu­jemy zro­bie­nie wspól­nej sałatki owo­co­wej, z nie­skrom­nym udzia­łem Miśka wypo­sa­żo­nego w nóż :)

czytaj więcej ...

Koniec wakacji — naprawdę!

Ostat­nio sporo się działo. Z pie­luch Miśka zostały jedy­nie resztki, które zakła­damy jesz­cze na noc, choć co raz czę­ściej rano budzi się “na sucho”. Ogól­nie cała sprawa poszła nie­sa­mo­wi­cie gładko i spraw­nie. Miko­łaj zała­pał w ciągu week­endu o co cho­dzi, moty­wa­tory w postaci żelków były w robo­cie przez kilka pierw­szych dni, po tygo­dniu udało mu się uzbie­rać pra­wie całą tablicę magne­si­ków, co wymie­nione zostało na kasę tesco.

czytaj więcej ...

Wpis na dobranoc

Mia­łam już to zro­bić kilka razy, ale cią­gle zapo­mi­na­łam. Wrzu­cam dziś tele­dysk Lady Gagi “Papa­razzi”. Tak, wiem, stara pio­senka. Ma pew­nie rok, albo coś koło tego. Nie jestem fanem Lady Gagi, nie znam szcze­gó­łowo jej twór­czo­ści, czy­tam od czasu do czasu co piszą o niej na plotku, ale nie wzbu­dza we mnie emocji.

czytaj więcej ...

Żegnaj, pielucho!

Wczo­raj pozby­li­śmy się z Miś­ko­wego tyłka pie­lu­chy. Oczy­wi­ście na razie na dzień, bo, jak wia­domo, na suche noce jesz­cze trzeba pocze­kać, a budze­nie dziecka w środku nocy po to, żeby się wysi­kało, uwa­żam, póki co, za znę­ca­nie się ;)

czytaj więcej ...

No i w miarę na bieżąco

Zale­gło­ści już pra­wie nad­ro­bione :) Jesz­cze tylko kilka słów “ogól­nych” i można iść spać.

Zacznę od tego, że zaczę­li­śmy się z Mariu­szem ruszać wię­cej niż dotych­czas. Brzmi zabaw­nie :) Ale na serio — ja sta­ram się bie­gać w miarę moż­li­wo­ści codzien­nie wie­czo­rem, a Mariusz jeź­dzi na rowe­rze. W ramach spo­łecz­nego eks­hi­bi­cjo­ni­zmu umiesz­czamy nasze trasy na face­bo­oku przez apli­ka­cję endo­mondo. Cał­kiem sprytna rzecz — odczy­tuje z gpsa trasę, obli­cza odle­głość, spa­lone kalo­rie itd.

czytaj więcej ...

Lilypie Second Birthday tickers